Ariel Jakubowski w ŁKS-ie Łódź?

Beniaminek ekstraklasy chętnie widziałby w swojej kadrze Ariela Jakubowskiego, który nie sprawdził się w Jagiellonii.
Jakubowskiego do Jagiellonii ściągnął półtora roku temu Adam Nawałka. Prawy obrońca miał za sobą w miarę udaną rundę w Lechu Poznań i białostoczanie liczyli, że będzie jedną z gwiazd II ligi, która poprowadzi ich zespół do ekstraklasy. Dlatego też sponsorzy nie pożałowali grosza na wykupienie jego karty zawodniczej z Wisły Płock (wyłożyli 400 tys. zł) oraz bardzo dobrze płatny czteroletni kontrakt.

Pieniądze okazały się wyrzucone w błoto, o co trudno mieć pretensje do samego zawodnika. Jakubowski nie mógł potwierdzić swoich piłkarskich umiejętności, bowiem większość czasu spędził na leczeniu kontuzji (głównie kolana). Nie zmienia to jednak faktu, że w Jagiellonii chcą rozwiązać z nim umowę, z czego piłkarz doskonale zdaje sobie sprawę.

Jakubowskiego w swojej kadrze widziałby Tomasz Hajto, menedżer ŁKS-u. Byłby on kolejnym - po Tomaszu Kłosie - zawodnikiem z ekipy mistrza Polski z 1998 r., wracającym do Łodzi.

- Nie ukrywam, że chciałbym znów zagrać w Łodzi, ale nic więcej nie mam do powiedzenia - Jakubowski nie chce niczego komentować, póki nie uzgodni warunków rozwiązania kontraktu z Jagiellonią. Ale musi zdawać sobie sprawę z tego, że będzie miał problemy z przebiciem się do podstawowego składu ŁKS-u. W rundzie jesiennej ekstraklasy na prawej obronie grał tam Sebastian Przybyszewski i obok Bogusława Wyparły zaliczył wszystkie mecze ligowe od pierwszej do ostatniej minuty.

- Nie będzie to wiodący zawodnik naszej drużyny, ale dla Sebastiana potrzebujemy zmiennika - mówi o Jakubowskim Hajto.

Białostoczanie liczą, że pieniądze pozyskane po skreśleniu z listy płac Jakubowskiego wystarczą na zatrudnienie kilku nowych zawodników. Czekają też na konkretne propozycje I-ligowców odnośnie wykupienia z Jagiellonii Pawła Sobolewskiego i Michała Trzeciakiewicza (zainteresowanie wykazują m.in. Kolporter Kielce i Wisła Kraków). Wzmocnień muszą bowiem dokonywać w ramach obecnego budżetu, i tak bardzo wysokiego jak na realia II-ligowe.