Boniek wchodzi do gry

Od środy to Zbigniew Boniek, a nie Michał Listkiewicz, ma być tym, który doprowadzi do pojednania ministra Tomasza Lipca i kuratora PZPN Andrzeja Ruski z FIFA i UEFA. Ten plan może jednak nie wypalić.
Międzynarodowe władze piłkarskie bez przerwy dają prztyczki w nos polskiemu rządowi. Najpierw nie uznały kuratora wprowadzonego do PZPN przez ministra sportu, później wykluczyły jakiekolwiek zmiany w delegacji związku na kongres UEFA w Düsseldorfie. W środę wreszcie nie zgodziły się, by w jej składzie znalazł się Ryszard Czarnecki, który otwarcie przyznaje, że chce być nowym szefem PZPN.

Jak Czarnecki do Düsseldorfu

W jaki sposób europoseł Samoobrony i szef Wydziału Zagranicznego PZPN Ryszard Czarnecki w ogóle znalazł się w delegacji? Kurator Andrzej Rusko wiedział, że niemożliwe jest wyrzucenie z niej zawieszonych Listkiewicza i jego zastępcy Eugeniusza Kolatora - ich UEFA uznaje za przedstawicieli Polski na kongresie. Jako cel wybrał więc Zdzisława Kręcinę, który jest etatowym pracownikiem związku, czyli od piątku formalnie podwładnym Ruski. Postawił mu ultimatum - albo rezygnujesz z wyjazdu, albo wylatujesz z pracy. Kręcina nie chce tego komentować. - We wszystkich sprawach proszę rozmawiać z kuratorem - odpowiada na każde pytanie.

W środę jednak UEFA nie zgodziła się, by Czarnecki zastąpił Kręcinę i został przedstawicielem PZPN na rozpoczynający się dziś kongres wyborczy. - Oficjalnymi delegatami będziemy tylko ja i wiceprezes Kolator - powiedział nam zawieszony prezes PZPN Michał Listkiewicz. Czarnecki może przyjechać jedynie jako obserwator. Zachwiał się więc projekt, który zakładał, że europoseł Samoobrony spróbuje w kuluarowych rozmowach przekonać działaczy UEFA do zmian wprowadzonych w PZPN przez ministra Lipca. Kolator już we wtorek zresztą mówił, że z Czarneckim i tak nikt nie będzie chciał w Düsseldorfie rozmawiać, bo nikt go nie zna.

Rusko i Lipiec natychmiast znaleźli kolejne rozwiązanie. Teraz męża opatrznościowego polskiego futbolu widzą w Zbigniewie Bońku, który też wybiera się na kongres jako gość specjalny rywalizującego o szefostwo UEFA Michela Platiniego.

Paragraf 23

Nowy plan ma ponoć wyglądać tak: na kongresie UEFA polska delegacja plus Boniek zapewnią obecnych tam szefów FIFA, że pat w polskiej piłce zostanie rozwiązany już w poniedziałek. Wtedy minister Lipiec odwiesi zarząd i prezesa Listkiewicza, ale tylko po to, by podali się do dymisji. Wtedy kuratora do związku wprowadzi sąd - a to już nie jest sprzeczne z prawem FIFA, bo władze PZPN rezygnują same.

Boniek zgadza się pomóc, choć asekuruje się, że na kongresie niewiele będzie można ugrać i najpierw należy problem rozwiązać we własnym gronie. - W Düsseldorfie może się zdarzyć, że nie będzie ani z kim, ani kiedy na polskie tematy porozmawiać - powiedział "Gazecie".

Tyle że plan stworzony przez ministra Lipca, szefa PKOl Piotra Nurowskiego, który włączył się wczoraj do sprawy, i Zbigniewa Bońka nadal nie uwzględnia zmian w ustawie o sporcie kwalifikowanym. A tego domaga się od Polski FIFA. Jeśli z polskiej ustawy o sporcie nie zniknie artykuł 23 pozwalający ministrowi na wprowadzenie komisarza do związku, światowa federacja i tak zawiesi Polskę. Zacznie się wyścig z czasem, by zdążyć z odwieszeniem do marcowych meczów eliminacji Euro 2008. Jeśli Sejm nie znowelizuje ustawy na czas, kadra Beenhakkera zostanie ukarana walkowerami. - Do meczów z Armenią i Azerbejdżanem zostały dwa miesiące. Polski Sejm nowelizował ustawy szybciej - mówi "Gazecie" Czarnecki. - Dotąd się tym nie zajmowaliśmy, ponieważ trwały rozmowy między FIFA a Ministerstwem Sportu. Za dwa tygodnie zajmiemy się artykułem 23. Rząd powinien jednak mieć jakieś możliwości kontroli związków sportowych. Trzeba tylko ustalić z FIFA jakie - stwierdza Jacek Falfus (PiS), przewodniczący sejmowej podkomisji zajmującej się nowelizacją ustawy o sporcie kwalifikowanym.

Słabym punktem najnowszego pomysłu jest też to, że wcale nie wiadomo, czy zawieszony prezes Listkiewicz zgodzi się na dobrowolną rezygnację. W ostatni piątek odmówił. Wiele więc wskazuje na to, że Boniek z Czarneckim lecą do Niemiec negocjować nie tyle z władzami międzynarodowymi, ile z... Listkiewiczem, który zaraz po wprowadzeniu kuratora wyjechał z Polski.

Nowy szef WD

W środę nowym przewodniczącym Wydziału Dyscypliny PZPN został Michał Tomczak. We wtorek kurator PZPN Andrzej Rusko zdymisjonował szefa WD Krzysztofa Malinowskiego. Po chwili cały wydział przestał istnieć, bo pozostali członkowie w geście solidarności z Malinowskim również zrezygnowali. - Ten pan był niezdolny do działania. Wszyscy w PZPN chodzili za nim i mówili: powoli, nie spiesz się, na wszystko mamy czas. A my go nie mamy - tłumaczył decyzję Rusko.

W grudniu Malinowski zapowiedział, że pierwsze kary dla klubów zamieszanych w aferę korupcyjną zostaną wymierzone po zakończeniu sezonu na podstawie aktów oskarżenia przygotowanych przez prokuraturę we Wrocławiu. - Wyroki muszą zapaść już w lutym. Tylko wtedy uda się zakończyć procedurę odwoławczą przed lipcem, czyli przed startem nowych rozgrywek - powiedział Rusko. - Nie mogę w tej chwili mówić o jakichkolwiek karach dla klubów. Nie widziałem żadnego dokumentu, który by wskazywał na jakiekolwiek zarzuty. Znam te sprawy tylko z mediów - powiedział Tomczak. Na powołanie nowego dziewięcioosobowego WD potrzebuje tygodnia. - Mam już swoich kandydatów - mówi, ale nie chce ujawniać nazwisk.

Czy Zbigniew Boniek nadaje się na męża opatrznościowego PZPN?