Marzenia się spełniają

Z Włodzimierzem Kwiecińskim, prezesem Polskiego Związku Karate Tradycyjnego rozmawia Wiesław Pawłat.
Wiesław Pawłat: Jest to II Puchar Europy i ta impreza po raz drugi trafiła do Polski. Jak Pan tego dokonał?

Włodzimierz Kwieciński: Cóż... Staramy się, aby jak najwięcej zawodów wysokiej klasy trafiało do Polski. Mamy olbrzymi potencjał, szczególnie w Lublinie. Mogły tu się już odbyć mistrzostwa Europy, ale hala na Globusie nie była gotowa, więc imprezę rozegraliśmy w Rzeszowie. Teraz jednak nic już nie stało na przeszkodzie, by Puchar Europy odbył się w Lublinie. Przypomnę, że przed czterema laty ta impreza odbyła się w Łodzi.

Co sprawiło, że gospodarzem imprezy został Lublin?

- Przede wszystkim tutejsi działacze bardzo chcieli zorganizować te zawody. Nie udało się z mistrzostwami Europy, ale z pucharem już tak. To zresztą bardzo prestiżowa impreza. W mistrzostwach Europy zawodnicy reprezentują swój kraj, natomiast tu można powiedzieć, że walczą dla siebie. Startują tylko wybrani - najlepsi w Europie, którzy prezentują karate na najwyższym poziomie.

Dużym wydarzeniem jest też przyjazd do naszego miasta prezydenta światowej federacji karate tradycyjnego Hidetaki Nishiyamy.

- Rzeczywiście. Sensei Nishiyama poprowadzi seminarium. To normalna praktyka przed imprezą tej rangi. Muszą w nim uczestniczyć startujący zawodnicy i sędziowie. W tym przypadku zostało ono rozszerzone i z wiedzy mistrza mogą skorzystać także inni karatecy oraz instruktorzy. Niestety, z powodu złych warunków atmosferycznych mistrz nie zdołał dolecieć na czas i wczoraj musiałem go zastąpić. Już dziś Hidetaka Niyshiyama rozpocznie swoje zajęcia.

Nie jest tajemnicą, że darzy Pan nasze miasto dużym sentymentem...

- Nie ukrywam, że bardzo lubię Lublin. Kiedyś, pracując jako lekarz w dęblińskiej Szkole Orląt, z wielką ochotą tu przyjeżdżałem i robię to nadal. Zawsze marzyłem, aby powstało tu karate na wysokim poziomie. Marzenia się spełniły i dziś startują tu tuzy europejskiego i światowego karate.

Czeka Pana jeszcze jeden obowiązek, mianowicie jest Pan członkiem jury, które ma wybrać najlepszą pracę dotyczącą karate, namalowaną w specjalnie ogłoszonym z okazji Pucharu Europy konkursie przez dzieci ze szkół podstawowych.

- To dla mnie wielka przyjemność. Pomysł takiego konkursu bardzo mi się spodobał i jestem gorącym zwolennikiem propagowania sportu w taki sposób.

Włodzimierz Kwieciński jest prezesem Polskiego Związku Karate Tradycyjnego