Sport.pl

Wzgórze Henmana jeszcze się zapełni

Brytania odetchnęła. 33-letni Tim Henman po 4 godz. i 11 minutach walki pokonał Carlosa Moyę 6:3, 1:6, 5:7, 6:2, 13:11 i jeszcze nie wybiera się na emeryturę
To był najbardziej emocjonujący pojedynek dwóch pierwszych dni Wimbledonu. Dwóch, bo mecz został przerwany w poniedziałek o 21.20 z powodu zapadających ciemności. W Londynie nie gra się przy sztucznym świetle, dokończono go dopiero we wtorek.

Henman to ikona brytyjskiego tenisa. Na Wimbledonie grał po raz 14., tylko w debiucie nie przeszedł pierwszej rundy. Przez te wszystkie lata jako jedyny bronił honoru gospodarzy największego turnieju świata, którzy od 1936 r. nie potrafią wygrać u siebie. Henman też nie potrafił, ale przynajmniej próbował, czym rozkochał w sobie rodaków. Cztery razy grał w półfinałach, z których najsłynniejszy to ten z 2001 r., gdy przegrał z Goranem Ivaniseviciem, a w zasadzie z deszczem, bo przerwa pogodowa pomogła wrócić do gry zmęczonemu Chorwatowi. Tamten mecz oglądało w telewizji ponad 15 mln Brytyjczyków. Żadne inne spotkanie tenisowe w historii nie przyciągnęło ich aż tyle.

Trawiasty pagórek obok kortu numer jeden przy Church Road od lat nazywany jest "Henman Hill", czyli "Wzgórzem Henmana", bo kibice, którzy nie dostali biletów, by zobaczyć swego idola, gromadzą się tam i oglądają mecz na telebimie. W poniedziałek i wtorek znów przyszli. 13,5 tys. wypełniło po brzegi kort centralny, w tym tata, mama, żona i pewnie pięciu wujków Tima, a kilka tysięcy ludzi zasiadło na wzgórzu. Przyszli, bo ich idol był w potrzebie. Wydawało się bowiem, że Henman, który we wrześniu skończy 33 lata, jest już jedną nogą na emeryturze. Ciągle leczył kontuzje i grał coraz gorzej, w tym roku wygrał tylko dwa mecze. Prasa ostrzegała: "Przyjdźcie, bo to może być jego ostatni mecz!".

Brytyjczycy przyszli i dostali piękną nagrodę, bo Henman zagrał jak za starych, dobrych czasów. Znów były więc zapierające dech woleje, serwisowe asy i wielka dramaturgia. 30-letni Moya, były triumfator Rolanda Garrosa i były numer jeden na świecie, miał bowiem mecz na wyciągnięcie ręki w piątym secie - prowadził 4:2 w gemach i 40-15, ale Anglik niesiony dopingiem fanów, także tych ze wzgórza, odwrócił los meczu. Gdy w poniedziałek zapadały ciemności, było 5:5 w piątym secie.

Wydawało się, że wtorkowa dogrywka potoczy się już szybko, ale nic z tego - dwóch weteranów znów walczyło do upadłego przez blisko godzinę. Psychicznie lepiej wytrzymał to Henman, który mimo że zmarnował sześć meczboli, wygrał ostatecznie 13:11 (na Wimbledonie nie ma tie-breaków). Kibice wstali z miejsc, wielu miało łzy w oczach. BBC natychmiast po meczu napisała na swojej stronie internetowej "Henmania wróciła!". W drugiej rundzie bohater Brytanii zmierzy się z kolejnym Hiszpanem Feliciano Lopezem, a Wzgórze Henmana znów zapełni się po sam szczyt.

