Smutny weekend Odry

W sobotę piłkarze opolskiej Odry przegrali w pojedynku ligowym z Podbeskidziem Bielsko-Biała 0:1, zaś w niedzielę w meczu towarzyskim bezbramkowo zremisowali z wicemistrzem Polski PGE GKS-em Bełchatów.
Jeszcze w piątek mecz w Bielsku stał pod dużym znakiem zapytania. Ulewne deszcze mocno dały się we znaki całemu regionowi, a jeden z serwisów sportowych podał nawet informację, że możliwe jest przełożenie spotkania. Na szczęście deszcz przestał padać, a boisko, choć pozostawiało wiele do życzenia, nadawało się do gry. - To może być nasz najtrudniejszy mecz w tym sezonie - przewidywał przed rozpoczęciem spotkania trener gospodarzy Marcin Brosz. Mecz faktycznie nie był łatwy dla gospodarzy mimo szybkiego objęcia prowadzenia. Po kiksie obrońców Odry do piłki najszybciej dobiegł Martin Matus i przerzucił ją nad bezradnym Marcinem Feciem. Uskrzydleni prowadzeniem miejscowi częściej byli przy piłce i zagrażali bramce Odry, ale kontry opolan były bardzo groźne, w pierwszej połowie tylko refleksowi Łukasza Merdy gospodarze zawdzięczają czyste konto, znakomite okazje mieli bowiem Tomasz Feliksiak, który z metra trafił wprost w bramkarza, oraz Tomasz Copik, który przegrał pojedynek sam na sam.

W drugiej połowie trwało oblężenie i bombardowanie bramki Odry, w uderzeniach brylował Dariusz Kołodziej, na szczęście Feć spisywał się bez zarzutu. - Dla mnie Marcin jest bohaterem tego spotkania - skomentował trener opolan Witold Mroziewski. - Po stracie bramki nie mieliśmy już nic do stracenia, więc przeszliśmy na ustawienie trzema obrońcami, z tego wyniknęła przewaga gospodarzy - tłumaczył.

W końcówce mogło się spełnić stare piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach, goście bowiem w 90. minucie mieli rzut wolny zza linii pola karnego. - Przemknęło mi przez myśl, że te niewykorzystane okazje mogą się zemścić - przyznał trener Brosz. Do piłki podszedł Artur Błażejewski, ale strzelił tuż nad poprzeczką. Westchnienie ulgi bielskich kibiców słychać było aż na pobliskich osiedlach.

Piłkarze Odry kolejny mecz rozegrali już dzień później, a do Opola na charytatywny sparing przyjechał zespół wicemistrza Polski PGE GKS Bełchatów. Niestety, niezbyt fortunny termin, a także niesprzyjająca aura sprawiły, że na trybunach zasiadła ledwie garstka kibiców. - Jestem zawiedziony frekwencją, a także tym, że goście przyjechali w rezerwowym składzie, choć zarządy obu sponsorów zapewniali, że przyjadą w najsilniejszym zestawieniu. W co osobiście i tak nie wierzyłem - skomentował szkoleniowiec opolan. - Kibice nie są chyba zawiedzeni tym, co zobaczyli, oba zespoły grały na ludzie, bez stresu, było kilka ciekawych sytuacji, zabrakło jedynie bramek - stwierdził. Mecz był przedsmakiem spotkania pucharowego, oba zespoły bowiem zmierzą się w III rundzie PP. Termin jego rozegrania nie jest jeszcze ustalony.



Podbeskidzie Bielsko-Biała - Odra Opole 1:0 (1:0)

Bramka: Martin Matus (14.)

Żółte kartki: Mouzie, Sacha, Koman (Podbeskidzie) - Surowiak, Ganowicz, Marcinkiewicz, Copik (Odra)

Podbeskidzie: Merda - Cienciała, Mouzie, Szmatiuk, Dancik - Sacha, Jarosz, Koman (56. Chrapek), Pater - Kołodziej (72. Gorszkow), Matus (86. Hirsz)

Odra: Feć - Surowiak, Ganowicz, Janicki, Marcinkiewicz - Błażejewski, Copik, Kubik (46. Tracz), Piegzik - Feliksiak (72. Bajera), Enyinnaya



Odra Opole - PGE GKS Bełchatów 0:0

Odra: Bella - Zalewski, Nakielski, Janicki (46. Ganowicz), Surowiak (46. Marcinkiewicz) - Karasiak (46. Copik), Paciorek (46. Błażejewski), Tracz, Kubik (46. Feliksiak), Piegzik - Bajera

PGE GKS: Lech - Marciniak, Magdoń, Grodzicki (46. Słomian), Czubała (62. Wróbel), Poźniak (75. Stefanowicz), Tosik, Sanchez, Cetnarski, Michalak (75. Korenik), Stąporowski (46. Adamiec)