Sport.pl

Anwil Włocławek - Spójnia Stargard 91:77

Kwarty: 28:19, 25:23, 14:13, 24:22.

Anwil: O'Bannon 20, Kul 20, Savanović 15, Pavicević 8 (2), Prawica 6 (2) oraz Nordgaard 18 (3), Silobad 2, Skele 2, Griszczuk 0, Andruszka 0.

Spójnia: Mouring 28 (4), Rowe 10 (1), Robak 10, Campbell 6 (1), Ignatowicz 6 oraz Miszczuk 7 (1), Morkowski 5 (1), Nizioł 5 (1), Żytko 0.

Koszykarz meczu:

Ed O'Bannon - skuteczny w obronie i ataku.

Zwycięstwem ze Spójnią Stargard Szczeciński 91:77 uczcili koszykarze Anwilu otwarcie nowej hali we Włocławku. - Grało nam się trudniej niż we Wrocławiu - powiedział trener gości Ryszard Szczechowiak

Gospodarze, którzy po raz pierwszy podejmowali swoich rywali w nowej hali, rozpoczęli mecz wyraźnie zdenerwowani. Już w pierwszej akcji popełnili błąd 24 sekund, a goście po akcjach dwóch Amerykanów Jasona Rowe'a i Alberta Mouringa prowadzili 4:0. Pierwsze punkty dla Anwilu zdobył dopiero w drugiej minucie z rzutów osobistych Goran Savanović.

Spójnia prowadziła do siódmej minuty (13:11). Wtedy dwa szybkie kontrataki gospodarzy zakończył celnymi rzutami Ed O'Bannon, po chwili z dystansu trafił Jeff Nordgaard i Anwil wygrywał 26:17.

Świetnie w pierwszej kwarcie grał Aleksander Kul. Białorusin bezlitośnie ogrywał pod koszem Artura Robaka - w pierwszej kwarcie zdobył 11 punktów, trafiając wszystkie rzuty zarówno z gry, jak i z linii rzutów wolnych. - Byliśmy bezradni w obronie - przyznał trener Spójni Ryszard Szczechowiak. - Są sposoby, aby powstrzymać takich koszykarzy, ale mój zespół jest jeszcze zbyt krótko ze sobą. Na dzisiaj jesteśmy dobrze zorganizowani jedynie w ataku - tłumaczy.

Gra w ofensywie Spójni była oparta na dwóch "kieszonkowych" amerykańskich rozgrywających. Rowe i Mouring w spodenkach sięgających niemal do pięt wyglądali jak wyrwani z ulicznego meczu nastolatków w Nowym Jorku czy Chicago. Wykorzystując swoją szybkość, bez problemu mijali

włocławskich obrońców. Skutecznością imponował zwłaszcza Mouring - w całym meczu trafił połowę rzutów z dystansu oraz 8 z 12 z półdystansu.

Trener Tot skutecznych graczy miał jednak więcej i gospodarze szybko powiększali przewagę. Na początku trzeciej kwarty dwa razy z dystansu trafił Nordgaard, dwa kontrataki zakończył Savanović i Anwil osiągnął najwyższą przewagę w meczu - 67:44.

Gdy w trzeciej kwarcie na ławce rezerwowych usiedli Kul i O'Bannon, goście zaczęli szybko odrabiać straty. Słabo spisywał się rozgrywający Anwilu Luka Pavicević, który nie imponował ani szybkością, ani wyjątkowym przeglądem sytuacji. Włocławianie zupełnie pogubili się w ataku, seryjnie popełniając straty. Od stanu 67:44 przyjezdni osiem kolejnych minut wygrali 18:0! Na początku ostatniej kwarty przewaga Anwilu stopniała zaledwie do pięciu punktów (67:62). - Moi gracze po wypracowaniu dużej przewagi po prostu zlekceważyli rywali. Słabo bronili, nie było zbiórek w obronie. Świetnie grał Mourning, który praktycznie sam przywrócił Spójni wiarę w zwycięstwo - mówił trener Anwilu Stevan Tot.

Do niespodzianki nie doszło, bo w końcowych minutach skutecznie zagrały dwie największe gwiazdy Anwilu. Najpierw punkty po indywidualnej akcji zdobył O'Bannon, po chwili dynamicznie piłkę zapakował do kosza Kul i gospodarze wygrywali w 35. minucie 77:64.

Po dwóch kolejkach Anwil jest więc niepokonany, a Spójnia ma na koncie dwie porażki. To jednak żadna niespodzianka, bo starogardzianie w dwóch pierwszych kolejkach grali na wyjeździe z najlepszymi polskimi drużynami ostatnich lat.

- Ten mecz był bardziej interesujący niż we Wrocławiu - przyznał Szczechowiak. - Nam się grało o wiele trudniej, bo w zespole gospodarzy zagrażało nam więcej koszykarzy. I to mimo tego, że lepiej nam szło w ataku niż dwa dni temu. Gdybyśmy we Wrocławiu trafili choć połowę dzisiejszych "trójek", to moglibyśmy pokusić się nawet o zwycięstwo. Trudno jednak powiedzieć, która z tych drużyn jest silniejsza. Pokażą to dopiero bezpośrednie pojedynki - dodał szkoleniowiec Spójni.