Błaszczykowski: Nie będę wybrzydzał

- Bezpośrednio z naszej ligi ciężko się przedostać do największych klubów. Nie liczę na to, że zgłosi się po mnie Manchester United czy FC Sevilla - mówi reprezentacyjny pomocnik Wisły.
Michał Białoński: Do Wisły napłynęły w pańskiej sprawie trzy oferty. Borussia Dortmund jest zdeterminowana, by Pana pozyskać.

Jakub Błaszczykowski: Wiecie na mój temat więcej ode mnie. Dowiedziałem się z gazet o ofercie z Borussi. Rozmawiałem też na ten temat z prezesem Helerem. Natomiast ze mną ani z moim wujkiem Jurkiem Brzęczkiem nikt się nie kontaktował. Najpierw kluby muszą się dogadać, a dopiero później my przystąpimy do negocjacji.

Już na wiosnę może Pan grać w Bundeslidze!

To nie wchodzi w rachubę. Powiedziałem już wcześniej, że ten sezon na pewno dokończę w Wiśle i chcę zdobyć z nią mistrzostwo Polski. Jeżeli zatem stanę przed ostatecznością odejścia, to dopiero po sezonie.

"Ostatecznością"? Wolałby Pan ofertę z innego klubu, z ligi włoskiej, hiszpańskiej albo angielskiej?

W mojej sytuacji nie nawybierasz. To nie tak, że chcą mnie wszędzie. Gdyby opierać się na prasowych i internetowych doniesieniach, to powinienem grać już w połowie Europy. Tymczasem tak naprawdę są dwie czy trzy oferty. Grasz tam, gdzie cię chcą, a nie gdzie ty chcesz.

Ale czas pracuje na Pańską korzyść. Ma Pan dopiero 21 lat!

I co z tego?

Kolejne oferty, z silniejszych klubów mogą nadejść już latem.

Mogą, ale nie muszą. Ważne iść tam, gdzie dostanie się szansę na grę. Od siedzenia na ławce nikt się jeszcze nie rozwinął. Poza tym bezpośrednio z naszej ligi ciężko się przedostać do największych klubów. Nie liczę na to, że zgłosi się po mnie Manchester United czy FC Sevilla. Kluby z najwyższej półki sprowadzają zawodników za grube miliony euro. Zawodnik z naszej ligi najpierw musi się sprawdzić w średnim klubie europejskim, a dopiero z niego można pójść wyżej. Tak jak to zrobili Tomek Kuszczak czy Jurek Dudek.

Zainteresowanie Panem to zasługa dobrego występu przeciw Portugalii?

Myślę, że przez pryzmat jednego meczu nikt mnie nie ocenia. Musieli mnie obserwować dłużej, a więc liczyły się też występy z Wisłą w Pucharze UEFA.

Jak się Pan czuje po operacji przepukliny, kiedy Pan wróci do treningu?

Zabieg przeszedłem w klinice w Innsbrucku. W obu pachwinach były pęknięcia. Otwory zostały zaślepione specjalnymi siatkami, więc przepuklina nie będzie mi już dokuczała. Pod narkozą byłem około trzech godzin, ze szpitala wyszedłem po trzech dniach. Jeszcze się nie zagoiło i każdy ruch sprawia mi dość duży ból. Tak ma być przez tydzień.

Nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy wznowię treningi. Nie będę się spieszył. Lepiej zrobić to tydzień później, niż wystawiać zdrowie na szwank. Pośpiech jest złym doradcą. Do ligi został jeszcze ponad miesiąc.

Wygląda na to, że nie pojedzie Pan na lutowy obóz z Wisłą do Turcji?

To wykluczone. Rehabilitację będę przechodził u Jerzego Wielkoszyńskiego. Po niej znowu wyjadę na kontrolę do Austrii i jeśli wszystko będzie w porządku, wrócę do zespołu.

Jak Pan sobie radzi z bezczynnością?

To uciążliwe dla mnie, ale staram się jak najmniej leżeć, tylko chodzę, ćwiczę mięśnie nóg, bo mięśniami brzucha nie mogę pracować.

Głębokie rezerwy słabsze od Karpat

Grając w mocno rezerwowym składzie, Wisła przegrała wczoraj sparing z szóstym zespołem ekstraklasy Ukrainy Karpatami Lwów 1:2.

Trener Adam Nawałka musiał stanąć na głowie, by wystawić na ten sparing 11 piłkarzy. Na przeszkodzie stanęły kontuzje, zgrupowanie kadry z czterema wiślakami i dzień wcześniej rozgrywany mecz z Dinamem Zagrzeb. Nieoczekiwanie na boisko wybiegł drugi trener Kazimierz Moskal i kierownik drużyny Maciej Musiał.

Po półgodzinie lewą flanką przedarł się Jean Paulista, minął obrońcę i wygrał pojedynek z polskim bramkarzem Karpat Maciejem Nalepą. Pięć minut później płaskim strzałem w róg wyrównał Ihor Chudobiak po akcji Brazylijczyka Batisty. Pięć minut po przerwie pięknym uderzeniem pod porzeczkę z rzutu wolnego zwycięstwo Ukraińcom zapewnił Maksym Feszczuk.

W 63. min boisko musiał opuścić Paulista, gdyż za faul dostał drugą żółtą kartkę (pierwszą za odkopnięcie piłki). W związku z towarzyskim charakterem meczu Brazylijczyka mógł zastąpić Paweł Brożek.

Był to szósty sparing wiślaków w Turcji. Wcześniej były zwycięstwa z rosyjskimi Terekiem Grozny (5:2), Krylją Sowietow (2:1), z niemieckim trzecioligowcen Dynamem Drezno (2:0) i remisy z chorwackimi Hajdukiem Split i Dinamem Zagrzeb (0:0). Dzisiaj Wisła wraca do kraju.

Wisła Kraków - Karpaty Lwów 1:2 (1:1)

Bramki: Paulista (30.) - Chudobiak (35.), Feszczuk (50.)

Wisła: Dolha Ż - Burliga, Kominiak (46. Thwaite), Moskal, Kałuda - Kubowicz, Musiał (70. Gołoś), Trzmielewski (70. Małecki), Piotr Brożek - Paulista Ż , CZ (63. Paweł Brożek), Dawidowski.