Czym się różni Żurawski od Żurawskiego z orłem w koronie?

Przed warszawskim sądem okręgowym rozpoczął się w środę proces Macieja Żurawskiego przeciwko Telekomunikacji Polskiej SA o wykorzystanie jego wizerunku w kampaniach reklamowych.
Żurawski uważa, że TP SA wykorzystała jego wizerunek bez jego zgody. W pozwie domaga się od TP SA, głównego sponsora piłkarskiej reprezentacji Polski, przeprosin oraz wstrzymania kampanii reklamowej z jego udziałem. O dziwo, nie ma mowy o pieniądzach. - Na razie. Bo roszczeń finansowych nie wykluczam - powiedział w kuluarach reprezentujący Żurawskiego mec. Daniel Majchrzak. Kapitana piłkarskiej reprezentacji Polski na rozprawie nie było. Starli się, i to ostro, prawnicy. O ugodzie nie było słowa.

- Żadne z wyjaśnień czy argumentów TP SA nie skłaniają nas do zmiany stanowiska - oświadczył na początek mec. Majchrzak. - Roszczenie jest nieuzasadnione. Nie wykorzystywaliśmy wizerunku piłkarza Żurawskiego, tylko Macieja Żurawskiego reprezentanta Polski, w stroju reprezentacji - oświadczyła pełnomocnik TP SA mec. Joanna Błeszyńska-Wysocka. Powołała się na zapisy statutu PZPN i ustawy o sporcie kwalifikowanym odnoszące się wykorzystania w reklamie wizerunku reprezentantów kraju.

Do gry weszli też prawnicy PZPN. Chcą bronić telekomunikacji przed żądaniem Żurawskiego. - Bo wynik tej sprawy może pośrednio wpłynąć na realizację umowy sponsorskiej między związkiem a TP SA - uważa mec. Anna Grzegółka. Wystąpiła z wnioskiem o udział w procesie jako tzw. interewenient uboczny.

Tymczasem dla sądu zarząd PZPN nie istnieje (został zawieszony przez ministra Lipca). Sędzia Hanna Jaworska zażądała od prawnika związku przedstawienia pełnomocnictwa podpisanego przez kuratora związku Andrzeja Rusko oraz pisma, w którym Rusko oświadczy, czy chce uczestniczyć w procesie. Majchrzak do udziału PZPN (kuratora) w procesie nie chce dopuścić. - Z przyczyn dla mnie niejasnych PZPN próbuje bronić telekomunikacji, zamiast szukać własnej pozycji w tym sporze - komentuje Majchrzak. Co na to sąd, okaże się 2 lutego.

Cały proces w ocenie prawników potrwać może nawet rok. Pełnomocnik Żurawskiego twierdzi, że umowę sponsorską między PZPN a TP SA z sierpnia 2004 r. sformułowano tak, że związek powinien uzyskać zgodę piłkarzy na udział w reklamie sponsora. - Przez dwa lata nikt o taką zgodę nie wystąpił - mówi. I dodaje, że z podobnym pozwem wystąpił inny piłkarz, były kadrowicz Kamil Kosowski.