Szef sędziów: To problem Wielkopolski

- Zatrzymanie Krzysztofa P. to spory problem, ale raczej wielkopolskiego związku - mówi Sławomir Stępniewski, szef polskich sędziów po zatrzymaniu Krzysztofa P., szefa wielkopolskich sędziów.
Artur Brzozowski: Przyzwyczaił się Pan do ciągłych zatrzymań sędziów?

Sławomir Stempniewski (szef polskich sędziów): Trudno się przyzwyczaić, ale po tylu zatrzymaniach podchodzę do tego z większym spokojem.

Krzysztof P. został pełnomocnikiem PZPN do spraw sędziowskich i miał oczyszczać środowisko w Wielkopolsce.

- Na pewno jest to spory problem, ale raczej wielkopolskiego związku.

A Panu to nie przeszkadza?

- Nie mam możliwości weryfikacji arbitrów, nie wiem, kto jest zamieszany w aferę korupcyjną. Nie mam innego wyjścia i muszę czekać na prokuraturę, która, jak widać, działa bardzo skutecznie. Jesteśmy trochę pasywni, ale związek musi przygotowywać się do sezonu. Prowadzimy cykle szkolenia dla sędziów i obserwatorów, bo ktoś te mecze będzie prowadził.

Ile osób policja musi zatrzymać, aby zarząd PZPN podał się do dymisji?

- Nie mnie to oceniać.

Kto będzie prowadził mecze, jeśli policja co kilka dni zatrzymuje kolejnych arbitrów?

- Na fali odnowy pojawia się duża grupa młodych sędziów i prężnych menedżerów. Zarząd PKS będzie mój, autorski. Niedługo przedstawię nazwiska sześciu osób.

To byli sędziowie?

- Zgodnie z przepisami UEFA muszą być byli sędziowie.