Po Lidze Mistrzów: Skandale w Madrycie i Lens

Obrońca Realu Madryt Roberto Carlos zaapelował do UEFA, żeby ukarała graczy Bayernu Marka van Bommela i Hasana Salihamidzica za obrażanie fanów z Madrytu. W meczu Lille - Manchester o mały włos nie doszło do tragedii
Była 88. min pojedynku na Santiago Bernabeu, a Real prowadził 3:1, kiedy były gracz Barcelony Mark van Bommel strzałem z dystansu pokonał Ikera Casillasa. Holender pobiegł przed trybunę fanów gospodarzy i razem z gratulującym mu Salihamidzicem pokazali kibicom gest Kozakiewicza i pluli w ich stronę. - Jeśli ktoś w tak szczęśliwym momencie obraża ludzi, to nie ma dla niego miejsca w futbolu - skomentował Roberto Carlos. - UEFA powinna ich ukarać - dodał. Van Bommel natychmiast przeprosił: - Nie mam nic do fanów Realu, a tylko do jednego z ich graczy. Ten gol wprowadził mnie w ekstazę i nie zapanowałem nad sobą. Przykro mi.

Na pierwszej stronie wczorajszej "Marki" jest zdjęcie Holendra i podpis, że jeśli w Monachium Real zagra tak jak w pierwszej połowie spotkania na Santiago Bernabeu, to zostawi za burtą Ligi Mistrzów Bayern i "źle wychowanego van Bommela". W relacjach z meczu dominuje zadowolenie z pierwszych 45 minut, bo nikt w Madrycie nie myślał, że Real jest w stanie zagrać tak dobrze i skutecznie. Tyle że zwycięstwo 3:2 uznano w Hiszpanii za niebezpieczne. Jeden gol Bayernu w rewanżu, i to Realu w Lidze Mistrzów już nie będzie.

Emerson nie chciał grać

W Madrycie wybuchała kolejna afera. Brazylijczyk Emerson odmówił wyjścia na boisko 20 min przed końcem. Fabio Capello kazał mu się rozgrzewać, a defensywny pomocnik powiedział: "nie". To protest przeciwko Capello, który sprowadził Emersona do Madrytu, ale ostatnio sadzał na ławce rezerwowych.

Na konferencji Capello odmówił komentarzy na temat swojej dymisji, która zdaniem hiszpańskiej prasy jest przesądzona. - Jeśli zagramy tak jak na Santiago Bernabeu, to możemy awansować - stwierdził autor dwóch goli Raul. - Ale musimy sobie dołożyć dodatkowe baterie - zauważył bramkarz Iker Casillas. - Nasz stadion będzie wrzał jak wulkan, fani zgotują Realowi gorące przyjęcie - stwierdził bramkarz Bayernu Oliver Kahn. Z ośmiu meczów w Monachium Real przegrał siedem i tylko ostatni zremisował 1:1. Na nowym obiekcie Bayernu "Allianz Arena" "Królewscy" jeszcze nie grali i mają nadzieję, że nie będzie tam tak źle, jak było na Stadionie Olimpijskim.

Beckham do kadry

"Graczem meczu był David Beckham, który brał udział we wszystkich bramkowych akcjach gospodarzy" - pisze "Guardian". "Daily Mirror" zauważył, że walczący o posadę Capello jeszcze raz postawił na zawodnika, którego wcześniej skreślił. - David grał bardzo, bardzo dobrze. I robi to od czasu, jak wrócił do składu - przyznał Capello. Kilka tygodni wcześniej Włoch powiedział, że Beckham nigdy już w Realu nie zagra.

W Anglii trwa dyskusja o powrocie Beckhama do reprezentacji Anglii. W niedawnym sondażu dziennika "The Sun" za powołaniem byłego kapitana opowiedziało się 88 proc. kibiców. - Zawsze jestem gotowy do gry w kadrze. Nieważne, czy jestem w Hiszpanii, czy Los Angeles - powiedział Beckham. Niedawno prasa pisała, że selekcjoner Steve McClaren, który zrezygnował z 32-letniego piłkarza po MŚ w Niemczech, konsultował się już z drużyną w sprawie jego powrotu. Działacze angielskiej federacji wszystkiemu zaprzeczyli, ale McClaren przyznał, że "drzwi dla Beckhama są ciągle otwarte".

