Wiślacy poznają wizję trenera

Badania wytrzymałościowe przeprowadzane parami na boisku treningowym, a później indywidualne rozmowy w gabinecie Macieja Skorży - tak wyglądała środa piłkarzy Wisły
Mauro Cantoro tak się przejął spotkaniem z nowym szkoleniowcem, że przyprowadził tłumaczkę języka hiszpańskiego. Argentyńczyk siedział w gabinecie trenera najdłużej - 45 minut. Wyszedł wyraźnie zadowolony. Mauro sprawnie posługuje się językiem polskim, można się z nim porozumieć bez trudu. Po co mu zatem była tłumaczka? - Ona tylko słuchała, a mówił trener i ja - śmieje się Argentyńczyk. - A tak poważnie - podstawowe rzeczy wypowiadam bez problemu po polsku, ale potrzebna mi była pomoc, gdy chciałem wyjaśnić zawiłości.

Cantoro szczegółów rozmowy ze Skorżą nie chciał zdradzić. - To ma pozostać w szatni, między nami. Powiem tylko tyle, że trener Skorża to bardzo sympatyczny człowiek. A dla porównania np. z Danem Petrescu chyba przez rok tyle zdań nie zamieniłem, co dziś z nowym szkoleniowcem - mówił Cantoro.

Maciej Skorża liczy na to, że efekty jego rozmów z Argentyńczykiem będą widoczne na boisku i piłkarz znowu będzie zachwycał jak dwa lata temu. Wiadomo, że nowy trener przedstawiał zawodnikom swoją wizję gry. Tego typu spotkania będą kontynuowane na zgrupowaniu w Austrii.

Do przeprowadzenia testów wytrzymałościowych piłkarzom Skorża sprowadził fachowca - Zbigniewa Jastrzębskiego. Profesor gdańskiego AWF-u współpracował z reprezentacją Polski, był z nią na MŚ w Niemczech. Pod okiem tego fizjologa wiślacy podzieleni na pary krążyli wokół boiska treningowego, aż wydeptali wąską ścieżkę.

Co jakiś czas zatrzymywali się na odpoczynek i pobranie krwi z palca. Był to test stopniowy, którego zadaniem było określenie tzw. krzywej mleczanowej i prędkości progowej każdego z piłkarzy. Dobrą kondycją wykazał się m.in. Mariusz Magiera, któremu nie mógł dotrzymać kroku nawet Jean Paulista.

Coraz lepiej czuje się Kamil Kosowski, który przechodzi rehabilitację po kontuzji. Wczoraj indywidualne biegał. Na razie robił to jeszcze w ubraniu cywilnym. Ubierania dresu Wisły nie chce ryzykować, gdyż jeszcze do końca czerwca związany jest kontraktem z Chievo Werona.

Tymczasem dyrektor sportowy Jacek Bednarz miał tyle zajęć, że w pewnym momencie pod jego drzwiami ustawiła się kolejka interesantów. Z jednym z menedżerów dopinał szczegóły wyjazdu do Austrii, później spotkał się z drugim trenerem Andrzejem Blachą i szkoleniowcem bramkarzy Jackiem Kazimierskim, rozmawiał ze skautami, a na koniec ze Skorżą.