Lens chce Bronowickiego

Legia dostała z RC Lens zaproszenie do negocjacji w sprawie transferu Grzegorza Bronowickiego. - Mamy kilku kandydatów, ale zdecydowaliśmy się na Polaka - mówi Joachim Marx, który obserwował obrońcę warszawskiego klubu. - Przystąpimy do rozmów - mówi Leszek Miklas, wiceprezes Legii
Marx w latach 70. grał w reprezentacji Polski, był zawodnikiem Ruchu Chorzów i Gwardii Warszawa. Potem wyjechał do Francji. Właśnie do Lens, którego piłkarzem był w latach 1975-79. Po zakończeniu kariery został tam trenerem. Od lipca tego roku jest na emeryturze. Często bywa w Polsce i obserwuje naszych piłkarzy. - Powiedziałem Francuzom, że w Polsce jest wielu dobrych zawodników. Poza tym w Lens lubią Polaków. Polubili Jacka Bąka, gdy tam grał, polubiliby i Bronowickiego - mówi. Oficjalne zapytanie wpłynęło na Łazienkowską we wtorek wieczorem. - Nie jest to oferta transferowa, a tylko zaproszenie do rozmów - mówi Monika Rebizant z biura prasowego warszawskiego klubu.

Bronowicki był obserwowany po raz pierwszy w trakcie meczu Legii z Odrą Wodzisław. - Oglądał go nasz przedstawiciel. Potem ja pojechałem w towarzystwie innego przedstawiciela Lens do Lubina. Byłem też z kimś innym na meczu reprezentacji w Brukseli. Mamy taką zasadę, że każdego zawodnika ogląda niezależnie parę osób. W grę wchodzą duże pieniądze i nie wolno nam się pomylić. Z zawodnikiem po meczu z Zagłębiem rozmawiałem jakieś 2 minuty. Powiedział, że nie jest negatywnie nastawiony. To nasza kolejna zasada. Gdyby był na nie, nie podjęlibyśmy rozmów - opowiada polski przedstawiciel francuskiego klubu.

- Lens to klub z gatunku tych, którym się nie odmawia. Rozmawiałem w tej sprawie z panem Marksem i panem Fogielem (menedżerem piłkarskim mieszkającym we Francji - mac). Żadnej konkretnej oferty jednak nie dostałem. Ja też żadnej deklaracji nie składałem. Mam kontrakt z Legią i wszystko zależy od władz klubu. Nie mówię jednak nie - przyznaje Bronowicki.

Rozgrywki polskiej ligi już się zakończyły. Zostały jeszcze tylko mecze niezobowiązującego Pucharu Ekstraklasy. We Francji do końca rundy zostało pięć kolejek. Koniec nastąpi w grudniu, a już w połowie stycznia ruszy runda wiosenna. Lens chce dostać odpowiedź jak najszybciej. Najlepiej do końca tygodnia. - Kupiliśmy Francuza z ligi angielskiej i ten transfer nie wypalił. Niedawno przyszedł środkowy obrońca z Crvenej Zvezdy Belgrad. Brakuje nam już tylko lewego obrońcy. Dokładnie takiego Bronowickiego - twardego, nieustępliwego piłkarza, ale szukamy dalej. Jutro jadę na mecz Sparty Praga - mówi Marx. - Jeżeli tylko dostaniemy odpowiedź, natychmiast przyjeżdżamy do Warszawy. Ja od lat 70. sporo się zmieniłem, więc ostatnio mogłem sobie po Legii spokojnie spacerować i nikt mnie nie poznawał. Liczymy na to, że sprawę uda się załatwić szybko. I bez rozgłosu - dodaje.

- Byłoby nietaktem pozostawić pytanie bez odpowiedzi - mówi wiceprezes Legii Leszek Miklas. - Przystąpimy do rozmów. Na pewno do końca tygodnia wyślemy odpowiedź.



Bronowicki za milion euro

Grzegorz Bronowicki przyszedł do Legii pod koniec ubiegłego roku z Górnika Łęczna. Podpisał kontrakt do 30 grudnia 2009 r. Na pozycję prawego obrońcy, ale w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu występował na prawej pomocy. Na początku tego sezonu był kontuzjowany, a potem trafił na prawą obronę. Po meczach reprezentacji, w której zagrał trzykrotnie na lewej obronie, także w Legii ostatnio był ustawiany po lewej stronie. I na tę pozycję chce go zatrudnić trzeci obecnie zespół ligi francuskiej grający w fazie grupowej Pucharu UEFA. Cena wywoławcza za 26-letniego zawodnika do niedawna wynosiła 500 tys. euro. Po tym, jak błysnął w kadrze, Legia może za niego zażądać milion.