Legenda Orłów Górskiego Włodzimierz Lubański kończy dziś 60 lat

Siedmiokrotny mistrz Polski, sześciokrotny triumfator Pucharu Polski, czterokrotny król strzelców ligi, złoty medalista olimpijski czy finalista Pucharu Zdobywców Pucharów - to tylko najważniejsze sukcesy z pokaźnej listy dokonań Lubańskiego.

Pierwszy raz głośno zrobiło się o nim, gdy miał 16 lat, w 1963 r. zadebiutował w reprezentacji meczem z Norwegią i strzelił bramkę. W historii kadry nie było nigdy młodszego debiutanta.

Później cztery razy z rzędu świętował tytuł mistrza z Górnikiem Zabrze. Wspaniała karierę przerwała poważna kontuzja. W słynnym meczu z Anglią w Chorzowie w 1973 r. najpierw strzelił piękną bramkę, później opuścił boisko z ciężkim urazem kolana. Ponad rok później drużyna Górskiego podbijała świat na mundialu, jej kapitan leczył chorą nogę.

Kiedy po trzech latach wrócił do gry, kupić go chciały m.in. Real Madryt czy będący wówczas najlepszą drużyna świata Ajax Amsterdam. Nic dziwnego, jeśli przypomni się słowa legendarnego Matta Busby'ego. -Umie wszystko. Chciałbym, by grał u boku Besta i Charltona - stwierdził trener Manchesteru United.

Lubański wybrał jednak belgijskie KSC Lokeren. W Flandrii mieszka do dziś, obecnie pełni funkcję asystenta trenera w KSC. Kto wie, czy wkrótce nie wróci do Polski. W rozmowie z "Metrem" przed dwoma tygodniami nie wykluczył ubiegania się o fotel prezesa PZPN. - Po długim namyśle stwierdziłem, że czas skończyć z przyglądaniem się wszystkiemu z dystansu - tłumaczył Lubański.