Brawo, Aga! Maria odpada

Życiowy sukces Agnieszki Radwańskiej. 18-letnia tenisistka pokazała nietuzinkowe umiejętności, ogromną siłę, wolę walki i odporność psychiczną. Aż nadto na zmanierowaną Marię Szarapową


Nie przesadzając - to jeden z większych wyczynów polskiego sportowca w ostatnim czasie. Porównywalny do zwycięstwa piłkarzy z Portugalią czy siatkarzy z Rosją.

Nasza najlepsza tenisistka Agnieszka Radwańska jest w czwartej rundzie US Open, jednego z najważniejszych turniejów tenisowych świata! Jest tak wysoko nie przypadkiem. Pokonała światową rakietę numer dwa, triumfatorkę sprzed roku, właścicielkę kreacji tenisowej za 60 tys. dolarów, zarabiającą 25 mln dol. rocznie, sławę ponadprzeciętną - Marię Szarapową. Aga po tym zwycięstwie mogłaby sobie taką samą kieckę kupić za zarobione na korcie pieniądze. Już zadeklarowała, że weźmie siostrę Ulę na zakupy.

Mecz na centralnym korcie im. Artura Ashe'a rozpoczął się wyśmienicie. Choć Aga dała się dwukrotnie przełamać (traciła gemy przy własnym serwisie), to szybko odrabiała straty i wyszła na prowadzenie. Pierwsza partia dla Radwańskiej 6:4. 23 tysiące widzów lekko oniemiało, dramaturgia godna Hitchcocka, akcja CBA i zamieszki polityczne to przy tym dobranocka.

Drugi set dla polskich kibiców był męczarnią. Było 1:1 w gemach, szło całkiem dobrze. I wtedy Rosjanka przypomniała sobie, że od trzech lat nie zakończyła turnieju Wielkiego Szlema na trzeciej rundzie. Słowem - wzięła się do roboty. Siedem gemów z rzędu wygranych to jak nie jeden, ale siedem policzków w twarz. Szarapowa potężnie serwowała, Agnieszce często aż odrzucało rękę. Wydawało się, że wielka przygoda w Nowym Jorku dobiega końca.

Ale trzeci set to lekcja pod tytułem: "Jak wyjść z psychicznego dołka mocniejszym i lepszym". Skoro Szarapowa mogła wygrać siedem gemów z rzędu, to dlaczego niby rozstawiona z 30. numerem Radwańska nie? Proszę bardzo - było sześć pod rząd, tylko dlatego, że mecz się skończył! 6:2 dla Agnieszki! Największy, jakże wspaniały sukces stał się faktem.

Dla fanatyków podajmy statystyki. Dlaczego Szarapowa przegrała? Miała 12 podwójnych błędów serwisowych (Polka - 2), co na tym poziomie nie powinno się przytrafić nie tylko pięknej Marii Do tego dodała aż 49 niewymuszonych błędów. Radwańska myliła się dwa razy rzadziej. Czyli - po prostu jest dużo lepszą tenisistką i tyle. Nie dziwne, że tata Szarapowej spakował manatki i opuścił trybuny jeszcze przed końcem meczu. Fachowiec, zna się na rzeczy

Jakub Ciastoń, wysłannik "Gazety Wyborczej", przytoczył zanotowane w Nowym Jorku słowa Szarapowej jeszcze sprzed meczu, które tak śmiesznie teraz brzmią: - Mam pomysł na mecz z Polką, ale wam go na pewno nie zdradzę - powiedziała. Najwyraźniej Radwańskiej też go nie zdradziła.

Polka zagra teraz z Shar Peer z Izraela (nr 18. turnieju). Zacytujmy z tej okazji słowa taty Agi i trenera Roberta Radwańskiego, który tak opisywał pokonane do tej pory przez córkę rywalki z Japonii i Francji (przed ograniem Szarapowej): - Najpierw było sushi, potem żabie udka, czas na ruskie pierogi - zażartował. Wypada życzyć smacznego przy kuchni Bliskiego Wschodu. Stawką jest wykwintne danie w ćwierćfinale.