Sport.pl

Ebi po czerwonej kartce

?Niezasłużona czerwona kartka dla Smolarka? - komentują hiszpańskie gazety po sensacyjnym remisie Racingu z Barceloną. Polak będzie pauzował jeden mecz, wróci do gry w Santander już po wrześniowych meczach reprezentacji z Portugalią i Finlandią
Tylko 12 minut trwało przywitanie Ebiego Smolarka z Primera Divison. W piątek podpisał pięcioletni kontrakt z Racingiem Santander. Potem zaczęło się nerwowe odliczanie czasu, czy federacja hiszpańska zdąży zatwierdzić Polaka, by zagrał w niedzielnym hicie z Barceloną. Wydawało się, że nie. Trener Marcelino podał szeroki skład i Polaka w nim nie było. Dopiero cztery godziny przed meczem Ebi dowiedział się, że jednak będzie mógł wystąpić. Usiadł na ławce rezerwowych. Wszedł w 55. min za 18-letniego Ivana Bolado. W 64. min miał szansę zdobyć gola po błędzie Thurama. Smolarek przyjął piłkę na pierś, odwrócił się i uderzył, ale Oleguer skierował ją na rzut rożny. Trzy minuty później przy linii bocznej Polak ostro wszedł w Abidala i sędzia Muniz Fernández pokazał mu czerwoną kartkę. Dziennik "As" ocenił, że była to kara niesłuszna, a sędziowie tradycyjnie pomagają Barcelonie. Również "Marca" uznała karę dla Polaka za zbyt surową, twierdząc, że zasłużył raczej na żółtą kartkę.

- Rozmawiałem z Ebim tuż po meczu, był spokojny, bo wszyscy w Santander uważali, że niesprawiedliwie dostał kartkę. Nawet prezes klubu Francisco Pernia powiedział mu, że faulu nie było - opowiada "Gazecie" Włodzimierz Smolarek, ojciec nowego piłkarza Racingu. Trener Marcelino na konferencji prasowej po meczu powiedział, że zajścia nie widział, więc nie chciał oceniać, czy faul był, czy nie. - Szkoda jednak, że straciliśmy Smolarka w chwili, gdy mieliśmy największą przewagę i ogromną szansę na zwycięstwo - dodał.

Smolarek zostanie ukarany odsunięciem od jednego meczu - nie zagra w niedzielę w Saragossie. Na hiszpańskie boiska wróci dopiero 16 września na mecz z Levante. Będzie to już po superważnych pojedynkach reprezentacji z Portugalią i Finlandią w eliminacjach Euro 2008.

Trenerowi Marcelino będzie Polaka brakowało, bo w składzie Racingu napastników jak na lekarstwo: oprócz najlepszego w zespole Pedro Minitisa w pierwszym składzie na Barcelonę pojawił się nastoletni Bolado, który niedawno grał jeszcze w zespole filialnym Racingu. To dowód, że Polak bez wielkiego trudu powinien wywalczyć miejsce w podstawowej jedenastce.

Kosztował 4,8 mln euro, jak na możliwości Racingu bardzo drogo. Przedstawiono go z wielką pompą w centrum komercyjnym Santander razem z nową maskotką klubu, krówką Tulą. Kibice Racingu powitali Ebiego gorącymi oklaskami, a prezes Pernia przedstawił go jako "jednego z tych, o których najbardziej zabiegaliśmy, a trener Marcelino bardzo na sprowadzenie go nalegał". Sam prezes został przyjęty źle ze względu na swoją politykę transferową - Smolarek był pierwszym piłkarzem, którego Racing kupił tego lata, wcześniej dwóch wypożyczył.

O dziwo Polak zebrał za grę z Barceloną niezłe recenzje. "Na boisku był tylko 12 minut, ale to wystarczyło, by postawić tezę, że Santander nie będzie długo płakać po odejściu Żigicia" - napisał "As". Serb Nikola Żigić zdobył w ub. sezonie dla Racingu 11 goli i został sprzedany za 20 mln euro do Valencii.

Wczoraj Ebi Smolarek trenował normalnie. - Zajęcia były lekkie, jak to po meczu - mówi Pedro Fernandez z "Marki". - Teraz zawodnicy mają wolne do środy - dodał. Smolarkowi przyda się wolny dzień na poszukiwanie domu, na razie mieszka w hotelu.

Znacznie większym echem niż czerwona kartka dla debiutującego Polaka odbiła się w Hiszpanii fatalna postawa Barcelony, żelaznego faworyta Primera Division. "Wstyd" - tak barceloński "Sport" zatytułował sprawozdanie z meczu. Występująca z Messim, Ronaldinho i Eto'o w ataku Barca oddała pierwszy celny strzał w 43. min! Wszyscy zagrali źle oprócz Henry'ego, który wszedł za Messiego w 62. min i o mało nie rozstrzygnął meczu - piłka po jego strzale trafiła w słupek. - Byliśmy wolni i przewidywalni, nie potrafiliśmy niczym zaskoczyć rywala - przyznał Frank Rijkaard. - Jeśli to mają być wnioski, jakie piłkarze wyciągnęli po poprzednim przegranym sezonie, to znaczy, że nie nauczyli się niczego - powiedział Johan Cruyff. - Tylko jedna drużyna chciała ten mecz wygrać, zasłużyliśmy na zwycięstwo - komentował Marcelino, trener Racingu.