Siatkarze BOT Skry w drodze na Majorkę

Podróż na mecz Ligi Mistrzów potrwa prawie dobę. Oczywiście z przerwami.
Blisko 24 godziny będzie trwała podróż zespołu BOT Skry Bełchatów na mecz pierwszy mecz play off w Lidze Mistrzów. W czwartek o godz. 20.30 podopieczni trenera Daniela Castellaniego zmierzą się z Portolem Drac Palma de Majorka

To na pewno jedno z najważniejszych tegorocznych spotkań bełchatowskiej drużyny. Los sprawił, że w ostatniej fazie rywalizacji o prawo gry w Final Four, rywal będzie słabszy, przynajmniej teoretycznie. Francuski Tours VB i czeski DHL Ostrawa są bowiem słabsze od mistrza Hiszpanii.

- Takie drużyny, jak Roeselare, Lewski Sofia czy Majorka, mają nad nami taką przewagę, że są tworzone przede wszystkim na Ligę Mistrzów - mówi Konrad Piechocki, wiceprezes BOT Skry. - Wszystkie w swoich ligach nie mają właściwie konkurencji.

Na dodatek w składzie Roeselare nie ma ani jednego zawodnika, który występował w mistrzostwach świata, zaś w Portolu jest jeden - Stephane Antiga. Ale reprezentant Francji w ostatnich trzech spotkaniach ligowych nie występował. Oficjalnie powodem był ból pleców, ale prawdziwą przyczyną była ponoć chęć oszczędzania go przed spotkaniami ze Skrą. "Udało mu się wyleczyć kontuzję i na 100 proc. zagra przeciwko Bełchatowowi" - napisano na stronie internetowej klubu z Palma de Majorka.

W hiszpańskiej ekstraklasie Portol jest bowiem bezkonkurencyjny. W tym sezonie przegrał tylko jedno spotkanie - w trzeciej serii z zespołem Arona Plaja Las Americas, a w sumie w 17 kolejkach stracili tylko dziewięć setów. Choć tamtejsza liga na pewno ustępuje poziomem polskiej, to zdaniem szkoleniowców BOT Skry drużyna z Balearów jest silniejsza od Knack Randstad Roeselare.

Wracając jednak do mistrza Polski, to drużyna wczoraj miała jeden trening - po południu. Wieczorem zawodnicy wsiedli do autokaru i pojechali do Warszawy. To już niemal rutynowe działanie, bo tak samo było przed wyjazdem do Grecji. - Chodzi o to, by zminimalizować zmęczenie chłopaków podróżą - tłumaczy Piechocki. - Wylot mamy zaplanowany w środę południe, ale z Bełchatowa musielibyśmy wyjechać wcześnie rano. A tak zawodnicy spędzą noc w hotelu, a po śniadaniu spokojnie pojadą na lotnisko.

Siatkarze z Bełchatowa lecą do Palmy de Majorki przez Madryt. Na miejscu będą ok. godz. 18. Wieczorem mają w planie trening w hali, w której odbędzie się spotkanie.

Z Jastrzębskim po pucharach

Po raz pierwszy w tym roku zawodnicy Skry nie będą musieli grać między ważnymi meczami Ligi Mistrzów. W kraju czekały ich spotkania z najgroźniejszymi przeciwnikami - Jastrzębskim Węglem, PZU AZS Olsztyn i Wkręt-metem AZS Częstochowa. Jest już pewne, że spotkanie z zespołem ze Śląska zostało przełożone. Nie było to jednak łatwe, bowiem zastrzeżenia mieli szefowie klubu z Jastrzębia. Zanosiło się nawet, że bełchatowianie pojadą na mecz w rezerwowym składzie. Wszystko dlatego, że z Hiszpanii wrócą w piątek wieczorem, więc nie mieliby czasu na wypoczynek.

- Podjęliśmy decyzję o przełożeniu meczu Jastrzębskiego Węgla ze Skrą na pierwszy wolny termin - powiedział "Gazecie" Artur Popko, prezes Polskiej Ligi Siatkówki. Jeśli bełchatowska drużyna awansuje do Final Four, to spotkanie zostanie rozegrane 27 marca, po zakończeniu zasadniczej fazy PLS. Jeśli nie, to w pierwszym wolnym terminie.