Czarni zagrają na parkiecie giełdowym

Pierwszy w Polsce klub sportowy będzie zarabiał na publicznej sprzedaży swoich akcji. Na giełdzie zadebiutuje Energa-Czarni Słupsk. Od 2002 r. ten klub jest spółką handlową. Teraz chce być notowany na Giełdzie Papierów Wartościowych. Czarni Słupsk od 2002 r. są spółką handlową. Teraz chcą być notowani na GPW.
- Zgłosiła się do nas duża firma z Warszawy, która chce wprowadzić nas na giełdę - mówi prezes Czarnych Andrzej Twardowski. - Początkowo myśleli o piłce nożnej, ale ze względu na afery korupcyjne w tej dyscyplinie zrezygnowali.

Kiedy Czarni zadebiutują na giełdzie?

- Wystarczy kilka miesięcy i spółka może być notowana - mówi Dariusz Marszałek z biura promocji GPW.

Na razie Czarni są biedni: grają w miejskiej hali, kapitał spółki wynosi 513 tys. zł. Do tego dochodzi coroczny budżet sponsorski na bieżące wydatki (m.in. płace sportowców i ekipy, podróże, organizację meczów). W tym roku to 4 mln zł.

- Żeby wejść na giełdę, kapitał spółki musimy zwiększyć do 10 mln zł. Potrzebny będzie nowy inwestor, ale warszawska firma zagwarantowała, że sama go znajdzie - zapowiada Twardowski. - Wtedy wyemitujemy akcje o tej wartości. Jak cena pójdzie w górę, zarobimy. - Pieniądze będziemy mogli wydać na drużynę, zawodników, powalczymy o mistrzostwo Polski.

Na giełdzie zarabiają największe - zwykle piłkarskie - kluby Europy. Do 2005 r. na londyńskiej giełdzie był notowany Manchester United. Przez 14 lat wartość klubu wzrosła z 240 tys. do 796 mln funtów. W marcu 2000 r. - gdy akcje były najdroższe - klub był wyceniany nawet na miliard funtów! Zniknął z giełdy, bo wszystkie udziały za 671 mln funtów wykupił Amerykanin Malcolm Glazer.

Wśród drużyn koszykarskich w Europie tylko Barcelona i Real Madryt są na giełdzie. - Już sam fakt, że bylibyśmy trzecim takim zespołem daje prestiżem - cieszy się Twardowski.