Otylia płacze, a trener jej nie poznaje

Gdy Przemysław Stańczyk był dekorowany srebrnym medalem mistrzostw świata , trenera Pawła Słomińskiego, stojącego za sukcesami Otylii Jędrzejczak, nie było na trybunach. W tym czasie w hotelu Oaks on Market i próbował wyprowadzić z desperacji swoją najlepszą zawodniczkę - na 20 godzin przed wielkim pojedynkiem z Jessiką Schipper na 200 metrów stylem motylkowym.
Dla Otylii dzień był fatalny, a zaczął się ten fatalny dzień właściwie już we wtorek, kiedy w półfinale 200 metrów stylem dowolnym Federica Pellegrini pobiła rekord świata. Bo to oznaczało, że w finale tej konkurencji będzie bardzo ciężko o podium. - Ja jej nie poznaję. Dawniej takie sytuacje ją mobilizowały, a teraz rozbijają. Nie wiem, czy to strach przed rywalizacją, czy to okoliczności ją osłabiły - mówił w bardzo emocjonalnej rozmowie Słomiński, nawiązując do wyroku płońskiego sądu w sprawie wypadku samochodowego Otylii.

Finał 200 metrów dowolnym był dla mistrzyni olimpijskiej i mistrzyni świata czystą katastrofą. Płynąca obok Polki Francuzka Laure Manaudou (zrezygnowała ze startu w półfinale 50 metrów st. grzbietowym, aby lepiej wystartować na 200) popłynęła szaleńczo do przodu i chyba złamała Otylię psychicznie, zwłaszcza, że już raz Polka jej uległa w finale 400 metrów dowolnym.

Po 100 metrach Otylia - w której w głowie zagnieździła się obawa, czy da sobie radę w półfinale motylka za dwadzieścia minut - zwolniła. Manaudou pokonywała kolejne długości basenu w tempie rekordu świata i tak skończyła - bijąc go o 0,95 s. Również druga na mecie Annika Lurz popłynęła poniżej rekordu świata, który miał przecież zaledwie 24 godziny.

Otylia przypłynęła na metę pięć sekund po Francuzce.

Za metą nie mogła wykrztusić z siebie słowa, zaś po pytaniu co się stało, dlaczego nie walczyła do końca w finale mistrzostw świata, odpowiedziała, że "wcale nie odpuściła tego finału", rozpłakała się i uciekła do szatni.

Tam płacz się nie skończył. Według trenera Słomińskiego Otylia uległa panice przed startem i on musi ją z niej wyprowadzić. I to szybko. - Jeżeli ma walczyć z Schipper, jeżeli ma walczyć o medal, musi się wziąć w garść - mówił Słomiński.

Otylia nie musi się obawiać tego finału. W środę, tuż po nieszczęsnym finale na 200 m dowolnym, wygrała swój półfinał. Szybsze były tylko cztery dziewczyny, które płynęły w drugim, w którym tempo nadawała Schipper. - Nie ma wiele tutaj zawodniczek, które są w stanie popłynąć 2 min 07 s. A Otylia jest w stanie tak szybko popłynąć - mówił Słomiński. - Jedno jest pewne. Jeśli to ma tak wyglądać, to na pewno w Pekinie Otylia nie popłynie 200 metrów dowolnym. Szkoda jej nerwów.