Gdzie ten Groclin?

Transfer Sebastiana Mili Austrii Wiedeń do Valerengi Oslo najlepiej pokazuje, że drużyna Groclinu Grodzisk Wielkopolski, która ogrywała Herthę Berlin i Manchester City, to zespół niewykorzystanych szans
Jesienią 2003 r. Polskę ogarnęła "groclinomania". Klub stworzony przez Zbigniewa Drzymałę z kilkutysięcznego miasteczka dopiero co sięgnął po wicemistrzostwo Polski i szykował się do gry w europejskich pucharach. Kibice z Polski mieli problemy z odnalezieniem wielkopolskiej miejscowości na mapie, mylili ją z Grodziskiem Mazowieckim. Ten problem w jeszcze większym stopniu dotyczył klubów zagranicznych.

Pierwsi, gdzie leży Grodzisk Wielkopolski, nauczyli się sympatycy Atlantasa Kłeipedy. Ale wyeliminowanie (2:0 w Grodzisku i 4:0 na wyjeździe) Litwinów nie było niespodzianką. Za to rzucenie na kolana Herthy Berlin to już sensacja, o której mówiło się w Europie. Najpierw był bezbramkowy remis na stadionie olimpijskim w Berlinie, później wygrana 1:0 przed własną publicznością i Manchester City. David Seaman, Steve McMananman, Robbie Fowler czy Nicolas Anelka - tych piłkarzy znał cały piłkarski świat. Ale na kolana rzucił ich Sebastian Mila.

Menedżer angielskiego zespołu - słynny Kevin Keegan - odgrażał się, że Man City zmiecie Polaków. Tymczasem... "Groclin był coraz groźniejszy. Wreszcie w 66. min Grzegorz Rasiak nabrał nieco sędziego Georgiosa Kasnaferisa, który odgwizdał rzut wolny dla Polaków. Sebastian Mila przepięknie uderzył piłkę w samo okienko bramki, nie zostawiając cienia szansy Seamanowi" - pisaliśmy po meczu. "Zwycięski" remis 0:0 oznaczał, że wiosną następnego roku w Pucharze UEFA miał grać Groclin.

"Pogromcy z wioski", jak sami siebie nazwali piłkarze Groclinu, byli na ustach całej Polski i nie ukrywali, że chcą iść za ciosem. - Jesteśmy już bardzo zgraną paczką - mówił Sebastian Mila, okrzyknięty talentem co najmniej na miarę Włodzimierza Lubańskiego. - Zostaję w Grodzisku i nie myślę o wyjeździe za granicę - dodawał Andrzej Niedzielan.

Co było później? - Nie tak to miało wyglądać - przyznaje po latach Mariusz Pawlak, wtedy ostoja obrona Groclinu. Inny piłkarz Groclinu, który nie chce mówić pod nazwiskiem, wspomina, że tak naprawdę większość zawodników myślami była przy wyjeździe na Zachód. I pierwszym, który wyjechał, był właśnie Niedzielan. Wybrał ofertę NEC Nijmegen. Później koniecznie chciał odejść Grzegorz Rasiak. Ale zanim postawił na swoim, decyzją Zbigniewa Drzymały trener Duszan Radolsky nie mógł wystawiać go do gry.

- Jesienią myśleliśmy, że wszystko dopiero się zaczyna. Niestety, nic z tego nie wyszło, przyszła porażka z Bordeaux - mówi Pawlak i zwraca jeszcze uwagę, że błąd popełniło też kierownictwa klubu. - Zespół był zbudowany na chwilę. Tak zresztą jest z innymi polskimi drużynami. Legia, Wisła, Amica rozegrały parę dobrych spotkań w Europie i też obniżyły loty - dodaje.

Z wszystkich piłkarzy Groclinu jesieni 2003 największą karierę robi Grzegorz Rasiak. Podbija zaplecze angielskiej ekstraklasy, strzelając regularnie gole dla Southampton, miał - nieudany co prawda - epizod z Tottenhamem. Ale przyszłość miała należeć do Mili. - Wydawało się, że Austria Wiedeń to dobry dla niego klub. Szkoda, że przez dwa lata nie miał szczęścia i nie wywalczył sobie miejsca w składzie - ocenia Pawlak. W tym roku Mila skończy 25 lat. Urodziny obchodzić będzie w Valerendze Oslo.

Oni zaczęli pierwszy mecz z Manchesterem:

Mariusz Liberda, 30 lat. Trafił do Zagłębia Lubin. Tam nie zawsze wybiega w podstawowym składzie.

Radek Mynarz, 32 lata. Cały czas w Groclinie. Ostatnio dłużej leczył kontuzje, niż grał.

Mariusz Pawlak, 35 lat. Na koniec kariery wrócił do Lechii Gdańsk, której jest wychowankiem.

Ivica Kriżanac, 27 lat. W 2005 r. za 650 tys. euro przeszedł do Zenitu Sankt Petersburg.

Lumir Sedlaczek, 28 lat. Na początku 2006 r. wyrzucony z Groclinu.

Marcin Zając, 31 lat. Miał przejść do Glasgow Rangers, wylądował w Lechu Poznań.

Igor Kozioł, 31 lat. Ciągle w Groclinie, ale teraz w jego rezerwach.

Tomasz Wieszczycki, 35 lat. W 2004 r. po kłótni z władzami Groclinu zakończył karierę, zajmuje się komentowaniem meczów dla Canal+.

Sebastian Mila, 25 lat. Miał zupełnie nieudany pobyt w Austrii Wiedeń. Talentu szukać będzie w Valerendze Oslo.

Andrzej Niedzielan, 27 lat. Z różnym skutkiem gra w NEC Nijmegen.

Grzegorz Rasiak, 28 lat. Formę odnalazł na Wyspach, Premiership nie podbił, ale na jej zapleczu (najpierw Derby, teraz Southampton) radzi sobie świetnie.