Sponsorzy wycofali Zawiszę z drugiej ligi!

Piłkarze bydgoskiego Zawiszy nie zagrają wiosną w II lidze. Właściciel zespołu Jerzy Wiśniewski wycofał go z rozgrywek na znak protestu przeciwko korupcji.
Zawisza jest wiceliderem II ligi. Wiosną miał grać o awans do ekstraklasy, ale z powodu oskarżeń o udział w aferze korupcyjnej groziły mu surowe kary, może nawet degradacja. We wrześniu wrocławska prokuratura zatrzymała ówczesnego prezesa Zawiszy SA Wojciecha K. - Nie ma żadnego związku z naszą decyzją. To protest i niezgoda na sytuację, w której najpierw wydaje się miliony złotych na sport, a potem jest się uznawanym za przestępcę i złodzieja. Czekam na prawdziwe oczyszczenie polskiej piłki, bo mam nadzieję, że nasze wycofanie otrzeźwi futbolowe środowisko. Nie może tak być, że ci którzy zrobili bagno z naszego futbolu, mają gdzieś ludzi wydających swoje własne grube miliony - mówi prezes Zawiszy SA Bartłomiej Krasicki.

O wycofaniu zespołu z rozgrywek zdecydował właściciel i główny sponsor bydgoskiej drużyny Jerzy Wiśniewski. To poznański biznesmen, do którego należy konsorcjum Piecobiogaz.

- Decyzja zapadła po dyskusjach z właścicielem spółki, które trwały od poniedziałku - powiedział nam Krasicki - Nie można funkcjonować w takiej atmosferze, która wokół piłki istnieje i udawać, że się nic nie dzieje. Wrócimy, kiedy sytuacja się zmieni i atmosfera wokół futbolu w Polsce poprawi.

Czy to znaczy, że przyznajecie się do winy i uznajecie słuszność zarzutów korupcyjnych wobec Zawiszy SA?

- Nie. Z każdej strony słyszę, że jestem złodziejem. Ludzie plują nam w twarz i mówią, że jestem bandytą i przestępcą - twierdzi Krasicki.

Zawodnicy dowiedzieli, że o wycofaniu drużyny po południu. - Rozmowa z piłkarzami była jedną z najtrudniejszych w moim życiu. Byli w szoku, nie dziwię się.

- Do mnie to jeszcze nie dociera. Musimy ochłonąć i zastanowić się co dalej - powiedział pomocnik bydgoskiej drużyny Damian Staniszewski.

Zawisza będzie jednak nadal płacić swoim piłkarzom i trenerom, tym, którzy nie znajdą nowego zatrudnienia. - Mają wolną rękę w szukaniu klubów. Jeśli nikt ich nie zechce, nie wycofujemy się z finansowania - mówi Krasicki. Może to kosztować spółkę nawet 2,5 mln zł.