Kontrowersyjne gole

Piłkarze Lille mówią o niesprawiedliwości, trener Manchesteru Utd. Alex Ferguson grzmi na temat fatalnej postawy francuskich kibiców, a prasa angielska pisze o tym, że na skutek błędów organizatorów o mały włos na stadionie Feliksa Bollaerta nie doszło do tragedii. Mecz Lille - MU nawet dzień po jego zakończeniu wywołuje emocje.

W czasie meczu kontrowersje wzbudziły dwie sytuacje: nieuznany gol dla Lille strzelony przez Petera Odemwingie (holenderski sędzia Erik Braamaahara uznał, że przedtem faulował Vidica) i bramka zdobyta przez Ryana Giggsa z rzutu wolnego wykonanego w momencie, gdy bramkarz Tony Sylva ustawiał mur.

- Sędzia anulował nam gola, którego uznano by w dziewięciu na dziesięć przypadków, a Manchesterowi uznał takiego, którego by nie uznano w dziewięciu przypadkach na dziesięć - powiedział obrońca Lille Mathieu Chalme. - Ta bramka nie była oszustwem, ale na pewno była niezgodna z duchem fair play - powiedział francuski pomocnik polskiego pochodzenia Ludovic Orbaniak.

Piłkarze Lille tłumaczą się, że w lidze francuskiej sędzia zawsze daje znać gwizdkiem wykonawcy wolnego, a jeśli ten odda strzał przed sygnałem arbitra, otrzymuje żółtą kartkę. Dlatego po bramce Giggsa pobiegli do delegata UEFA z reklamacjami. Wyglądało, jakby chcieli zejść z boiska. - Nie chcieliśmy - tłumaczył trener Lille Claude Puel.

- Nigdy czegoś takiego nie widziałem. To wstyd - twierdził Alex Ferguson oburzony na piłkarzy Lille. Jeszcze więcej miał do zarzucenia kibicom. - Gary Neville został uderzony przedmiotem rzuconym z trybun, przecież to szaleństwo - mówił.

O włos od tragedii?

Sprawa kibiców znalazła się na czołówkach gazet angielskich. "Guardian" pisze, że fani MU zostali stłoczeni w jednym sektorze i omal nie doszło do tragedii podobnej do tej ze stadionu Hillsborough w Sheffield, gdzie w 1989 roku zginęło 95 ludzi.

Na Stade Felix-Bollaert policja zamknęła barierki bezpieczeństwa, bo kibice chcieli je otworzyć. - Jedna z kobiet została wepchnięta na ogrodzenie. Rozpłakała się i próbowała się na nie wspiąć. Reszta widzów zobaczyła, co się dzieje, i zaczęła robić to samo. Ale wtedy policja spryskała nas gazem pieprzowym - opowiada jeden z kibiców. Policja użyła gazu łzawiącego w przerwie meczu, aresztowała dziewięciu, jak podała, "pijanych" kibiców. Dwie osoby, w tym dziecko, zostały ranne. Bramkarz Manchesteru Edwin van der Sar twierdzi, że gaz doleciał nawet do niego.

Francuska policja tłumaczy, że na sektorze zajmowanym przez Anglików zasiadło 5 tys. zamiast 3,5 tys. widzów. Prawdopodobnie "nadwyżka" wynikała z fałszywych biletów sprzedawanych na czarnym rynku. Inna hipoteza zakłada, że kibice MU kupili bilety od Francuzów, ale chcieli zasiąść na sektorze dla gości z innymi Anglikami i zostali na niego wpuszczeni.

Manchester zgłosił sprawę do UEFA. - Niektóre stadiony nie spełniają minimalnych wymagań UEFA. Takie sytuacje jak we wtorek nie mogą mieć miejsca - mówił angielski minister sportu Richard Caborn. Mecz odbył się Lens, bo stadion Lille... nie uzyskał certyfikatu UEFA. Już po losowaniu 1/8 finału władze MU domagały się przeniesienia spotkania na nowocześniejszy i większy Stade de France.