Barcelona znokautowana w trzy minuty

Dwa szybkie ciosy Valencii posłały na deski broniącą tytułu Barcelonę na Estadio Mestalla (2:1). Deco i Albelda dostali czerwone kartki. Wyrzucony z boiska został także David Beckham, a Real Madryt zremisował z Betisem 0:0
23. kolejka Primera Division - wyniki, strzelcy, tabele

Pierwsza połowa hitu kolejki w Hiszpanii wyglądała jak starcie dwóch pięściarzy wagi ciężkiej, których paraliżuje możliwość porażki przed czasem. Valencia pozwalała Barcy grać w środku pola, ale nie wpuszczała jej w pole karne. Katalończycy bronili się w swoim stylu, czyli jak najdłużej trzymając piłkę. Mogło być inaczej, gdyby w 7. min Villa wykorzystał sytuację sam na sam z Valdesem. Nie wykorzystał.

W 25. min 70 proc. czasu przy piłce spędzała Barca, co nie przyniosło jej ani jednej okazji na gola. Dopiero w 30. min Gudjohnsen strzelił tuż obok bramki. W drugiej połowie "usypianie" Barcy trwało tylko do 51. min, kiedy Villa dostał piłkę z lewej strony, Edmilson nie odważył się go zaatakować, a Oleguer za późno przyszedł z pomocą. Villa podał piłkę między obrońcami, a Angulo strzelił do pustej bramki, bo ani Puyol, ani Zambrotta nie zdążyli z asekuracją. W 54. min Ronaldinho mógł wyrównać, ale nie sięgnął piłki głową, a za chwilę było 2:0. Valdes przeciął dośrodkowanie Angulo, ale ten wycofał jeszcze do Davida Silvy, który strzelił już bez kłopotu. Frank Rijkaard natychmiast wpuścił Messiego za Gudjohnsena.

Ale wtedy właśnie na Mestalla futbol zastąpił boks, a właściwie wolna amerykanka. W 61. min Deco i Albelda dostali czerwone kartki. Najpierw gracz Barcy dostał cios łokciem od Ronaldinho, natychmiast wyżył się brutalnym faulem na Messim, a za Messiego zemścił się Deco. Do końca goście nie tylko nie potrafili odpowiedzieć na bramki, ale nawet nie umieli przyspieszyć. Miotali się tylko bezproduktywnie, a rzut wolny w 75. min wykonany przez Ronaldinho wywołał na trybunach salwy śmiechu. Brazylijczyk najpierw trafił w mur, a potem nie trafił w odbitą od niego piłkę. Informacje, że wrócił do wielkiej formy, okazały się mocno przesadzone. W doliczonym czasie gry Brazylijczyk zdobył jednak z wolnego honorową bramkę. Za późno.

Real odrobił punkt do obrońcy tytułu i lidera, ale został wygwizdany przez swoich fanów w meczu z Betisem. W czterech ostatnich spotkaniach u siebie zdobył tylko jedną bramkę. "Nikt już nie boi się Santiago Bernabeu" - donosi "Marca", dodając, że klub z Madrytu oddał rywalom na swoim stadionie aż 15 pkt w tym sezonie (z 33 możliwych do zdobycia). Fanom już cierpliwości nie starcza. Po ostatnim gwizdku arbitra zespół znów został wygwizdany. A jeszcze kilkadziesiąt sekund wcześniej David Beckham dostał czerwoną kartkę za faul na Isidro. Od pierwszej akcji fani z Bernabeu wygwizdywali Brazylijczyków Robinho i Emersona przy ich każdym kontakcie z piłką. Robinho naraził się im za stwierdzenie, że chce odejść, bo nie ma okazji do gry. W sobotę ją dostał i wypadł katastrofalnie. W 61. min zmienił go Reyes i było nawet gorzej. Nie pomogła też ofensywna zmiana Gago na Raula w 46. min. Ulubieniec Santiago Bernabeu był równie bezproduktywny jak Argentyńczyk.

"Bayern jest jeszcze gorszy" - napisała "Marca", nawiązując do porażki w Bundeslidze rywala Realu w 1/8 finału Champions League. Z pierwszej strony "Marki" wyziera też uradowana twarz Ronaldo. Tyle że Ronaldo zdobywa gole dla Milanu. W jednym meczu więcej niż w Madrycie w ciągu całej rundy. Tak naprawdę jednak Real powinien dziękować losowi za jeden punkt z Betisem. W końcówce w ciągu ośmiu minut goście zmarnowali cztery doskonałe sytuacje i to naprawdę cud, że nie wygrali.

Cytat tygodnia

- Jeżdżenie mclarenem jest jak granie w Realu Madryt - Fernando Alonso, mistrz świata Formuły 1 i nowy kierowca McLarena - utytułowanego zespołu, który w 2006 roku nie wygrał żadnego wyścigu. Hiszpan zupełnie poważnie dodał, że kibicem Realu i McLarena jest od dziecka.