Kasperczak: Senegal ważniejszy od Legii

- Jeśli zakwalifikuję się z Senegalem do przyszłorocznego Pucharu Narodów Afryki, nie ma mowy, bym prowadził Legię - mówi ?Gazecie? Henryk Kasperczak
- Co powiem o Legii? Że raczej nie będzie w tym sezonie mistrzem - śmieje się Kasperczak. Pytany o prowadzenie stołecznej drużyny nie przestaje się uśmiechać. - Jestem profesjonalistą, z każdym mogę porozmawiać. Dopóki jednak Senegal ma szansę na awans, tematu nie ma. Łączenie funkcji selekcjonera afrykańskiej drużyny i Legii nie wchodzi w rachubę - tłumaczy.

Wszystko może być jasne jeszcze... w czerwcu. Drugiego Senegal gra wyjazdowy mecz eliminacyjny z Tanzanią, dwa tygodnie później rywalem będzie Mozambik. Na razie Senegal ma o dwa punkty więcej niż Tanzania (dwa zwycięstwa, jedna porażka). We wrześniu, w ostatnim spotkaniu, podejmuje u siebie Burkina Faso, z którym przegrał 0:1.

- Wiem, jak to jest w Afryce. Możesz mieć kontrakt na pięć lat, ale nie spełnisz pierwszego zadania i jesteś zwolniony - mówi 61-krotny reprezentant Polski. - Dlatego zdaję sobie sprawę z tego, że w razie niepowodzenia będzie po mnie. Zresztą kontrakt obowiązuje mnie jeszcze niecały rok. Finały mistrzostw Afryki są na przełomie stycznia i lutego 2008 roku.

Wiadomo, że Kasperczak jest jednym z trzech kandydatów na trenera Legii. W grę wchodzi też Wojciech Stawowy (coraz mniejsze szanse) oraz Jan Urban. Kiedy "Henry" prowadził Wisłę Kraków do dwóch tytułów mistrza Polski, zarabiał pod Wawelem 20 tys. euro miesięcznie. - Do nas przyszedłby za kwotę o wiele mniejszą. I nie łączyłby, jak w Wiśle, funkcji szkoleniowca z rolą dyrektora sportowego odpowiadającego za transfery. Bo dyrektora już mamy - Mirosława Trzeciaka - usłyszeliśmy na Łazienkowskiej, gdzie wszelkie decyzje personalne dotyczące zawodników i szkoleniowca zapadną po sezonie.

Kto powinien zostać trenerem Legii?