FIFA już nie pamięta o ciosie Zidane'a

Wszystkim nam się zdawało. Zinedine Zidane nie uderzył Marco Materazziego i nigdy nie dostał czerwonej kartki w dogrywce finału mistrzostw świata. A nawet, jeśli do czegoś podobnego doszło w lipcu ubiegłego roku, to był to incydent małoznaczący.
Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA) właśnie opublikowała oficjalny raport techniczny z mundialu w Niemczech. O "wyczynie" Zidane'a nie ma w nim ani słowa. Nie ma też mowy o czerwonej kartce w ostatnim meczu w karierze francuskiego rozgrywającego.

Być może FIFA nie chciała, by to wydarzenie, przyćmiło wymowę całego dokumentu, w którym federacja określa mistrzostwa w Niemczech jako najwspanialsze w historii.

Mundial uznano za doskonale zorganizowany, mimo wcześniejszych obaw, że nowy sposób dystrybucji biletów spowoduje chaos i zaowocuje pustymi miejscami na trybunach. Organizatorom udało się także uniknąć poważniejszych bijatyk między kibicami, chociaż piwo wszędzie lało się strumieniami. To również uznano za duży sukces.

Poziom sportowy turnieju FIFA także określiła jako bardzo wysoki.

W całym raporcie zabrakło nie tylko słowa o ciosie, który Zidane zadał Materazziemu, ale także pominięte zostały wstydliwe błędy arbitrów - jak choćby najpoważniejszy z nich - trzy żółte kartki, które Graham Poll pokazał Josipowi Simuniciowi z Chorwacji.

Jedyne słowa krytyki skierowane były do piłkarzy i trenerów za taktycznie udawane kontuzje. Do cieni mundialu zaliczono także niespełnione nadzieje na postęp afrykańskich i azjatyckich drużyn. Zauważono także, że niewiele wnieśli do gry młodzi gracze.

Raport FIFA krótko wspomina o Zidane'ie i jego udziale w finałowym meczu. Autorzy piszą, że w 104. minucie spotkania jego strzał głową obronił Ginaluigi Buffon. Ta naprawdę ostatnia "główka" w karierze Zidane'a została przez FIFA wymazana z historii mundialu.

Co najbardziej zapamiętałeś z mundialu?