Bydgoszcz zdała egzamin na Pedro's Cup

- Kibice byli wspaniali. Pod tym względem Pedro's Cup to impreza numer jeden w Polsce, jeżeli nie na świecie - mówi Anna Rogowska, która po raz pierwszy nie wygrała bydgoskich zawodów.


O zwycięstwo było trudno, bo przecież na rozbiegu stanęła tym razem najlepsza lekkoatletka świata, Rosjanka Jelena Isinbajewa. Przyjechała do Bydgoszczy z jednym zadaniem, skoczyć 4,94 m i poprawić znowu rekord świata - po raz 21. w swojej karierze. Czekało na to 5 tysięcy widzów, którzy wstrzymali oddech, kiedy Isinbajewa, samotnie już walcząc z wysokością, stanęła na rozbiegu, a przed nią była tylko poprzeczka zawieszona na rekordowej wysokości. Najbliższa sukcesu była za pierwszym razem. - Obiecuję, że w Polsce jeszcze pobiję rekord świata -powiedziała po trzeciej nieudanej próbie.

Mimo tego niepowodzenia mityng Pedro's Cup stał na niespotykanym dotąd poziomie. W skoku o tyczce Isinbajewa i druga w zawodach Swietłana Fieofanowa poprawiły rekord bydgoskiej imprezy (to 4,73 m).

- Mój rezultat mnie usatysfakcjonował, wszystko mi się udało. Dopisała publiczność, organizacja zawodów i cieszę się, że ponownie mogłam być w Bydgoszczy - cieszyła się druga z Rosjanek, która przed rokiem podzieliła się wygraną z Polką Anną Rogowską (tym razem była trzecia). Wyglądała niezwykle dynamicznie na rozbiegu, ale sił starczyło tylko do wysokości 4,64 m.

Najbardziej smuciła się wczoraj druga z polskich gwiazd, Monika Pyrek, która nie zaliczyła żadnej wysokości.

Nigdy wcześniej też w dziejach halowej imprezy w Łuczniczce na równie wysokim poziomie nie stał konkurs skoku wzwyż. Miał się odbywać w cieniu tyczkarek, ale rezultaty panów sprawiły, że było inaczej. Zaciętą walkę o zwycięstwo stoczyli Amerykanin Tora Harris, który zadebiutował w Bydgoszczy i dwaj widziani już u nas lekkoatleci: Jurij Krymarenko (Ukraina) oraz Linus Thörnblad (Szwecja). Dotychczasowy rekord mityngu (2,31 m), należący od dwóch lat do Jarosława Rybakowa, pobili Szwed i Ukrainiec aż o 3 centymetry (obaj poprawili swoje rekordy życiowe). O zwycięstwie Thörnblada zdecydowało, że pokonał 2,34 w pierwszej próbie.

Krimarenko: Na mityngu w Bydgoszczy byłem po raz drugi i moim zdaniem poziom zawodów jeszcze bardziej wzrósł. Aż boję się pomyśleć, co będzie za rok.

A za rok na pewno odbędzie się kolejny, czwarty już mityng Pedro's Cup. To bowiem obiecał główny sponsor imprezy, która kosztowała niemal milion złotych, Jacek Kazimierski z Elite Cafe.



Dla "Gazety"

Joanna Piwowarska

7. w konkursie

Cóż mogę powiedzieć, bardzo ciekawa i emocjonująca impreza, to było zresztą do przewidzenia. Wielka szkoda, że Jelenie nie udało się pobić rekordu. A jeśli chodzi o mnie, to jestem w sumie zadowolona, niewiele zabrakło, a pobiłabym swój rekord życiowy. Będę się starała nadal go poprawić, a jeśli nie dam rady, to nastawię się już na sezon letni. Liczy się dla mnie dobry wynik podczas mistrzostw świata. Myślę też, że wezmę udział w zbliżających się mistrzostwach Europy.

not. mkr





Mówi Monika Pyrek

Nie poradziłam sobie z rozbiegiem

Mikołaj Rogoziński: Po trzeciej nieudanej próbie w pani oczach pojawiły się łzy. Dlaczego?

