Hoop Pruszków po wyjeździe trenera Kiritsisa

Wszyscy zawodnicy chcą trenera Michalisa Kiritsisa. Większość z myślą o pracy z nim podpisywała w Pruszkowie kontrakty. Byłoby dziwnie gdyby to nie on nas poprowadził w nadchodzącym sezonie - mówi kapitan Hoopu-Blachy Pruszyński Mariusz Bacik.
W środę późnym wieczorem Kiritsis zdradził "Gazecie", że dostał propozycję objęcia stanowiska komisarza ligi greckiej i wobec kłopotów finansowych pruszkowskiego klubu, postanowił wylecieć do Grecji. - Czy jest jakakolwiek szansa na powrót? Jeśli dostanę poważną ofertę z Pruszkowa, zanim podpiszę kontrakt w Grecji, to jest jeszcze nadzieja - mówił. - Jeśli podzielić trenerów według ich zarobków to Kiritsis nie jest ani tani, ani średni, ani nawet drogi. On jest bardzo drogim trenerem - mówi prezes klubu Janusz Wierzbowski. Nieoficjalnie mówi się, że Grek za sezon chciał zarobić więcej, niż najdroższy w Pruszkowie koszykarz.

Jeszcze w środę późnym wieczorem zawodnicy nie wiedzieli, że trener opuszcza klub. Wczoraj rano trening poprowadzili sprowadzeni przez Kiritsisa asystenci Vojislav Vezović i Gerodemou Vassilis. - Brak Kiritsisa nie zrobił na nas większego wrażenia, bo wcześniej często zdarzało się, że trenera nie było na zajęciach. Większe poruszenie wywołał tekst z "Gazety" opisujący przyczyny jego nieobecności - mówi kapitan zespołu Mariusz Bacik.

- Klub nie ma kłopotów finansowych. Wszyscy zawodnicy, z którymi podpisaliśmy kontrakty mogą spać spokojnie. Nie chcemy jednak, by powtórzyła się sytuacja sprzed trzech lat [ogromne kłopoty finansowe omal nie zakończyły się rozwiązaniem zespołu - przyp. tok] i dlatego nie sprowadzamy tak wielu zawodników z zagranicy. Chcemy utrzymać ten skład i to nam się uda, ale na trenera Kiritsisa faktycznie obecnie nas nie stać - mówi Wierzbowski. - Prowadzone są już zaawansowane rozmowy z kolejnymi sponsorami i wierzę, że Grek pozostanie naszym trenerem w przyszłym sezonie. Jeśli się to nie uda, nowego szkoleniowca wybierzemy konsultując się z Kiritsisem. To przecież on kompletował skład - dodaje prezes pruszkowskiego klubu.

Zawodnicy, których do Pruszkowa sprowadził Kiritsis nie chcą wierzyć, że mieliby pracować z innym trenerem. - Jeszcze nie zostało przesądzone czy Kiritsis naprawdę opuszcza nasz zespół. Wciąż trwają z nim negocjacje, więc jeszcze nic straconego. Oczywiście wszystko jest możliwe, ale wszyscy zawodnicy chcą Kiritsisa. Większość z myślą o pracy z nim podpisywała tu kontrakty. Byłoby dziwnie gdyby go jednak nie było. Z moich informacji wynika, że w ciągu 10 dni wszystko się wyjaśni - mówi Bacik.

W podobnym tonie wypowiada się Michał Hlebowicki. - Sprawa nie jest jeszcze zamknięta, a wszyscy zawodnicy wierzą, że trener wróci. To nie my rozmawiamy z nim o sprawach jego kontraktu, ale skoro skomponował skład zespołu według swoich potrzeb, to sądzimy, że jednak się dogada z klubem - mówi skrzydłowy Hoopu.

Kiritsis to nie jedyna strata pruszkowskiego klubu. Na treningi wciąż nie stawia się Adrian Małecki. 25-letni skrzydłowy podpisał kontrakt 31 lipca, ale od tej pory słuch po nim zaginął. Oficjalnie mówi się o kłopotach rodzinnych Małeckiego, ale nikt w klubie nie wie gdzie zawodnik przebywa. - Problem w tym, że nie tylko klub, ale po prostu nikt nie wie co się z nim dzieje - mówi agent zawodnika Mirosław Noculak. - Straciłem z nim kontakt po tym jak zawarł umowę w Pruszkowie. Kilka razy dziennie próbuję się z nim skontaktować, ale jego telefon nie odpowiada. Ten chłopak, choć bardzo utalentowany, już chyba nie chce grać w koszykówkę - dodaje agent.

Roczny kontrakt z pruszkowskim klubem podpisał rozgrywający Duane Cooper, który poprzedni sezon spędził w Pogoni Ruda Śląska. To na razie jedyny zawodnik z zagranicy w klubie. Jego także chciał mieć trener Kiritsis.