Najlepsi z najlepszych w finale MP rugbistów

Jeśli ktoś nigdy nie widział meczu rugby, w sobotę o godz. 14 powinien znaleźć się na stadionie przy ul. Górniczej. Na pewno nie będzie żałował, bo zobaczy rywalizację dwóch najlepszych polskich drużyn - Blach Pruszyński Budowlanych Łódź z Arką Gdynia.
Stawką meczu jest mistrzostwo Polski. Dzięki lepszej pozycji po rundzie zasadniczej łodzianie zostali gospodarzami finału. Budowlani bronią tytułu z ubiegłego roku i są faworytem. Także dlatego, że przez sezon zasadniczy przeszli jak burza bijąc rekordy w wysokości zwycięstw. W najwyższych rozmiarach, bo 128:3, pokonali Budowlanych Lublin. To najwyższy wynik w historii polskiej ligi.

Ale z Arką w tym roku łodzianom grało się ciężko. Jesienią zremisowali na własnym boisku 16:16, a wiosną wygrali w Trójmieście 19:15. Zresztą drużyna Buldogów (bo tak nazywa się gdynian z racji herbu ich klubu) dwa razy zgarniała łodzianom złoty medal sprzed nosa. Przed trzema laty Arka wygrała w Trójmieście z Budowlanymi finał ligi, zdobywając swój pierwszy tytuł w historii klubu. Rok później sytuacja się powtórzyła. W ubiegłym sezonie to łodzianie triumfowali zdobywając drugi tytuł mistrzostw Polski w historii klubu, ale w finale ich rywalem był zespół Folca Warszawa. Arka w ogóle nie zdobyła medalu.

Dopiero teraz przychodzi więc pora na wielki rewanż za porażki łodzian w Trójmieście. Tym bardziej że dziś powinno zagrać kilku zawodników pamiętających oba finały w Gdyni. To Michał Królikowski, Maciej Maciejewski i Krzysztof Hotowski. Zresztą ta trójka grała we wszystkich czterech finałach z rzędu, w których uczestniczyli w ostatnich latach Budowlani.

Finał jak zawsze będzie miał szczególną oprawę. Mecz poprowadzi francuski sędzia Alain Moretto, widzowie otrzymają gadżety do kibicowania od "Gazety", a jednym z obserwatorów widowiska będzie mieszkający na co dzień we Francji trener reprezentacji Polski, Tomasz Putra. Przyjedzie też ponad setka kibiców z Gdyni. Wydarzenie z Łodzi pokaże na żywo telewizja Polsat Sport za pomocą ośmiu kamer.

Zasady gry

Wcale nie są trudne. Naprzeciwko siebie staje po 15 potężnych mężczyzn, którzy mają za zadanie położyć jajowatą piłkę na polu punktowym rywali. Żeby powstrzymać przed tym przeciwnika, z zawodnikiem biegnącym z piłką można zrobić w zasadzie wszystko: łapać za nogi, ręce, tułów, przewracać na murawę. Trzeba też pamiętać, że rugbiści nie mogą podawać piłki ręką do przodu, choć można kopać wprzód. Całą resztę wyjaśni spiker zawodów.

W razie remisu...

W rugby gra się 2x40 min. Jeśli po regulaminowym czasie będzie remis, sędzia zarządzi dogrywkę 2x10 min. Jeśli i ona nie przyniesie rozstrzygnięcia, liczyć się będzie większa liczba przyłożeń. A w przypadku takiej samej liczby przyłożeń zawodnicy będą wykonywać rzuty karne z odległości 22 metrów.