Monika Pyrek: Bo wiedziałam, że jestem już wykluczona z zawodów. Bardzo chciałam wystąpić w Bydgoszczy i tylko dlatego podjęłam decyzję, żeby jednak wystąpić w Łuczniczce. Chciałam być ze wspaniałymi kibicami i dać im powody do dumy, ale nie dałam rady.

Z jakiego powodu?

- Można powiedzieć, że nie poradziłam sobie z rozbiegiem. Czułam się świetnie i chciałam skakać bardzo wysoko. Biegałam dobrze, ale nie mogłam oddać całego skoku. To tylko i wyłącznie braki treningowe. Jak się ma nieobiegany rozbieg, to potem skacze się właśnie tak. Zero stabilizacji.

Odczuwa pani ból w kontuzjowanej nodze?

- Trochę doskwiera, ale nie na tyle, żeby wykluczyć mnie z zawodów. Nie mogę tak tego jednak zostawić. W ciągu dwóch tygodni udam się do Goeteborga, by wyjaśnić, dlaczego noga wciąż boli.

Jakie są pani sportowe plany na najbliższe dni?

- W czwartek podejmiemy decyzję, czy skakać w mistrzostwach Polski. Na chwilę obecną jestem bliżej rezygnacji, niż wzięcia udziału w tej imprezie. Lepiej odpocząć, zregenerować siły i odbudować się za kilka tygodni.

Rozmawiał Mikołaj Rogoziński



Mówi Anna Rogowska

To impreza numer jeden

Mikołaj Rogoziński: Jest pani usatysfakcjonowana trzecią lokatą w Bydgoszczy?

Anna Rogowska: Jak najbardziej, chociaż z trybun mogło wyglądać trochę tak, że czułam jakiś niedosyt. Stanęłam na podium, może tylko trochę żal mi, że nie pokonałam wysokości 4,74 m. A miałam na to spore szanse, mówi się trudno. Następnym razem pokuszę się o taki wynik.

Dopingowało panią pięć tysięcy widzów.

- Widownia była wspaniała, spisała się rewelacyjnie. Czułam jej wsparcie i chciałam jej za to bardzo serdecznie podziękować. Moim zdaniem choćby pod tym względem Pedro's Cup to impreza numer jeden w Polsce, jeżeli nie na świecie.

W trakcie imprezy uskarżała się pani na ból.

- Odczuwam drobny problem w mięśniu dwugłowym. Nie wiem, jak będzie dalej, ale na tę chwilę mogę kontynuować treningi i oby taki stan utrzymał się jak najdłużej.

Rozmawiał Mikołaj Rogoziński



Wyniki skoku o tyczce kobiet: 1. Jelena Isinbajewa (Rosja) 4,84; 2. Swietłana Fieofanowa (Rosja) 4,74; 3. Anna Rogowska (Polska) 4,64; 4. Pawla Rybowa (Czechy) 4,64; 5. Róża Kasprzak (Polska) 4,44; 5. Fabiana Murer (Brazylia) 4,44; 7. Joanna Piwowarska (Polska) 4,44; 8. Nastia Ryjikh (Niemcy) 4,34; Monika Pyrek (Polska) nie zaliczyła pierwszej wysokości



Wyniki skoku wzwyż mężczyzn: 1. Linus Thornblad (Szwecja) 2,34; 2. Jurij Krimarenko (Ukraina) 2,34; 3. Tora Harris (USA) 2,30; 4. Andrey Tereszin (Rosja) 2,30; 5. Michał Bieniek (Polska) 2,24; 6. Swatoslaw Ton (Czechy) 2,24; 7. Aleksander Waleriańczyk (Polska) 2,20; 8. Grzegorz Sposób (Polska) 2,20; 9. Tomas Janku (Czechy) 2,15; Sylwester Bednarek (Polska) nie zaliczył pierwszej wysokości