Siatkarki z Dąbrowy Górniczej w ekstraklasie!

Tak grają tylko dziewczyny! Spotkanie z Wisłą Kraków przypominało podróż kolejką górską. Na sam szczyt wjechały jednak tylko zawodniczki MMKS-u, które w przyszłym sezonie zagrają w siatkarskiej ekstraklasie. Pierwszy raz w historii miasta!
Dąbrowa Górnicza przez długie lata skutecznie pracowała na miano sportowej pustyni. Nieliczne sukcesy piłkarek Zagłębianki (mistrzostwo Polski w 1988 i 1990 roku) czy miejscowych zapaśników to za mało, by zmienić ten smutny obraz.

Teraz o mieście ma być wreszcie głośno, a to za sprawą siatkówki!

Gdy dąbrowianki zdobywały ostatni punkt, na wypełnionych po brzegi trybunach nikt nie siedział. Prezydent miasta Zbigniew Podraza nerwowo przestępował z nogi na nogę i pewnie obawiał się, że zbyt szybko zszedł na parkiet, by pospieszyć z gratulacjami. Wtedy jednak ostatnia piłka obiła parkiet po stronie Wisły i przez halę przetoczył się huragan radości. Obcy ludzie wpadali sobie w ramiona, siatkarki z Dąbrowy miały łzy w oczach, a trener Waldemar Kawka wyglądał na wykończonego jak po 10 rundach walki z Andrzejem Gołotą. - Mam dość siatkówki. Chcę wyjechać, zaszyć się w jakimś kącie i wreszcie odpocząć - powoli składał słowa w pełne zdania.

Dziewczyny głównie krzyczały - a już najgłośniej Marzena Wilczyńska! Zaczęła mecz jako rezerwowa, ale w końcówce to ona raziła bezbłędnie niczym laserowe działo. Wiślaczki tylko bezradnie rozkładały ręce... - Marzena sama poprosiła, bym w czwartym secie wpuścił ją na boisko - zdradził Kawka. Wisła prowadziła w tym momencie 8:3 i już odliczała piłki do końca meczu. - Chciałam wejść, bo czułam w sobie moc! Nie wiem, co teraz powiedzieć... Jestem taka szczęśliwa! - śmiała się zawodniczka.

Ewelina Sieczka, drugi bombardier w ataku MMKS-u, nie dowierzała własnemu szczęściu. - To mój największy sukces w karierze. Jeszcze to do mnie nie dotarło. Dziękuję z całego serca kibicom. Byliście niezwykli! - podkreślała.

Anna Białobrzeska wtórowała jej. - Nas jest tylko dziesiątka, a kibice byli dzisiaj naszym jedenastym i dwunastym zawodnikiem. W chwili zwątpienia dodali nam skrzydeł - dziękowała. Fanów było tak dużo, że część musiała zostać przed bramami hali. - Nie wychodźcie na zewnątrz, bo już nie wrócicie - apelował spiker.

Kto by jednak wyszedł! - W piątym secie trudno było zebrać myśli. To już była gra nerwów, ale tak to jest przy tak dużej stawce - komentował Kawka.

Andrzej Niemczyk, znakomity trener, który doprowadził polskie siatkarki do mistrzostwa Europy, podkreślał, że wygrał zespół lepszy. - Dąbrowianki mogły załatwić sprawę już w czterech setach, ale przespały trzecią partię. Teraz czeka je dużo pracy. Konieczne są też wzmocnienia, bo inaczej w LSK może być ciężko - przestrzegał.

Zmiany są już szykowane. - Sponsor czeka, żeby nam pomóc. Mamy mieć średni ligowy budżet. Tylko wtedy możemy skutecznie walczyć o utrzymanie - mówił Kawka. Po meczu plotkowano, że Dąbrowa zbuduje silny zespół na koksie z... Koksowni Przyjaźń, która zresztą już pomaga drużynie. Prezydent Podraza zapewnił, że od zespołu nie odwróci się też miasto. - Właśnie przyznaliśmy dziewczynom stypendia. Po takim meczu wiem, że było warto. One były cudowne, a ja jestem szczęśliwy - promieniał.

MKS Dąbrowa G. - Wisła Kraków 3:2 (19:25, 25:18, 17:25, 25:16, 15:13)

MMKS: Jędrys, Białobrzeska, Matyjaszek, Sieczka, Lis, Tkaczewska (l), Pavelkova oraz Kunc, Wilczyńska, Pazderska

Wisła: Surma, Mróz, Śliwa, Olszewska, Targosz (l), Sikora, Piątek oraz Przybyło, Kolendowska, Żochowska.

Widzów: 3000

Stan rywalizacji: 3:1 dla MMKS-u