Płock mówi Legii "nie". Lens milczy

Wisła Płock odrzuciła ofertę Legii dotyczącą transferu Pawła Magdonia. Wicelider francuskiej ekstraklasy RC Lens na razie wstrzymuje się z decyzją w sprawie kupna obrońcy mistrzów Polski Grzegorza Bronowickiego.
Do Płocka oficjalna oferta Legii w sprawie Magdonia wpłynęła w środę rano. - Nie zastanawialiśmy się nawet minuty. Odrzuciliśmy ją - powiedział rzecznik prasowy Wisły Maciej Wiącek.

Na oficjalnej stronie internetowej ostatniego w tabeli ekstraklasy klubu znajduje się wyjaśnienie (oficjalne) powodu zrezygnowania z propozycji: "Oba kluby przedstawiły swoje warunki zmiany przez reprezentanta Polski miejsca pracy. Propozycja warszawian okazała się jednak absolutnie nie do przyjęcia dla Wisły".

Dlaczego? To już lepiej wiadomo z nieoficjalnych źródeł. Legia nie zaproponowała nawet połowy kwoty sumy odstępnego, jaką Magdoń ma zapisaną w kontrakcie - wynosi ona 300 tys. euro. Działacze mistrzów Polski gotowi byli zapłacić mniej niż 150 tys. euro (za tyle Magdoń został wykupiony w tym roku z Pogoni Szczecin).

Znów pojedynek z Zagłębiem

Wisła, mimo że ma bogatego sponsora, potrzebuje pieniędzy, bo ich po prostu nie ma na transfery do klubu. Płocczanie w tym tygodniu porozumieli się już z Polonią Warszawa w sprawie kupna Krzysztofa Bąka, ale szukają teraz 90 tys. euro na sfinalizowanie tego transferu. A w klubie panuje przeświadczenie, że Magdoń jest wart więcej od sumy zaproponowanej przez Legię nie tylko ze względu na zapis w kontrakcie. 27-letni piłkarz zadebiutował niedawno w reprezentacji Polski - w meczu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Strzelił jednego z pięciu goli (dwa zdobył nowy legionista Bartłomiej Grzelak). Ponadto o tego wysokiego środkowego obrońcę walczy nie tylko Legia, ale również Zagłębie Lubin. W Płocku nie ukrywają, że czekają teraz na propozycję Zagłębia, a może nową z Warszawy. Na polu transferowym Legia odniosła już zwycięstwo nad lubinianami. Kupiła z Widzewa Łódź Grzelaka, o którego długie boje toczyło właśnie Zagłębie.

Dla mistrzów Polski pozyskanie środkowego obrońcy jest w tej chwili priorytetowe, m.in. ze względu na to, że faktycznie pozostało ich w zespole tylko dwóch - Dickson Choto i Herbert Dick. W pierwszych meczach rundy wiosennej Choto będzie musiał pauzować i za kartki, i z powodu dyskwalifikacji nałożonej przez Wydział Dyscypliny PZPN. Trener Dariusz Wdowczyk zapowiedział tylko, że nowy obrońca ma pochodzić z Polski.

Lens milczy

Do tego wciąż nie wiadomo, czy Legia nie straci swojego najlepszego zawodnika z defensywy, choć nie ze środka, ale z lewej strony. RC Lens miało się w tym tygodniu określić, czy i za jaką sumę jest gotowe kupić Grzegorza Bronowickiego. - Nie ma żadnych ruchów w tej sprawie - mówi menedżer działający na rynku francuskim Tadeusz Fogiel.

Zwłoka nie wynika z faktu sumy transferowej - wynosi ona milion euro, choć niewykluczone, że zostanie podwyższona o 50 proc., jeśli Francuzi przyślą ofertę z pytaniem o cenę. Lens to jeden z bogatszych klubów francuskich i może sobie pozwolić na taki transfer. Umiejętności legionisty też zostały ocenione wysoko przez kilku trenerów i skautów Lens, choć nie przez głównego szkoleniowca Francisa Gillota.

Prawdopodobnie problem tkwi w wyniku ostatniego spotkania ligowego Lens. Wicelider Ligue 1 uległ na własnym boisku liderowi Olympique Lyon 0:4. I nagle się okazało, że krwisto-złoci potrzebują nie tylko lewego obrońcy. - Na dobrą sprawę mogliby wymienić pół drużyny - tłumaczy Fogiel. Sprawa transferu reprezentanta Polski z Legii może się więc wyjaśnić dopiero po Nowym Roku.