Zakopane boi się tylko wiatru

Na Wielkiej Krokwi jest śnieg i nie ma zagrożenia odwołania zakopiańskich zawodów Pucharu Świata. Teraz organizatorzy obawiają się porywistego wiatru, a kibice i tak wykupili prawie wszystkie bilety.
Jeszcze w weekend zakopiańczycy byli pełni obaw, bo w niedzielę nad miastem przeszła rzęsista ulewa, która zmyła śnieg gromadzony od tygodnia na zeskoku skoczni. - To był krytyczny moment, gdyby dalej lało, pewnie przegralibyśmy z aurą. Na szczęście już w nocy z niedzieli na poniedziałek chwycił lekki mróz i znów udało się włączyć armatki śnieżne - mówił w poniedziałek Lech Nadarkiewicz, dyrektor zakopiańskiego Pucharu Świata. - Prognozy są dla nas przychylne, najbliższe noce mają być naprawdę mroźne. Śnieg na Wielkiej Krokwi na pewno będzie. Chcemy, by już w czwartek wieczorem zawodnicy mogli na niej trenować. W rozegraniu zawodów może nam przeszkodzić tylko porywisty wiatr.

Jeśli w najbliższy weekend będzie wiało tak mocno jak w ostatnich dniach, zawody mogą zostać odwołane. Jednak to się okaże dopiero przed samymi konkursami PŚ.

Do Zakopanego jak zwykle wybierają się tłumy kibiców. Komplety biletów na dwa dni zawodów - po 26 tys. na każdy - zostały już prawie sprzedane.

- Mamy jeszcze nieco ponad sto biletów na sobotę i około tysiąca na niedzielę - informował wczoraj po południu Konrad Kucharski z zakopiańskiego biura Orbisu.

Wiadomo już, że skoki będzie oglądał kardynał Stanisław Dziwisz. Zaproszono także prezydenta i premiera, ale ci jeszcze nie zdecydowali, czy przyjadą do Zakopanego.

Nad bezpieczeństwem kibiców będzie czuwało 430 policjantów i 360 ochroniarzy.

Do Zakopanego wybiera się 68 zawodników z 15 państw, w tym 12 Polaków: Adam Małysz, Stefan Hula, Kamil Stoch, Robert Mateja, Piotr Żyła, Rafał Śliż, Wojciech Tajner, Tomasz Pochwała, Łukasz Rutkowski, Wojciech Skupień, Marcin Bachleda, Dawid Kowal. Nie przyjadą Japończycy i Koreańczycy.