Harissis w Sopocie

W Sopocie pojawił się nowy rozgrywający Prokomu Trefl - Christos Harissis. Grek pomyślnie przeszedł badania lekarskie
Harissis jako ostatni podpisał kontrakt z Prokomem. W poniedziałek przyleciał do Polski na badania lekarskie, które początkowo nie były obiecujące. Było podejrzenie, że Grek ma kłopoty z kostką i kolanami. We wtorek doktor Paweł Cieśla rozwiał jednak wątpliwości. - Koszykarz jest już po badaniu rezonansem. Ma zmiany przeciążeniowe, ale adekwatne do jego wieku. Nie widzę więc żadnego kłopotu - ocenił Cieśla. 31-letni koszykarz też podkreślał: - Nie mam żadnych problemów ze zdrowiem!

Harissis grał ostatnio - choć niezbyt dużo - w Olympiakosie Pireus, także przeciwko Prokomowi w Eurolidze. - Mecze z Prokomem to mój jedyny kontakt z Polską. Nie znam Sopotu ani waszego kraju, ale zamierzam to nadrobić - mówi Harissis, który zna za to dwóch koszykarzy z nowej drużyny mistrza Polski. - Z Rubenem Wołkowyskim już kilka lat temu grałem w jednej drużynie Tau Ceramika Vitoria. Znam również Milana Gurovicia, choć z nim jeszcze nie grałem - wyjaśnia koszykarz. Na temat rywalizacji z Travisem Bestem o miejsce w pierwszej piątce Prokomu odpowiedział: - To nie jest najważniejsze, kto zaczyna mecz w wyjściowym składzie, a kto na ławce rezerwowych. Najważniejsze żebyśmy wygrali jako zespół. Sezon jest długi, na pewno każdy z nas dostanie swoją szansę. Nie znam Besta, ale słyszałem, że to dobry i doświadczony zawodnik. Liczę na dobrą współpracę z nim. Moje atuty to szybkość, lubię grać w kontrataku. Myślę, że będziemy się uzupełniać - dodał Harissis, który zapytany żartobliwie przez jednego z dziennikarzy przyznał także, że nie ma pojęcia, co to znaczy "udawać Greka".

Harissis w środę wróci do Grecji, a w Sopocie trenuje od kilku dni Husajn Besok. Z nim sytuacja jest bardziej skomplikowana. Turek był w poprzednim sezonie ważnym graczem Prokomu, jeszcze przez rok ma ważny kontrakt, ale trenerzy - po podpisaniu umów z Wołkowyskim i Thomasem Van den Spiegelem - nie widzą dla niego miejsca w zespole. Besok byłby w stanie odejść, ale domaga się odszkodowania za zerwanie kontraktu - 300 tys. dolarów. Na razie środkowy z Turcji przyleciał do Polski i najpierw przeszedł badania, a teraz trenuje indywidualnie z Mirosławem Cyganem. Wszystko dlatego, że w poprzednim sezonie miał najsłabsze wyniki podczas przygotowań. Do kiedy będzie trenował Besok? - Bilet powrotny ma na 17 sierpnia - mówi Mirosław Noculak, odpowiedzialny w klubie za kontakty z mediami. Wiadomo jednak, że sprawa Turka rozstrzygnie się wcześniej, prawdopodobnie w tym tygodniu.

Reszta drużyny przygotowania do sezonu rozpocznie 27 sierpnia. Prokom nie pojedzie na żaden obóz, nie będzie również grał meczów towarzyskich w Polsce. - 20 i 22 września zagramy w Wilnie dwa mecze z Lietuvosem, potem pojedziemy na turniej do Sankt Petersburga, a stamtąd udamy się na spotkania kontrolne do Moskwy - mówi dyrektor Prokomu Jacek Jakubowski. Klub wciąż szuka ostatniego koszykarza, który będzie mógł zagrać na pozycjach rzucającego obrońcy lub rozgrywającego. Wiadomo, że będzie to Amerykanin z NBA. Klub z Sopotu ma pięciu kandydatów, ale z żadnym z nich nie zaczął jeszcze konkretnych rozmów.