Jagiellonia wyjeżdża do Bielska-Białej

Piłkarze Jagiellonii w dotychczasowych meczach wiosennych stracili więcej punktów, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. W niedzielę muszą wygrać w Bielsku-Białej, by uspokoić nerwową atmosferę. Trener Ryszard Tarasiewicz traci cierpliwość do niektórych graczy i wciąż szuka najlepszego składu.
Trzy mecze (w tym dwa u siebie) i zaledwie jeden punkt - taki bilans trudno określić inaczej niż jako fatalny i to nie tylko w przypadku kandydata do ekstraklasy, jakim są białostoczanie. Szczęście w nieszczęściu, że inne zespoły z góry tabeli też zawodzą. Jeśli żółto-czerwoni pokonają Podbeskidzie, ich strata do drugiej pozycji w tabeli gwarantującej awans będzie wynosiła najwyżej trzy punkty. Małe to jednak pocieszenie, podobnie jak i to, że z meczu na mecz białostoczanie grają troszkę lepiej.

Na początku tego tygodnia zanosiło się w klubie na pierwszy wstrząs. Skończyło się na wyrażeniu przez władze klubu pełnego zaufania do trenera Ryszarda Tarasiewicza. A zespół otrzymał zadanie zdobycia w trzech najbliższych spotkaniach kompletu punktów, co i tak powinno być jedynym celem bez względu na wcześniejsze rezultaty.

Tarasiewicz podczas wiosennych meczów zachowuje się przy swojej ławce mniej wybuchowo niż jesienią, kiedy jego asystent Waldemar Tęsiorowski niemal non stop musiał przy nim czuwać i go uspokajać. Z drugiej strony teraz nie ma już tyle cierpliwości do swoich podopiecznych. Nie daje im dwóch - trzech kolejnych okazji do przełamania się. Po porażce w Gdańsku dwa tygodnie temu odesłał na mecz IV-ligowych rezerw Roberta Speichlera i Dariusza Łatkę. Po ostatnim remisie u siebie z Piastem w autobusie do Bielska-Białej zabrakło miejsca przede wszystkim dla Marcina Kośmickiego, Radka Diveckiego i Janusza Wolańskiego.

Trener Jagiellonii tak dużych rozterek z zestawieniem jedenastki jak przed meczem z Podbeskidziem nie miał już dawno. W krótkim czasie nie zawiedli go ostatnio tylko: napastnik Vuk Sotirović, prawy pomocnik Mariusz Dzienis i defensywny pomocnik Rafał Naskręt. Wciąż pewną pozycję w bramce ma Jacek Banaszyński, a na środku obrony Jacek Markiewicz. W ostatnim meczu miejsce obok Serba w ataku wywalczył sobie Ernest Konon, a Filip Burkhardt pokazał, że warto powierzyć mu rolę ofensywnego pomocnika.

Ryszard Tarasiewicz przeciwko Podbeskidziu chce zmienić ustawienie na 3-5-2. Najwięcej wątpliwości ma zdecydowanie z obsadą lewej pomocy. Mariusz Marczak prezentuje się poniżej oczekiwań i może wylądować na ławce, a wtedy zastąpi go Piotr Petasz. Za defensywę oprócz Markiewicza i Naskręta odpowiadaliby wtedy: Łatka, Jacek Chańko i Marcin Wincel.

- Cały czas szukamy optymalnego zestawienia, bo chcę do gry przede wszystkim ludzi, którzy psychicznie wytrzymają obciążenie i dużą presję na wynik - tłumaczy trener Tarasiewicz. - Jeśli pewne osoby tego nie potrafią, nie stawiamy na nie. Można wyprostować człowieka, który ma 21-22 lata, ale nie sposób już takiego, który ma 29 lub więcej. To ostatni dzwonek dla niektórych zawodników, ale myślę, że do niczego złego już nie dojdzie.

