Sport.pl

Tyszanie przegrani i wściekli na sędziów

Nowotarżanie zwyciężyli na lodowisku GKS-u już drugi raz z rzędu i do mistrzostwa potrzebują jeszcze tylko jednej wygranej - Nasza sytuacja jest ciężka, ale na pewno się nie poddamy - zapewnił trener Wojciech Matczak.
Po meczu z szatni drużyny gości dochodziły odgłosy szaleńczej radości. Chwilę wcześniej zawodnicy Podhala w pośpiechu zbiegali z lodu. Na ich głowy leciały z trybun przekleństwa i słonecznik. - Teraz już nie odpuścimy! - krzyczał kapitan Jarosław Różański, a zadowolony trener Wiktor Pysz wcinał banana.

Po zwycięstwie w Nowym Targu tyszanie liczyli, że dołożą dwie kolejne wygrane na własnym lodzie i złoto będzie wtedy na wyciągnięcie ręki. - W tej rywalizacji atut własnego lodowiska ma drugorzędne znaczenie. Jesteśmy lepszą drużyną. Zachowaliśmy więcej sił, jesteśmy szybsi. Porażka w Nowym Targu to była tylko wpadka przy praca. Nie będziemy kalkulować, wygramy we wtorek w Tychach i złoto wróci na Podhale! - zapewniał Krzysztof Zapała, którego gol zapewnił nowotarżanom zwycięstwo. - Gdy Marian Kacir wjechał za bramkę to już wiedziałem gdzie rzuci mi gumę. Mamy to wytrenowane - podkreślał.

W tyskiej szatni złość mieszała się bezradnością. Zawodnikom GKS-u było ciężko na duszy już po drugiej tercji, którą rywal wygrał jedną bramką tylko dzięki Arkadiuszowi Sobeckiemu. Bramkarz tyskiej drużyny jeden krążek zatrzymał nawet karkiem (wcześniej guma odbiła się od poprzeczki)!

Mimo zmęczenia wicemistrzowie Polski starali się odwrócić losy rywalizacji. W ostatnich minutach postawili na zdecydowany ataku. Już po trzydziestu sekundach trzeciej tercji Rafał Cychowski (zastąpił w pierwszym ataku Tomasza Wołkowicza) i Piotr Sarnik powinni zdobyć dwa gole. Tomasz Rajski bronił jednak jak natchniony. - Ma więcej szczęścia niż rozumu - wypalił zdenerwowany Sebastian Gonera. Obrońca tyskiej drużyny zrugał też sędziów. - Te pajace pasiakach zabrały nam zwycięstwo! Pieniądze na, które ciężko pracujemy. Jak oni mogą chcieć 60 procentowych podwyżek! - grzmiał.

Wzburzonego zawodnika rozumiał trener Matczak. - Ma racje. Tu już nawet nie chodzi o pracę głównego tylko liniowych. Nie popisali się kilka razy. Zatrzymali prawidłową akcję, gdy Robin Bacul wychodził na niemal czystą pozycję. Zresztą główny też się mylił. Moim zdaniem Krzysiek Majkowski nie faulował [gdy obrońca GKS-u siedział na ławce kar Podhale zdobyło zwycięskiego gola - przyp.red.] - tłumaczył.

Tyszanie zapowiadają walkę do końca. - Z pomocą naszych kibiców możemy wygrać we wtorek, a potem w Nowym Targu doprowadzić do remisu - zapewnił Gonera. Matczak dodał, że postara się - "coś wymyślić". Trener wicemistrzów Polski ma jednak ograniczone pole manewru. - Nie ma szans na powrót do gry kontuzjowanych Adriana Parzyszka i Adama Bagińskiego - wzdychał.

GKS Tychy - Wojas Podhale Nowy Targ 1:2 (1:1, 0:1, 0:0)

Bramki: 0:1 Tomas Jakesz (6), 1:1 Robin Bacul (11), 1:2 Krzysztof Zapała (35)

Kary: GKS - 8 minut; Podhale - 10.

Widzów 3 500.

GKS: Sobecki; Gwiżdż (2) - Gonera, Śmiełowski - Kuc (2), Majkowski (4) - Mejka; Wołkowicz - Justka - Bacul, Sarnik - Belica - Bacul, Woźnica - Frączek - Gawlina oraz Cychowski.

Podhale: Rajski; Wilczek - Sroka (4), Jakesz (2) - Buril, B.Piotrowski - Zamojski; Kacir - Zapała - Różański, Łyszczarczyk - Voznik - Baranyk (4), Malasiński - Koszarek - Bakrlik oraz Dutka, Batkiewicz.

Stan rywalizacji: 3:1 dla Podhala (kolejny mecz we wtorek w Tychach. Mistrzem zostanie zespół, który pierwszy wygra cztery spotkania)

Inne mecze:

O miejsca 3-4: Cracovia Comarch Kraków - Energa Stoczniowiec Gdańsk 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Bramki: 0:1 Jarosław Rzeszutko (12), 1:1 Marian Csorich (23), 1:2 Łukasz Zachariasz (29), 1:3 Bartłomiej Wróbel (31), 2:3 Grzegorz Pasiut (35), 3:3 Grzegorz Piekarski (44), 3:4 Alexander Hult (48), 3:5 Zdenek Jurasek (51)

Kary: Cracovia - 10 minut; Stoczniowiec - 34 w tym za niesportowe zachowanie po 10 Artur Kostecki i Filip Drzewiecki.

Widzów 500.

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 2-1 dla Cracovii.

O miejsca 5-6: TKH ThyssenKrupp Toruń - Zagłębie Sosnowiec 1:5 (1:2, 0:0, 0:3)

Bramki: 0:1 Marcin Kozłowski (1), 1:1 Arkadiusz Marmurowicz (10), 1:2 Karel Horny (13), 1:3 Tomasz Kozłowski (48), 1:4 Tobiasz Bernat (49), 1:5 Mariusz Puzio (51)

Kary: TKH - 16, Zagłębie - 22 min.

Widzów: 250.

Rywalizację wygrało Zagłębie 2-0 i zajęło piąte miejsce. Szóste miejsce przypadło TKH.

O miejsca 7-8: Akuna Naprzód Janów - Unia Oświęcim 3:6 (2:2, 1:3, 0:1)

Bramki: 1:0 Marek Pohl (1), 1:1 Wojciech Wojtarowicz (8), 1:2 Wojciech Wojtarowicz (18), 2:2 Sebastian Fonfara (19), 2:3 Waldemar Klisiak (21), 2:4 Kamil Rudnicki (24), 2:5 Rafał Bibrzycki (29), 3:5 Łukasz Kulik (35), 3:6 Rafał Bibrzycki (60)

Kary: Naprzód - 43 minuty w tym kara meczu Dariusz Haluch; Unia - 39 minuty w tym kara meczu Marek Modrzejewski.

Widzów 500.

Stan rywalizacji 2-0 dla Unii, która zajęła siódme miejsce w PLH, a Naprzód ósme.