Hokeiści bronią się przed spadkiem

Już nie o awans do elity, a bardziej o utrzymanie się w światowej drugiej lidze będą walczyć polscy hokeiści na MŚ I Dywizji, które rozpoczęły się dziś w chińskim Qiqiharze
Poza Kazachstanem, z którym nigdy nie udało się Polakom wygrać, pozostali rywale mają słabą markę. Odmłodzona Francja wypadła już z grona szesnastu najlepszych drużyn na świecie, a Estonia, Holandia i Chiny dawniej były przez polskich hokeistów łatwo pokonywane. Będzie jednak źle, gdyż świat robi postępy, a wręcz przeciwnie.

Nie dość, że polski hokej topnieje jak lód w kwietniu, to jeszcze łapanka do reprezentacji z każdym rokiem przynosi coraz słabszy skutek. Do Chin nie pojechał nie tylko najlepszy hokeista (mimo 35 lat) Mariusz Czerkawski, który wstawił się za wyrzuconym z kadry menedżerem Krzysztofem Oliwą, ale i wielu wyróżniających się polskich ligowców.

Czołowy napastnik GKS-u Tychy Adrian Parzyszek, Bartłomiej Piotrowski i Krzysztof Zapała z drużyny mistrza Polski Wojasa/Podhala z pewnością wzmocniliby kadrę Rudolfa Rohaczka, ale premie - 18 tys. zł do podziału na 23 zawodników za wygrany mecz - nikogo nie przyciągają. - Gdyby nie to, że mistrzostwa są w atrakcyjnych turystycznie Chinach, musieliby wysłać juniorów - powiedział nam jeden z liderów reprezentacji. - PZHL musi zrozumieć, że w tych czasach nie wystarczy orzełek na koszulce, by na miesiąc zostawić rodziny, interesy. W minionym sezonie za dziesięć meczów w reprezentacji dostałem jedynie 4 tys. zł.

"50 zł dniówki za pobyt na zgrupowaniu, to ja wolę mieszać beton na budowie i dostanę za to 200 zł" - tego typu argumenty z ust kadrowiczów miały padać podczas spotkania z prezesem PZHL-u Zenonem Hajdugą, gdy przed odlotem kadry do Chin ustalano premie.

Rohaczek nie oglądał się na te kłopoty, tylko próbował nauczyć zespół czeskiego hokeja, opartego na żelaznej obronie. - Nie ma szukania winy u obrońców i bramkarza. Bronić musi cała piątka - mówi czeski selekcjoner biało-czerwonym. - Cały zespół ma się skoncentrować na tym, by nie stracić gola. Dopiero później myśleć o strzeleniu.

Urzędowy optymizm prezentuje rutyniarz Jacek Płachta, który od lat gra w zawodowej lidze niemieckiej (zespół Hamburg Freezers). - Wszystko idzie w dobrym kierunku. Ja czy Mariusz Czerkawski nie będziemy w hokeja grać wiecznie, dlatego dobrze, że w kadrze pojawiają się młodsi jak Marcin Kolusz czy Grzesiek Pasiut - podkreśla 39-letni napastnik, który wierzy w awans do elity! - Co z tego, że nigdy nie wygraliśmy z Kazachami. Jeśli w każdym meczu będziemy skoncentrowani i zagramy uważnie w obronie, a skutecznie w przewagach, to możemy wygrać ten turniej - podkreśla.

Mecze Polaków:

Niedziela: Polska - Holandia (godz. 14.30, transmisja na żywo od godz. 14.20, powtórka w poniedziałek o godz. 7), poniedziałek: Polska - Chiny (godz. 14.30, transmisja od 14.20, powtórka we wtorek o godz. 7), środa: Polska - Francja (godz. 14.20), czwartek: Polska - Kazachstan (godz. 11, transmisja od godz. 10.50, powtórka o 22.40), sobota: Polska - Estonia (godz. 11, transmisja od 10.50, powtórka w niedzielę o godz. 12).

Wszystkie mecze pokaże Polsat Sport