Podbeskidzie zalicza się do dużej grupy zespołów, które w II lidze chcą tylko uniknąć baraży o utrzymanie. Początku rundy wiosennej gospodarze niedzielnego meczu też nie zaliczą do udanych: zremisowali u siebie ze Stalą Stalowa Wola i w Janikowie, a ostatnio przegrali przed własną publicznością z Lechią. W żadnym z tych spotkań nie zdobyli gola. Jeśli dodamy do tego dwa ostatnie mecze z rundy jesiennej, nie trafili do bramki rywala od pięciu spotkań. Trener Podbeskidzia nie może też skorzystać z kilku ważnych graczy jak pauzujący za kartki Łukasz Gorszkow oraz kontuzjowani - Mike Mouzie i Grzegorz Pater. Kontuzjowany jest ponadto Grzegorz Bogdan.



Kadra do Bielska-Białej

Tarasiewicz nie może tym razem skorzystać z Adriana Napierały, który pauzuje za kartki, i Krzysztofa Zalewskiego - złamał na treningu rękę. Ponadto Łukasz Nawotczyński, Wojciech Kobeszko i Remigiusz Sobociński - chociaż po kontuzjach normalnie już trenują - nie są jeszcze gotowi do gry w II lidze. Do kadry meczowej (zawężonej do 17 osób) wrócili za to Robert Speichler i Dariusz Łatka. Ponadto po raz pierwszy znaleźli się w niej: Mateusz Cieluch (ostatnio z kadrą do lat 20 był w Korei) i Bartosz Romańczuk (często narzeka na uraz ścięgna Achillesa).

Bramkarze: Jacek Banaszyński, Marcin Mańka. Zawodnicy z pola: Jacek Chańko, Rafał Naskręt, Jacek Markiewicz, Marcin Wincel, Piotr Petasz, Dariusz Łatka, Robert Speichler, Mariusz Marczak, Filip Burkhardt, Mariusz Dzienis, Bartosz Romańczuk, Ernest Konon, Mateusz Cieluch, Rafał Bałecki, Vuk Sotirović.



Program 21. kolejki

Piątek: Ruch Chorzów - Polonia Bytom. Sobota: ŁKS Łomża - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (godz. 14 - sędziuje Jacek Granat z Warszawy), Unia Janikowo - Polonia Warszawa, Miedź Legnica - Piast Gliwice, Kmita Zabierzów - Śląsk Wrocław. Niedziela: Podbeskidzie Bielsko-Biała - Jagiellonia Białystok (godz. 14.35 - sędziuje Marcin Wróbel z Warszawy), Lechia Gdańsk - Górnik Polkowice, Stal Stalowa Wola - Odra Opole. Spotkanie Zawisza Bydgoszcz - Zagłębie Sosnowiec walkower 0:3.

Tabela II ligi

1. Ruch Chorzów204128:20
2. Zagłębie Sosnowiec214037:22
3. Polonia Bytom203838:19
4. Lechia Gdańsk203838:19
5. Jagiellonia Białystok 20 35 30:22

6. KSZO Ostrowiec Św.202719:17
7. Górnik Polkowice192620:21
8. Polonia Warszawa202630:24
9. Śląsk Wrocław202420:25
10. ŁKS Łomża 20 23 22:31

11. Podbeskidzie202315:24
12. Odra Opole202317:22
13. Piast Gliwice202117:21
14. Stal Stalowa Wola202014:28
15. Kmita Zabierzów202018:29
16. Miedź Legnica201719:32
17. Unia Janikowo191523:34
18. Zawisza Bydgoszcz213830:25
Zawisza wycofał się z rozgrywek i spadł na ostatnie miejsce w tabeli. Do ekstraklasy awansują dwa najlepsze zespoły, a trzeci zagra w barażu z I-ligowcem. Do III ligi spadną cztery ostatnie ekipy, a cztery kolejne zagrają baraże z III-ligowcami