Korzeniowski, czyli leniuch harujący od 6 rano

- Nawet rybce nie chce się pływać o tej porze - mówił o 5.55 rano trener Paweł Słomiński, patrząc na osowiałą molinezję, prezent dla Otylii Jędrzejczak obchodzącej w środę 23. urodziny.
Pływacy, w tym duża część kadry, która zdobyła na ostatnich mistrzostwach Europy 12 medali, zebrali się na pierwszym treningu po powrocie z Helsinek. Powłócząc nogami niczym cmentarne zombi, schodzili się w ciemnościach na basen warszawskiej AWF. Wśród nich zakapturzony, ledwo przytomny z niewyspania Paweł Korzeniowski, zdobywca trzech medali. O nim sporo ostatnio mówiono, że byłby królem wodnego świata, gdyby wziął się poważnie do roboty. - Dziś i tak wyjątkowo się wyspali. Normalnie zaczynają pracę o 5.15 - powiedział, patrząc na Korzeniowskiego ze współczuciem, prezes PZP Krzysztof Usielski.

Zaczynają normalnie - ktoś mógłby powiedzieć, że nienormalnie - o 5.15, gdyż od 7 zajęcia mają studenci. AWF wyznaczyła teren na 50-metrowy basen, który byłby centrum pływackim w Polsce i w którym pływacy mogliby ćwiczyć w godzinach nieurągających fizjologii. Na razie jednak trwają negocjacje z władzami miasta, ile i kiedy Warszawa dołoży do budowy. Połowę funduszy PZP otrzyma z Totalizatora. Przed igrzyskami w Pekinie na budowę więc się nie zanosi.

Korzeniowski przyszedł na trening jako jeden z ostatnich. Ostatnia była jubilatka Otylia. Czekały na nią kwiaty i bomboniery od prezesa oraz czarna molinezja w małym akwarium. - Dobra. Część oficjalną mamy za sobą. Możesz wskakiwać do wody - powiedział trener o godz. 6.05.

Co ty robisz o 5.50?