Sport.pl

W Dyskobolii Grodzisk Wlkp. nie będzie wielkich zakupów

Na pierwszym w tym roku treningu zespołu Macieja Skorży nie pojawił się żaden nowy zawodnik. Był tylko jeden kandydat do podpisania kontraktu - Piotr Prędota. Pierwsze gole strzelił Piotr Świerczewski.
Wiosenna pogoda i równa jak stół sztuczna nawierzchnia boiska treningowego sprawiły, że trener Maciej Skorża pozwolił trenować swoim piłkarzom przez blisko dwie godziny. Znalazł się też oczywiście czas na towarzyską gierkę wewnętrzną. Ponieważ na zajęciach było aż 28 graczy (kilku juniorów i piłkarzy rezerw), Skorża podzielił grupę na cztery zespoły, które grały na połowach boiska. Ciekawiej było na tej części, na której rywalizowały drużyny Piotra Świerczewskiego i Adriana Sikory. Pierwszy szybko zdobył gola, po chwili dołożył następnego. Sikora odpowiedział czterema trafieniami i poprowadził swój zespół do wygranej. W zwycięskiej ekipie grał Piotr Prędota - jedyna nowa twarz na treningu Dyskobolii. Były zawodnik trzecioligowego Motoru Lublin jest w Grodzisku na testach. - Dajmy mu trochę czasu - mówi Skorża. - Wcześniej nie widziałem go na oczy i chcę mu się przyjrzeć. Na oceny przyjdzie czas za dwa tygodnie.

Prędota pozostanie w Dyskobolii przynajmniej do 20 stycznia, do sparingów z Kanią Gostyń i Jarotą Jarocin. Jeśli się spodoba, trafi do grodziskiego klubu za darmo, bo jego kontrakt z Motorem wygasł w grudniu. Pomysłodawcą sprowadzenia 25-letniego napastnika jest drugi trener Dyskobolii Andrzej Blacha. - To szybki zawodnik, wyróżniał się w trzeciej lidze. Skoro ktoś regularnie jest w czołówce klasyfikacji strzelców, to chyba nie jest przypadek - tłumaczy Blacha. Za tydzień do Grodziska mają przyjechać kolejni gracze wypatrzeni przez niedawnego trenera Znicza Pruszków. - O ile ich kluby wyrażą zgodę na to - zastrzega Skorża.

Staje się więc jasne, że Dyskobolia nie poszaleje tej zimy na rynku transferowym, ale też jej wyrównany skład nie potrzebuje istotnych wzmocnień, oczywiście poza linią ataku. To właśnie na znalezieniu doświadczonego napastnika koncentrują swoje siły działacze Groclinu. - Obowiązuje kierunek bałkański - zdradza Skorża. - Jeśli ten transfer wypali, to będzie to naprawdę duże wzmocnienie - dodaje prezes ds. sportowych Jerzy Kopa. Napastnik, z którym negocjuje Dyskobolia, ma się pojawić w Wielkopolsce w przyszłym tygodniu. Być może przyjedzie z nim także lewy pomocnik.

Na wczorajszym treningu brakowało dwóch Macedończyków Vlade Lazarevskiego i Pance Kumbeva oraz Tomasza Jodłowca, a Igor Kozioł i Dariusz Brzostowski tylko truchtali. Lazarevski przeszedł w grudniu zabieg stopy i wraca do zdrowia. Kumbev jest chory, ale jego powrotu do zdrowia nikt nie wypatruje z utęsknieniem - piłkarz dostał wolną rękę w szukaniu sobie nowego klubu. Z kolei Jodłowiec przechodzi rehabilitację po wyleczeniu kostki skręconej jeszcze w rundzie jesiennej.

Do 3 lutego grodziszczanie będą trenowali na swoich obiektach, zagrają w tym czasie pięć sparingów, wszystkie u siebie, na boisku ze sztuczną trawą. Oprócz wspomnianych Kani i Jaroty, rywalami Dyskobolii będą Lechia Gdańsk i Warta Poznań (27 stycznia) oraz Śląsk Wrocław (1 lutego). Dwa dni później zespół uda się na obóz z Turcji. - Tam też planujemy pięć spotkań, ale firma zewnętrzna, która organizuje wyjazd, jeszcze nie poinformowała nas, z kim będziemy grali. Dowiemy się na dniach - mówi Skorża.

Od dziś grodziscy piłkarze będą przechodzili badania wydolnościowe. Pierwszy w tym roku test przeszli pomyślnie - żaden piłkarz nie wrócił z urlopu ze zbędnymi kilogramami. - Czego nie można powiedzieć o trenerze - śmieje się Skorża.