KKS Reiss Poznań - ile dla Lecha znaczy jego kapitan

Lech Poznań w olbrzymim stopniu jest uzależniony od Piotra Reissa. Gra dobrze wtedy, kiedy i on spisuje się świetnie. To sytuacja, która dla ?Kolejorza? może być nawet niebezpieczna.
Dopóki Reiss jest w wysokiej formie - nie ma problemu. Brak takiej dyspozycji może mieć jednak olbrzymi wpływ na postawę całego Lecha. Mecz z Koroną Kielce pokazał, jak wiele zależy od kapitana zespołu i jego poczynań na boisku. Przypomnijmy, że Reiss był w rundzie jesiennej w kapitalnej dyspozycji, ale przed rundą wiosenną narzekał na swą skuteczność. - Już dawno nie było takiej sytuacji, bym w sparingach zimowych nie strzelił żadnego gola - martwił się. Pierwsze mecze, zwłaszcza ten w Płocku, nie były dla niego udane. I natychmiast miało to przełożenie na wyniki "Kolejorza". Z Koroną kapitan znów zagrał znakomicie. I Lech wysoko wygrał.

Skandując nazwisko Reissa i bijąc mu brawo, trzeba jednak zastanowić się nad przyszłością. Może to trochę niegrzeczne wobec kapitana, bowiem w obecnej dyspozycji może on jeszcze grać w piłkę w kolejnym sezonie, i w jeszcze następnym - kto wie, jak długo... Prędzej czy później przyjdzie jednak sezon, w którym Reiss zakończy karierę. I obserwując jego gigantyczny wpływ na "Kolejorza", może warto także już teraz pomyśleć o tym, czy i kim można by go zastąpić. Warto pamiętać choćby o przypadku Amiki Wronki, która swą grę ofensywną opierała na Jacku Dembińskim. Gdy ten stracił formę, ofensywa wronczan załamała się.

O zastąpienie Reissa będzie bardzo trudno. Kapitan Lecha należy do grona trzech wielkich legend "Kolejorza" - wraz z Teodorem Aniołą i Mirosławem Okońskim. Przypadek "Okonia" pokazuje, że choć w Lechu kocha się zwłaszcza wychowanków, niekoniecznie trzeba nim być, aby zasłużyć sobie na względy widowni. Aplauz, jaki wzbudza dziś gra Jakuba Wilka, wskazuje jednak na to, że wychowanek byłby mile widziany. Kiedyś widoki na rozkochanie w sobie trybun miał Damian Nawrocik (dziś Arka Gdynia), teraz najbliższy tego jest właśnie Wilk. Zbigniew Zakrzewski - gracz waleczny, z dużym sercem do gry i wywodzący się z Lecha też mógłby zostać "nowym Reissem", musi być jednak zdrowy, nie tak jak podczas meczu z Koroną. A jeśli żaden z nich roli tej nie przejmie, wtedy Lech będzie musiał kogoś takiego poszukać. Próbował robić to tej zimy, kiedy - ku zdumieniu wielu - zaczął rozglądać się na napastnikiem. Na razie, bez skutku.

Na siłę szukać nowego idola, rzecz jasna, nie ma sensu. Miejmy nadzieję, że kandydat na "drugiego Reissa" wyłoni się sam, spontanicznie.

Odkąd Reiss został graczem Lecha, czyli od 1994 r., tylko w latach 1998-2001 nie widzieliśmy go na Bułgarskiej. Reiss robił wtedy karierę w Niemczech (Hertha BSC Berlin, MSV Duisburg, Greuther Fuerth). Jaki był wtedy los Lecha? Przypomnijmy tym, którzy z historią klubu są na bakier - spadek do II ligi i w pewnym momencie nawet groźba degradacji jeszcze niżej. A po powrocie Reissa do Poznania wiosną 2002? Gdy Reiss był na swoim miejscu, także i Lech na nie wrócił - do ekstraklasy.

Kto wie, czy nie jest czasem tak, że i tytuł mistrzowski dla Lecha jest uzależniony od... korony dla Reissa. Korony króla strzelców. Jej brak w dorobku odróżnia go od Anioły czy Okońskiego. W tym roku szansa na tytuł jest wyjątkowo duża, bowiem wyłączając nieobecnych już w polskiej lidze Radosława Matusiaka i Marcina Chmieta, czołówka klasyfikacji króla strzelców wygląda tak:

Michał Chałbiński (Zagłębie Lubin)9 goli
Janusz Dziedzic (Arka Gdynia)7 goli
Piotr Reiss (Lech Poznań)7 goli
Niewiele brakuje... I patrząc na tę klasyfikację, przypomnijmy sobie sytuację z meczu z Koroną Kielce, w której Reiss tuż przed bramką rywali oddaje piłkę Jakubowi Wilkowi, by ten mógł strzelić gola. To nie tylko znamionuje o klasie Reissa, ale jak żywo symbolicznie obrazuje moment, w którym kapitan Lecha daje sygnał młodszemu koledze: twoja kolej, teraz ty pokaż, co potrafisz!

Reiss zapewne wie, że w tym sezonie jego asysty są może i ważniejsze od jego goli. Kapitan "Kolejorza" już 11 razy otwierał kolegom z zespołu drogę do bramki przeciwnika.

Reiss na pozycji ofensywnego napastnika, o krok za linią ataku to broń niezwykle groźna. Kiedy nie ma kontuzjowanego Peruwiańczyka Henry Quinterosa, takie ustawienie wydaje się oczywiste. Co stanie się jednak, gdy Quinteros wróci do składu, czyli prawdopodobnie na mecz z Cracovią Kraków? Reiss pewnie wróci do ataku. Będzie mu teoretycznie łatwiej ubiegać się o króla strzelców. Pytanie, czy bez jego asyst Lechowi będzie łatwiej o gole.