Pierwsza porażka Jagiellonii w sparingu

Piłkarze białostockiej Jagiellonii przegrali w piątek pierwszy sparing w trakcie przygotowań do I-ligowego sezonu. W Wysokiem Mazowieckiem ulegli 1:2. Meczu mile nie będzie wspominał Ernest Konon, który po godzinie gry został odwieziony do szpitala
W 50. minucie spotkania białostocki napastnik zderzył się głową z jednym z rywali i padł nieprzytomny na boisko. Kibice na trybunach zamarli przez dłuższą chwilę, gdyż zawodnik leżał na murawie bez ruchu. Najpierw pomocy udzielił mu masażysta, a po chwili na stadion przyjechała karetka i odwiozła go do szpitala.

- Przed chwilą Ernest odzyskał przytomność - powiedział po meczu Artur Płatek, trener białostoczan. - I to jest chyba jedyna pozytywna wiadomość po tym sparingu.

Sam mecz nie stał bowiem na najwyższym sezonie. A w grze białostoczan było sporo niedokładności, nieskutecznych podań i strat piłek. Korzystniej prezentowali się zawodnicy III-ligowca. Trener Sławomir Adamus nie zmienił bowiem za bardzo podstawowego składu z ostatniego sezonu, a w związku z tym jego podopieczni dość dobrze rozumieli się na boisku.

- Trzon drużyny pozostał z poprzedniego sezonu i nie zamierzamy go ruszać. Chcemy tylko dołączyć może jeszcze jednego doświadczonego zawodnika, ale przede wszystkim potrzebujemy młodzieżowców - tłumaczy szkoleniowiec, który ponownie przyglądał się Pawłowi Prangale z Avii Świdnik i Marcinowi Gościkowi z Piasta Białystok. Ten drugi wypał dość korzystnie. To po jego strzale piłkarze Freskovity wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania.

- Stajemy się groźni, aż strach pomyśleć co będzie dalej - śmieje się trener Adamus. - Pokonaliśmy w środę 2:0 ŁKS Łomża, teraz Jagiellonię, czyli idzie nam świetnie. Chociaż na pewno gdyby Jagiellonia zagrała w najsilniejszym zestawieniu, wynik mógłby być inny.

W składzie białostoczan na boisko nie wybiegli m.in. Radosław Kałużny oraz Dariusz Łatka, mimo że przez całą drugą połowę rozgrzewali się za jedną z bramek.

- Chciałem zobaczyć jak niektórzy młodzi zawodnicy wytrzymają trudy całego spotkania po wcześniejszych ciężkich treningach - wyjaśnia Płatek, który szczególnie przyglądał się dwóm testowanym Brazylijczykom z FC Wilno: Evertonowi Pereirze i Rinaldo Nato.

- Zdecydowanie lepiej zaprezentował się Everton, którego zresztą widziałem już wcześniej - ocenia szkoleniowiec. - Ale ciężko po jednym spotkaniu powiedzieć czy ci zawodnicy będą nam przydatni. Muszą zostać z nami przez jeszcze dwa, trzy dni i potrenować.

Pereira szczególnie aktywny był w pierwszej półgodzinie spotkania. Starał się pokazywać do gry partnerom z zespołu i rozgrywać akcje. Z kolei Nato momentami nie wiedział za bardzo co zrobić z piłką i ją po prostu tracił.

- Było trochę błędów w naszej grze, ale spodziewałem się trudnego pojedynku - stwierdza Płatek. - Freskovita bowiem dopiero rozpoczyna przygotowania do sezonu, a my już te ciężkie treningi mamy za sobą.

Mimo wszystko białostoczanie powinni wczoraj choćby zremisować. Przegrywając 1:2 mieli bowiem wyborną okazję do zdobycia gola. Po strzale Dariusza Jareckiego piłka trafiła w słupek, ale Vuk Sotirović nie zdołał dobić futbolówki do bramki.

Dziś o godz. 17 białostoczanie zagrają w Zambrowie z ŁKS-em Łomża. II-ligowa kadra łomżan w niczym nie przypomina tej z poprzedniego sezonu. Kto tylko mógł, odszedł. Piłkarze mają dość trudnej sytuacji organizacyjnej klubu. Nie wszystkim jednak może udać się odejść.

- Czekamy na powrót Tomasz Bzdęgi z Górnika Zabrze, Pawła Strózika z Groclinu Grodzisk Wielkopolski i Damiana Świerblewskiego z Polonii Warszawa - mówi trener Jan Makowiecki. - Czas, który otrzymali na testy w tych klubach się skończył, a na razie nikt konkretnie nie zgłosił się do nas z propozycją ich wykupienia.

Makowiecki musi jednak przede wszystkim myśleć nad znalezieniem kolejnych zawodników, chcących wypromować się w Łomży. Wczoraj miał na treningu 23 zawodników (z wracającym do zdrowia po kontuzji obojczyka Maxwellem Kalu), z czego 12 kandydujących do ŁKS-u.

- Trudno mi jeszcze oceniać ich wartość po 30 minutach gry z Freskovitą [w środę łomżanie przegrali 0:2 - red.] - mówi trener. - Może po spotkaniu z Jagiellonii będą mógł dokonać jakiegoś wyboru lub oceny.

Z kolei Freskovita kolejny sparing rozegra we wtorek z Olimpią Zambrów. W środę wyjeżdża na dziewięciodniowe zgrupowanie do Białej Podlaskiej, gdzie ma zagrać m.in. z Motorem Lublin.





Freskovita Wysokie Mazowieckie - Jagiellonia Białystok 2:1 (0:1)

Strzelcy bramek: Piotr Matys (62.), Marcin Gościk (64.) - Ernest Konon (24.).

Freskovita: Holewiński - Prusinowski, Kołłątaj, Płuciennik, Jóźwiak - Kułkiewicz, Żaglewski, Faszczewski, Porowski - Matys, Prangal. Na zmiany wchodzili: Iwanowski - Kołodziejczyk, Gościk, Popławski.

Jagiellonia: Mańka (46. Sandomierski) - Bartkiewicz, Wincel, Karankiewicz, Janczak (69. Marczak) - Niedziela (72. Dzienis), Falkowski (70. Markiewicz), Pereira (66. Wasiluk), Nuckowski (15. Konon, 57. Ptaszyński) - Bałecki (Sotirović), Nato (77. Jarecki).