Żołądź wróci pomagać Małyszowi?

PRZEGLĄD PRASY. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner w ostatnich tygodniach kilkakrotnie spotkał się z fizjologiem Jerzym Żołądziem. Rozmawiano o ścisłej współpracy w najbliższych trzech sezonach. - Adam Małysz może pojechać na igrzyska w Vancouver w 2010 roku w wielkiej formie, ale nie będzie to łatwe - mówi słynny profesor.
Małysz, czterokrotny zdobywca Pucharu Świata, sezon zakończył w niedzielę i na razie czeka go odpoczynek. Ale sztab trenerski myśli już nad przyszłym sezonem. - Będzie nietypowy, bo zabraknie w nim wielkiej imprezy. Przyszykujemy więc pewnie formę na mistrzostwa świata w lotach i walkę o Kryształową Kulę - mówi trener kadry Hannu Lepistoe. - Adam musi się powoli zmienić w zawodnika do zadań specjalnych. Powinien się przygotowywać pod kątem jednych zawodów w roku. W grudniu skończy 30 lat. Jeśli chce walczyć o medale w Vancouver, z czegoś trzeba będzie zrezygnować - uważa Tajner, który ostatnio spotykał się z Żołądziem. - Rozmawialiśmy trzy razy i wszystko jest na dobrej drodze, żeby pomagał kadrze. To nie zostało jeszcze przesądzone, zresztą chciałbym najpierw zapoznać z tym pomysłem Lepistoe, bo profesor jest wielką indywidualnością i jeśli chce się korzystać z jego pomocy, to trzeba respektować wszelkie rozwiązania jakie proponuje - zaznacza prezes PZN.

- Na zasadzie konsultacji pomóc Adamowi mogę zawsze - zapewnia profesor Żołądź. - Z racji wielkiej sympatii jaką go darzę i szacunku do tego, co robi. Mimo wszystko jest za wcześnie, by mówić o współpracy. Z roku na rok poprawa wydolności Małysza stanowi coraz większe wyzwanie - twierdzi fizjolog.

Jerzy Żołądź współpracę z Małyszem rozpoczął w 1999 roku. Opracował nowy, nieoparty na żadnej szkole system treningowy polegający na wprowadzeniu maksymalnej jakości ćwiczeń - był to trening mocy ukierunkowany na skuteczność odbicia. Żołądziowi udało się zwiększyć moc mięśni Małysza bez zwiększenia masy ciała. Gdy kadrę prowadził Tajner pod okiem Żołądzia i we współpracy z psychologiem Janem Blecharzem, Małysz rok w rok przywoził medale z mistrzostw świata (trzy złote, jeden srebrny) i olimpiady (srebrny i brązowy).

Współpraca skończyła się w 2003 roku. Poszło o pieniądze.

Żołądź wrócił jednak pomóc Małyszowi w zeszłym sezonie, miesiąc przed igrzyskami w Turynie, kiedy przemęczony polski skoczek potrzebował zmiany treningu. Igrzyska były jednak nieudane - na małej skoczni Małysz był siódmy, na dużej - dopiero 14.

Czy profesor Żołądź będzie gwarantem kolejnych sukcesów Małysza?