Prezes Bełchatowa: Boję się o Gargułę

Muszę powiedzieć, że kiedy Łukasz Garguła gra w kadrze, to przy każdym starciu obawiam się, by nie doznał kontuzji - przyznaje Jerzy Ożóg. - My przecież walczymy o mistrzostwo.
W sobotę Garguła zagrał bardzo dobrze w meczu reprezentacji z Azerbejdżanem. Zaliczył trzy asysty, dobrze rozgrywał piłkę i został wybrany na najlepszego piłkarza tego spotkania. Jego trener klubowy trener Orest Lenczyk sprowadził piłkarza na ziemię mówiąc o nim, że może grać dużo lepiej i że nie jest jeszcze w najwyższej formie. Dziś Garguła, który jest liderem BOT GKS, prawdopodobnie znów wybiegnie w podstawowym składzie w meczu z Armenią.

- Łukasz zagrał na luzie, tak jakby to był zwykły mecz ligowy. Dzięki temu na boisku nie był stremowany i pokazał swoje umiejętności. Mam nadzieję, że przeciwko Ormianom zagra na podobnym poziomie - twierdzi Ożóg.

Tymczasem lider Orange Ekstraklasy przygotowuje się do meczu z Odrą w Wodzisławiu. Są duże szanse, by do składu wrócił Mariusz Ujek. Lekarze obchodzą się z nim ostrożnie, bo miał naderwane przyczepy mięśnia czworogłowego, dlatego nie był w kadrze na mecze z Legią i Wisłą Płock.

W piątkowym spotkaniu Pucharu Ekstraklasy kontuzji doznał Grzegorz Fonfara. Pierwsze diagnozy były mało optymistyczne - zakładały nawet miesięczną przerwę 24-letniego obrońcy. Zwichnięta kostka Fonfary goi się jednak bardzo szybko i być może piłkarz będzie gotowy nawet na sobotnie spotkanie. Jeśli stanie się inaczej, na prawej stronie obrony mogą zagrać Marcin Kowalczyk lub Artur Marciniak.

Garguła mówi, że mistrzostwo Polski zdobywa się zwycięstwami ze słabymi drużynami i właśnie takie spotkanie czeka bełchatowian w Wodzisławiu. Prezesa Ożoga martwi to, że dla tego piłkarza może to być trzeci mecz w ciągu ośmiu dni.

- Oczywiście gra w kadrze to zaszczyt, ale my walczymy o mistrzostwo Polski. Łukasz jest bardzo ważną postacią naszej drużyny, dlatego obawiam się, by nie złapał kontuzji. W Wodzisławiu jego siły pewnie będą nadwątlone - uważa Ożóg. - Ale jak patrzę na piłkarzy, to mam wrażenie, że są tak przygotowani, że po 90 minutach starczyłoby im sił jeszcze na jedną połowę.