Andrzej Gołota trenował w Wiśle

Najsłynniejszy polski bokser chce być jak... Rocky Balboa. Andrzej Gołota pracował we wtorek nad formą w Beskidach.
Tomasz Adamek i Gołota odliczają już godziny do sobotniej gali w katowickim Spodku. Obaj bokserzy zjadą na Śląsk dzisiaj, najbliższe dni spędzą w hotelu Qubus. Także dziś do Polski ma przylecieć Jeremy Bates, rywal Gołoty. Dzień później na Śląsku spodziewany jest Buddy McGirt, trener naszego boksera. Amerykanin nie potwierdził jednak jeszcze swojego przylotu. Czy w takim razie w narożniku Gołoty stanie w sobotę Andrzej Gmitruk? - Miałbym utrudnione zadanie, bo przecież walki Andrzeja i Tomka będą zaraz po sobie. Jestem trenerem Adamka i to jego muszę dobrze przygotować do bardzo ważnego pojedynku z Panamczykiem Luisem Pinedą. Tomek przecież po raz pierwszy walczy w wyższej wadze - mówi Gmitruk, który jest także dyrektorem technicznym grupy bokserskiej 12rounds.

Gołota, który trenował wczoraj w Wiśle, był w dobrym nastroju. Dowcipkował, znalazł czas na spotkanie z niepełnosprawnymi ciężarowcami, którzy przygotowują się do mistrzostw świata w Salonikach.

39-letni bokser chce w Spodku zatrzeć fatalne wrażenie po ostatniej walce z Lamonem Brewsterem, która trwała zaledwie 53 sekundy. - Dlatego właśnie wracam. Nie chcę, by ludzie pamiętali mnie jako Andrzeja "53 sekundy" Gołotę. Ostatnio obejrzałem "Rocky'ego Balboę" i nie czuję się od niego gorszy. On miał sześćdziesiątkę na karku i sprał mistrza. To ja, gość 21 lat młodszy, nie dałbym rady? - puszcza oko Gołota.