Wynik gorszy niż gra

Mistrz Włoch zrewanżował się BOT Skrze Bełchatów za porażkę w pierwszej rundzie - Lube Banca Macerata wygrała w trzech setach
BOT Skra Bełchatów - Lube Banca Macerata 0:3 (16:25; 32:34; 19:25)

BOT Skra: Dobrowolski 2, Gruszka 2, Wnuk 3, Maciejewicz 19, Lewis 14, Heikkinen 7, Ignaczak (libero), Neroj 1, Stelmach 2, Wlazły, Iwanow

Lube Banca: Sintini 1, Paparoni 13, Rodrigao 11, Miljković 18, Dennis 9, Gerić 7, Corsano (libero), Trimarchi, Raymaekers

Skrze wystarczy do awansu jedno zwycięstwo w czterech ostatnich spotkaniach, dlatego Mariusz Wlazły rozpoczął mecz w rezerwie. Mistrz Włoch zajmuje trzecie miejsce w grupie, musi walczyć z Lewskim Sofia i nie mógł pozwolić sobie na zlekceważenie bełchatowian - od początku zagrał więc Ivan Miljković. Serb wciąż nie może dojść do siebie po mistrzostwach świata i w pierwszej fazie seta skończył dopiero piąty atak, aż trzykrotnie był blokowany. Ale jego koledzy spisywali się świetnie, zwłaszcza w zagrywce Andriji Gericia. Po jego serii włoska drużyna ze stanu 6:6 objęła prowadzenie 12:6. Później udało się uniknąć aż takich strat, bo bełchatowianie stawali do przyjęciu zagrywki w czterech. Dana Lewisa, Krzysztofa Ignaczaka i Piotra Gruszkę wspierał Paweł Maciejewicz.

W Skrze najbardziej obawiano się o Maciejewicza, którzy przez ostatnie dwa lata chyba tylko raz w ważnym spotkaniu wyszedł na boisko w podstawowym składzie. Co prawda do klasy Wlazłego trochę mu brakuje, ale im dłużej trwała gra, tym bardziej się rozkręcał. - Na początku nie siedziała mi zagrywka, przez to gorzej szło mi w ataku. A przy tym miełem tremę - mówił zastępca Wlazłego. Ale w drugim secie Maciejewicz przyćmił nawet Miljkovicia. Skończył zresztą mecz ze znakomitą skutecznością w ataku - 61 proc.

Wiele wskazywało, że kolejna partia będzie podobna, bo drużyna z Maceraty prowadziła już 14:11. Wtedy jednak trener Daniel Castellani zaczął zmieniać skład. Na boisku pojawili się Krzysztof Stelmach i Bartłomiej Neroj. Ten drugi na początek pokazał swoje firmowe zagranie - atak z drugiej piłki, a później zaczęło się szaleństwo. Włosi prowadzili już 23:21, a następnie 24:22, ale Skra pokazała charakter. 23. punkt zdobył rewelacyjnie grający Maciejewicz, a po chwili Janne Heikkinen zablokował mistrza świata Rodrigao. To nie wszystko, bo zawodnicy z Bełchatowa mieli jeszcze dwie piłki setowe. Przy jednej Maciejewicz niepotrzebnie podbijał autowy blok. - W tym przypadku wyszedł chyba mój brak ogrania - tłumaczył się zawodnik Skry, który tylko w tym secie zdobył osiem punktów.

W trzeciej partii na boisku został Neroj, a Gruszkę znów zmienił Stelmach. Włosi starali się celować zagrywka właśnie w reprezentanta Polski, a on nie radzi sobie najlepiej. W ogóle przyjęcie serwisu było najsłabszą strona gospodarzy. - Kiedy tego brakuje, trudno powalczyć z tak silnym rywalem - oceniał Radosław Wnuk.

Na nic zdała się świetna gra Lewisa i Maciejewicza - Lube Banca Macerata pewnie wypunktowała mistrzów Polski. - Szkoda, że nie udało nam się wygrać drugiej partii, bo wtedy moglibyśmy skuteczniej powalczyć - podsumował najlepszy na boisku Maciejewicz.

Już za tydzień Skra zagra w Lidze Mistrzów z Lewskim w Sofii.

Na pozycji lidera umocnił się belgijski Knack Randstad Roeselare, który wygrał z aon hotVolleys Wiedeń 3:0.

Do fazy play off awansują po trzy najlepsze zespoły z każdej z czterech grup.

Wyniki siódmej kolejki:

Środa:

BOT Skra Bełchatów - Lube Banca Marche Macerata 0:3 (16:25, 32:34, 19:25)

Knack Randstad Roeselare - aon hotVolleys Wiedeń 3:0 (27:25, 25:18, 25:23)

Czwartek:

Olympiakos Pireus - Lewski Siconco Sofia 3:0 (25:19, 25:18, 25:23)

Tabela:

ZaspółZ-Ppktsety
1. Knack Randstad Roeselare6-11320:10
2. BOT Skra Bełchatów5-21216:14
3. Lube Banca Marche Macerata4-31117:10
4. Lewski Siconco Sofia3-41012:14
5. Olympiakos Pireus2-5910:17
6. aon hotVolleys Wiedeń1-689:19


W styczniu BOT Skra rozegra mecze z Lewskim Siconco (18.01. wyjazd), Knackiem Randstadem (24.01. u siebie) i Olympiakosem (31.01. wyjazd).