Anwil poda do sądu Mariusza Bacika?

Były koszykarz reprezentacji Polski stwierdził, że w 2000 r. Anwil Włocławek awansował do finału ponieważ zapłacił zagranicznym zawodnikom przeciwnika. Prezes klubu z naszego regionu zaprzecza.
Bacik wspominał wczoraj w wywiadzie dla "Życia Warszawy" półfinał mistrzostw Polski sprzed siedmiu lat. Wtedy jego zespół - naszpikowany gwiazdami Hoop Pruszków - był faworytem meczu z Anwilem Włocławek, ale przegrał w fatalnym stylu najważniejszy mecz. Dzięki temu to zespół z naszego regionu awansował do finału. - Co się stało? Prosta rzecz się stała. Dwóch zawodników ten mecz sprzedało. Obcokrajowcy - nie będę podawał nazwisk, bo jeden z nich nadal pracuje w Polsce. Więc gdybym jego nazwisko ujawnił... O wszystkim dowiedziałem się od drugiego z nich. Spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo na jednym z lotnisk w Europie. Usiedliśmy w barze i po którejś butelce piwa wszystko mi opowiedział. Przyznał się, że to on i ten drugi tamten mecz po prostu sprzedali - stwierdził w wywiadzie Bacik. Dodał również: - Zapłacił im Anwil. Tak usłyszałem po latach od niego, bo sam przecież nikoto w 2000 r. za rękę nie złapałem.

Wtedy zagranicznymi zawodnikami Hoopa byli Amerykanie Tyrice Walker i Jeffrey Stern oraz Łotysz Ainars Bagatskis oraz Słoweniec Walter Jeklin - były koszykarz toruńskiego AZS/Elany. Dziś tylko ten ostatni nadal mieszka w Polsce - prowadzi zespół w Warszawie.

Prezes klubu z Włocławka Zbigniew Polatowski: - Bacik chce zaistnieć. Nie może już koszykarsko, więc próbuje medialnie. To co mówi, to nieprawda. Niech z tym może pobiegnie od razu do prokuratury. My jako klub rozważamy podanie Bacika do sądu.