Agata Wróbel: Nie mogłam dłużej wytrzymać

PRZEGLĄD PRASY. Od paru lat miałam problemy z nadgarstkiem. Nie pomogły operacje. Trenowałam z bólem, chirurdzy stwierdzili, że nic już nie da się zrobić. Nie mogłam tak dłużej wytrzymać i w grudniu zdecydowałam się zakończyć karierę i zacząć nowe życie - mówi w wywiadzie dla "Super Expressu" Agata Wróbel.
"Super Express" ujawnił, że dwukrotna medalistka olimpijska pracuje w Anglii przy segregowaniu śmieci. Ze sportu zrezygnowała w grudniu i na jakiś czas zniknęła dla wszystkich poza najbliższymi. Wiadomo było, że wyjechała do Anglii.

- Wiedziałam, że wszyscy będą mnie namawiać na powrót do uprawiania mojej dyscypliny, a ja chciałam mieć to już za sobą - tłumaczy powody swego zniknięcia. - Pan minister Lipiec dał mi szansę na powrót, dostałam stypendium do końca grudnia, ale ja nie chciałam już wracać. Urwałam kontakty, pozmieniałam numery telefonów. Chciałam zakończyć pewien etap w swoim życiu i rozpocząć nowy. Chcę teraz żyć tak, jak żyją normalni ludzie. Postanowiłam znaleźć sobie pracę.

25-letnia zawodniczka do tej pory utrzymywała się ze stypendium olimpijskiego. Premię za medal brązowy medal olimpijski z Aten wydała na samochód. Prawo do tak zwanej emerytury olimpijskiej, przysługującej medalistom igrzysk, uzyska dopiero za dziesięć lat.

- Nie wiem też, jaka będzie moja przyszłość - mówi Agata Wróbel. - Zawsze powtarzałam, że jestem normalnym człowiekiem i żadna praca nie hańbi. To nieważne, że jestem medalistką olimpijską. Jeżeli inni mogą sortować śmieci, to ja też mogę. Skoro nie dorobiłam się na własnych śmieciach, to może dorobię się na cudzych.

O swoich planach nie chce mówić za wiele, jednak zdecydowanie wyklucza powrót do wyczynowego sportu. - Na razie na pewno zostanę w Anglii - mówi. - Po co miałam wznawiać treningi, skoro podźwigałabym ciężary jeszcze miesiąc lub dwa, a potem prawdopodobnie i tak bym zrezygnowała. Może wywalczyłabym kwalifikację olimpijską, a potem bym zrezygnowała, nie wytrzymałabym psychicznie.