Polacy robią furorę w Portugalii

?Łatwe gole, trudne nazwiska" - pisze portugalska prasa po zwycięstwie 2:0 Boavisty na Academicą. Gole dla drużyny z Porto zdobyli Rafał Grzelak i Przemysław Kaźmierczak
Dla Grzelaka było to czwarte, a dla Kaźmierczaka trzecie ligowe trafienie w obecnym sezonie. Portugalska prasa jest zgodna - Polacy byli najlepszymi graczami meczu. Media chwalą zwłaszcza Kaźmierczaka, który harował na całym boisku. - Wszyscy bardzo ich tutaj lubią. Są bardzo sympatyczni, a w dodatku świetnie grają w piłkę - mówi "Gazecie" Antonio Barroso z dziennika "Abola".

W październiku w Boaviście trenera Zeljko Petrovicia zastąpił Jaime Pacheco. - To on w 2001 r. doprowadził Boavistę do jedynego w historii mistrzostwa Portugalii. Od czasu jego powrotu Polacy grają dużo lepiej - zaznacza Barroso.

Obaj Polacy są do Porto tylko wypożyczeni do końca sezonu. - W tej chwili trudno wyrokować, czy zostaną wykupieni. Wszystko się jeszcze może zmienić. Nie wiadomo nawet, ile Boavista będzie miała pieniędzy na transfery. Zależy to od tego, za ile uda się sprzedać najlepszego strzelca zespołu Rolanda Linza - dodaje Barroso. To właśnie Austriak jest uznawany za największą obok Kaźmierczaka gwiazdę zespołu. Według plotek za Grzelaka Portugalczycy mogą zapłacić nawet 1 mln euro, za jego z pomocy partnera więcej.

- Największy problem mamy z nazwiskami. Tego nie da się wymówić. Na Kaźmierczaka wołamy "Kaz". Ale gdy w styczniu z Wisły Płock przyszedł Krzysztof Kazimierczak, mieliśmy nie lada kłopot. Zdecydowaliśmy się na przydomek "Kazu" - kończy Barroso.

Dla Gazety, Rafał Grzelak

Jestem szczęśliwy, bo nigdy nie miałem takiej serii. Zwykle strzelałem mało goli. Nie jesteśmy gwiazdami, powiem raczej, że się wyróżniamy. Kibice Boavisty rozpoznają nas na ulicy, gratulują. To bardzo miłe. Każdy w Portugalii marzy o grze w FC Porto, Benfice czy Sportingu. My także, ale na razie to tylko marzenia. Do Boavisty obaj jesteśmy wypożyczeni do czerwca. Do tego czasu klub musi się określić, czy chce nas wykupić. My na razie pracujemy na swoje nazwiska.

Przemysław Kaźmierczak

Nie wiem, czyja bramka była ładniejsza. Zresztą to nieważne, najważniejsze, że strzeliliśmy obaj i wygraliśmy 2:0. Po raz pierwszy udało się nam zdobyć gole w jednym meczu, a przecież trochę już razem gramy. Mamy dobrą pozycję w zespole, a w głównej mierze zawdzięczamy to treningom, które dla naszego szkoleniowca są najważniejsze. Nie można sobie odpuszczać nawet po dobrym występie.

not. derdzik