Wyniki I rundy mężczyzn:
Florian Mayer (Niemcy) - Sam Warburg (USA) 6:4, 6:2, 6:2
Novak Djoković (Serbia, 4) - Potito Starace (Włochy) 6:0, 6:3, 6:4
Amer Delic (USA) - Lukas Dlouhy (Czechy) 6:3, 6:4, 5:7, 6:4
Jarkko Nieminen (Finlandia, 18) - Michael Russell (USA) 6:3, 6:2, 7:5
Michaił Jużny (Rosja, 14) - Kristian Pless (Dania) 6:4, 6:2, 6:4
Guillermo Canas (Argentyna, 22) - Ivan Navarro Pastor (Hiszpania) 7:6 (7-3), 6:3, 6:1
Robin Soederling (Szwecja, 28) - Olivier Rochus (Belgia) 6:3, 6:2, 6:2
Nicolas Kiefer (Niemcy) - Filippo Volandri (Włochy, 30) 6:3, 7:6 (8-6), 6:1
Michael Llodra (Francja) - Stanislas Wawrinka (Szwajcaria) 6:4, 6:4, 6:1
Sebastien Grosjean (Francja) - Jonathan Marray (W. Brytania) 6:2, 7:6 (7-0), 7:5
Marcos Baghdatis (Cypr, 10) - Ernests Gulbis (Łotwa) 3:6, 6:4, 6:3, 6:2
Gilles Simon (Francja) - Marin Cilić (Chorwacja) 3:6, 7:5, 6:4, 4:6, 6:3
Nikołaj Dawidienko (Rosja, 6) - Jewgenij Korolew (Rosja) 7-6 (14-12), 6:4, 7:6 (7-5)
Gael Monfils (Francja) - Thomas Johansson (Szwecja) 6:4, 7:6 (7-5), 6:2
Nicolas Devilder (Francja) - Mariano Zabaleta (Argentyna) 6:7 (3-7), 6:4, 7:5, 6:4
Chris Guccione (Australia) - Alex Bogdanovic (W. Brytania) 7-6 (7-2), 6:4, 6:4
Kristof Vliegen (Belgia) - Juan Monaco (Argentyna, 32) 6:4, 6:3, 7:6 (7-3)
Fabrice Santoro (Francja) - Ivo Karlović (Chorwacja) 4:6, 7:6 (7-4), 7:6 (7-3), 3:6, 6:4
Wang Yeu-tzuoo (Tajwan) - Igor Kunicyn (Rosja) 6:3, 6:4, 6:7 (5-7), 6:7 (8-10), 6:2
Frank Dancevic (Kanada) - Stefan Koubek (Austria) 6:2, 6:4, 6:2
Simone Bolelli (Włochy) - Guillermo Garcia-Lopez (Hiszpania) 4:6, 7:6 (7-5), 6:4, 6:4
Tomas Berdych (Czechy, 7) - Nicolas Massu (Chile) 7:6 (7-5), 6:4, 6:2
Rafael Nadal (Hiszpania, 2) - Mardy Fish (USA) 6:3, 7:6 (7-4), 6:3
Agustin Calleri (Argentyna, 29) - Luis Horna (Peru) 6:2, 7:6 (7-4), 7:5
Wayne Arthurs (Australia) - Thiemo De Bakker (Holandia) 6:7 (7-9), 6:7 (7-9), 7:6 (7-4), 6:4, 6:4
Lee Hyung-taik (Korea Płd.) - Martin Vassallo Arguello (Argentyna) 6:4, 6:2, 6:3
Dmitrij Tursunow (Rosja, 21) - Nicolas Almagro (Hiszpania) 7:6 (7-2), 6:4, 6:7 (7-9), 6:3
Juan Ignacio Chela (Argentyna, 24) - Benjamin Becker (Niemcy) 3:6, 4:6, 6:4, 6:4, 10:8
Werner Eschauer (Austria) - Ruben Ramirez Hidalgo (Hiszpania) 6:2, 3:6, 6:4, 6:3
Lleyton Hewitt (Australia, 16) - Richard Bloomfield (W. Brytania) 7:5, 6:3, 7:5
David Nalbandian (Argentyna, 23) - Mischa Zverev (Niemcy) 6:3, 6:4, 6:2
Tommy Robredo (Hiszpania, 11) - Robert Kendrick (USA) 6:2, 3:6, 6:3, 6:7 (5-7), 6:3
Jonas Bjorkman (Szwecja) - Fernando Vicente (Hiszpania) 6:3, 6:1, 6:2
Edouard Roger-Vasselin (Francja) - Jamie Baker (W. Brytania) 7:6 (7-2), 6:2, 6:3
Maks Mirnyj (Białoruś) - Lu Yen-hsun (Tajwan) 6:3, 6:4, 2:1 - krecz
Juan Carlos Ferrero (Hiszpania, 20) - Jan Hajek (Czechy) 6:7 (5-7), 4:6, 6:3, 6:2, 7:5
Tim Henman (W. Brytania) - Carlos Moya (Hiszpania, 25) 6:3, 1:6, 5:7, 6:2, 13:11
Nicolas Mahut (Francja) - Arnaud Clement (Francja) 6:3, 3:6, 7:6 (7-5), 6:4
Feliciano Lopez (Hiszpania) - Joshua Goodall (W. Brytania) 6:1, 6:4, 6:4
Gilles Muller (Luksemburg) - Oscar Hernandez (Hiszpania) 6:2, 6:7 (6-8), 4:3 - krecz
Nicolas Lapentti (Ekwador) - Kevin Kim (USA) 2:6, 6:2, 4:6, 6:3, 6:4
James Blake (USA, 9) - Igor Andrejew (Rosja) 6:3, 6:4, 6:4
Ivan Ljubicić (Chorwacja, 15) - Vincent Spadea (USA) 6:4, 6:4, 4:6, 7:6 (7-4)
Aisam-ul-Haq Qureshi (Pakistan) - Lee Childs (W. Brytania) 6:3, 6:4, 7:6 (8-6)
Marat Safin (Rosja, 26) - Rik de Voest (RPA) 7:6 (7-5), 6:4, 7:5
Jan Hernych (Czechy) - Marc Gicquel (Francja) 0:6, 6:4, 6:4, 6:4
Jo-Wilfried Tsonga (Francja) - Julien Benneteau (Francja) 7:6 (7-4), 7:5, 6:4
Fernando Verdasco (Hiszpania) - Bobby Reynolds (USA) 6:4, 6:3, 6:3
Richard Gasquet (Francja, 12) - Bohdan Ulihrach (Czechy) 6:3, 6:4, 6:4
Juan Martin Del Potro (Argentyna) - Davide Sanguinetti (Włochy) 3:6, 6:3, 6:4, 6:4
Andreas Seppi (Włochy) - Dominik Hrbaty (Słowacja, 31) 7:6 (10-8), 6:1, 6:2
Andrei Pavel (Rumunia) - Juan Pablo Guzman (Argentyna) 6:4, 6:4, 6:1