Prezes Arki zatrzymany

Działacze Arki Gdynia kupowali mecze - uważa prokuratura. W środę policja zatrzymała prezesa klubu Jacka M. i wieloletniego kierownika drużyny Wiesława K.
Jak to było z awansami Arki

Wcześnie rano policjanci wyciągnęli prezesa M. z auta, którym ruszał do Warszawy podpisać kontrakt sponsorski z PZU Życie na blisko milion złotych. Z siedziby klubu zabrali osobisty komputer prezesa i przewieźli go do Wrocławia, gdzie tamtejsza prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie afery korupcyjnej w polskim futbolu.

- Całą sytuacją jestem zszokowany, brzydzę się takimi rzeczami - mówi Wojciech Stawowy, trener gdyńskich piłkarzy. - Oczywiście wcześniej słyszałem różne opinie o tym, że Arka może nie grać uczciwie, ale o większości klubów tak mówią. O prezesie mógłbym mówić w samych superlatywach. Dlatego jestem kompletnie zaskoczony.

Jacek M. to bliski współpracownik prezydenta Gdyni, w ostatnich wyborach samorządowych został radnym, zdobywając 1464 głosy. Inna grupa policjantów w ślad za M. powiozła na Dolny Śląsk wieloletniego kierownika drużyny Wiesława K.

- Obaj są podejrzewani o ustawianie wyników meczów piłkarskich - potwierdza starszy aspirant Wojciech Wybraniec z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Prawdopodobnie chodzi o okoliczności awansu do ekstraklasy w sezonie 2004/05 i utrzymania się Arki Gdynia w najwyższej klasie rozgrywkowej w następnym sezonie.

- Na pewno tym panom zostaną przedstawione zarzuty. Więcej będziemy mogli powiedzieć w czwartek - mówi prokurator Leszek Karpina, rzecznik prokuratury we Wrocławiu.

Wrocławska prokuratura od półtora roku prowadzi śledztwo w sprawie korupcji w ligowym futbolu. Zarzuty postawiono już blisko 50 osobom: sędziom, obserwatorom PZPN, działaczom i piłkarzom.

Według dotychczasowych ustaleń centralną postacią afery jest Ryszard F. znany w środowisku jako "Fryzjer". Od roku 2000 miał kierować grupą przestępczą, która nakłaniała do korupcji, pośredniczyła w rozmowach między zainteresowanymi stronami i wręczała łapówki. Działania te miały wypaczyć wyniki meczów w I, II i III lidze.

Władze Arki: Nie zawiesiliśmy prezesa

Władze gdyńskiej Arki podkreślają, że nieznane są im powody środowego zatrzymania prezesa zarządu Jacka M., spółka nie otrzymała też do tej pory sygnałów o ewentualnym zaprzestaniu jej finansowania przez któregoś ze sponsorów.

"Zarząd spółki potwierdza, iż w dniu 22.11.2006 roku, w godzinach rannych, został zatrzymany przez policję Prezes Zarządu Sportowej Spółki Akcyjnej Arka Gdynia. Władzom Spółki nie są znane powody zatrzymania. Zatrzymanie nie ma negatywnego wpływu na bieżącą działalność Spółki, która pracuje zgodnie z dotychczas wytyczonymi zadaniami" - napisano w komunikacie przesłanym w środę po południu.

- Mamy 12 godzin, no może trochę mniej, na razie nie miałem sygnału negatywnego, funkcjonujemy dalej (...) w ekstraklasie. Nie było żadnego, przynajmniej do mnie, sygnału negatywnego w tej sprawie - powiedział wiceprezes zarządu SSA Arka Gdynia Grzegorz Gąsiorowski na pytanie czy, spółka wie coś na temat ewentualnego wycofania się sponsorów.

Zaznaczył, że Rada Nadzorcza spółki nie podjęła decyzji np. o zawieszeniu dotychczasowego prezesa zarządu. - Rada nadzorcza dzisiaj nie podjęła żadnych decyzji ponieważ nie znamy powodów zatrzymania. Nie zostały w klubie przedstawione powody zatrzymania i w związku z tym rada nie podejmuje nerwowych ruchów - zaznaczył Gąsiorowski.