Wyniki obciążają trenera

Na poprzednich mistrzostwach świata w Montrealu Polacy pobili 18 rekordów Polski. W Melbourne tylko cztery, choć szans na to mieli 50!
W tylu wyścigach uczestniczyło 17 reprezentantów Polski. Złoto Mateusza Sawrymowicza nie zmienia więc faktu, że biało-czerwoni w Melbourne - poza trzema medalowymi gwiazdami - byli po prostu słabi.

Polacy w Australii pobili zaledwie dziewięć rekordów życiowych (wśród nich są oczywiście indywidualne rekordy Polski Otylii, Sawrymowicza i Przemysława Stańczyka). Dokonali tego głównie pływacy, którzy od niedawna są w kadrze lub wręcz są debiutantami na imprezie takiej jak MŚ - Sławomir Wolniak (dwa rekordy życiowe), Agata Zwiejska, Michał Rokicki i 15-letnia Iwona Lefanowicz. Ich rekordy nie były dotąd niebotyczne, więc pobić je było stosunkowo łatwo.

Czy trener Słomiński popełnił błąd, czy zawodnicy tacy jak mistrz Europy Sławomir Kuczko (popłynął na 200 m klasycznym o 3 s gorzej od życiówki), na którego najbardziej narzeka, lub czwarta na ostatniej olimpiadzie Paulina Barzycka (bardzo słaby czas w półfinale 200 m kraulem) nie wykonali jego poleceń - nie wiadomo. - Jak popłyną 2 km na treningu, to myślą, że już wszystko będzie dobrze. Zapominają, że jak Phelps trenuje, to zdarza się, że z wysiłku wymiotuje - podkreślał Słomiński.

Fakt, że pływacy nie mają wyników, świadczy jednak przeciwko niemu. - Ja byłem na nich wszystkich wkurzony, że nie chcą pracować tak, jak ja chcę, że się stawiają. Byłbym ich chętnie wymordował. Jednak teraz bardziej zastanawiam się, dlaczego tak się zachowywali. Zagubiliśmy gdzieś więź między zawodnikiem i trenerem - stwierdził Słomiński.

Doszło do tego, że w Melbourne trener powiedział do zawodników: - Jeśli wy jesteście tacy, to teraz zobaczycie, jak to jest nie mieć trenera.

I zaczął traktować pływaków jak powietrze. Na najważniejszych dla nich zawodach!

Teraz Słomiński uważa, że musi im to wytłumaczyć. - Na ostatniej odprawie w Melbourne powiem im: "Przyznaję, nie zrobiłem dla was wszystkiego, co powinienem" - zapewnił Słomiński. Jednak zdaje się, że decyzję, aby skupić się na treningu Otylii przed igrzyskami w Pekinie, już podjął.

Tak czy siak to wszystko oznacza, że kadra operacji nie uniknie. Pytanie tylko, czy ma to być operacja plastyczna, czy przeszczep serca.

Słomiński ma swój pomysł, szef związku Krzysztof Usielski swój. Słomiński marzy na jawie i przypomina sobie, jak jeszcze trzy lata temu jeździł na zgrupowanie do Hiszpanii tylko z Otylią. Drugą parę stanowili tam Paweł Korzeniowski ze swoim trenerem Piotrem Woźnickim. - Jak się wtedy zap...ło - wzdychał.

Otylia o niczym innym nie marzy, jak o układzie, w którym 100 proc. uwagi trenera byłoby skupione na niej. Przez ostatnie dwa lata było to niemożliwe, a wyjątkowe stosunki łączące Słomińskiego i Otylię stały się przedmiotem zawiści innych pływaków. Słusznie czy nie, większość miała pretensje, że trener nie poświęca im tyle czasu co jej. Z kolei wiadomo, że okoliczności przygotowań najlepszej polskiej pływaczki, oczka w głowie i gwiazdy, wymagały od Słomińskiego jeszcze większego zaangażowania niż zwykle nie tylko jako trenera, ale też domorosłego psychologa. - Na pewno w przyszłości będzie nam towarzyszył zawodowy psycholog - powiedział Słomiński.

- Ja nie mogę dopuścić do sytuacji, że jeden trener będzie trenował jedną zawodniczkę. Słomiński jest na to po prostu za dobry - podkreślał prezes Usielski, choć na świecie zdarzają się takie przypadki. We Francji istnieje Team Laure Manaudou, w którym wszystko podporządkowane jest fantastycznej zawodniczce, do którego ciągną sponsorzy.

Usielski w rozmowie z "Gazetą" sugerował stworzenie supergrupy, z Otylią i Korzeniowskim na czele, dużo mniejszej niż kadra. - Do tego trzeba ze Słomińskiego zdjąć obowiązki inne niż trenerskie i będzie dobrze - dodał prezes.

Tylko że z soboty na niedzielę to nie prezes Usielski, ale Słomiński do późnej nocy rozmawiał ze sponsorami o przyszłości. Tylko czyjej?

Liczby MŚ

4

Tyle medali zdobyli Polacy w Melbourne: Mateusz Sawrymowicz na 1500 m kraulem (złoto), Przemysław Stańczyk na 800 m kraulem (srebro) oraz Otylia Jędrzejczak na 400 m kraulem (srebro) i 200 m delfinem (brąz)

4

A tyle medali zdobyli na poprzednich MŚ w Montrealu w 2005 r.: Jędrzejczak i Paweł Korzeniowski na 200 m delfinem (oba złote), Jędrzejczak na 100 m delfinem (brąz) i Bartosz Kizierowski na 50 m kraulem (brąz)

2

A tyle na MŚ w Barcelonie w 2003 r. - oba wywalczyła Jędrzejczak (złoto na 200 m delfinem i srebro na 100 m delfinem)

14

A tyle medali wywalczyli Polacy w historii MŚ (5 złotych, 4 srebrne, 5 brązowych)