Diablo nikogo się nie boi

Do walki Krzysztofa Włodarczyka o mistrzostwo świata zostały już tylko cztery dni. - Całe szczęście, że tak mało. Bo jeszcze tydzień treningów i bym zwiariował - mówi polski bokser
Rywalem w ringu Krzysztofa Włodarczyka będzie Steve Cunningham. Tak trudnego rywala Diablo jeszcze nie miał. Pięściarz doskonale zdaje sobie z tego sprawę, a jeszcze lepiej jego menedżer Andrzej Wasilewski i trener Fiodor Łapin. To oni wpadli na pomysł, by do zaplanowanej na 25 listopada walki Krzysztof przygotowywał się odcięty od świata w Wiśle. Dla nas 25-letni pięściarz zrobił wyjątek i znalazł chwilę na rozmowę.



Z Krzysztofem Włodarczykiem rozmawia Maciej Baranowski



Jak forma i samopoczucie po ciężkich treningach?

Pracowałem naprawdę ostro i czuję się nieco podmęczony. Ale ostatnie dni przed walką będę miał już luźne, organizm zdąży się zregenerować.

To będzie Twoja druga walka o ważny tytuł. Pierwszą - trzy lata temu o pas WBA z Pawłem Melkomianem - przegrałeś w dziwnym okolicznościach. Podchodzisz do starcia z Cunninghamem jak do walki ostatniej szansy?

Mam dopiero 25 lat, a przecież niemal wszyscy mistrzowie to ludzie koło trzydziestki, więc wierzę, że to nie jest moja ostatnia szansa. Nie znaczy to, broń Boże, że lekceważę Cunninghama. Nie poddam się, choćbym miał paść na zawał w ringu. I zapewniam wszystkich, że do żadnej innej walki nie przygotowywałem się tak ciężko jak do tej. Zresztą to widać. Już podczas treningów w Stanach twierdzili, że tak silny i dynamiczny nie byłem nigdy, i z uśmiechem mówili: "Witamy nowego mistrza świata".

Jesteś bardzo pewny siebie. Nie za bardzo?

W żadnym wypadku. Nie ma mowy o tym, bym przez to rozprężył się, bo traktuję tę walkę na sto procent poważnie. Nie ma jednej setnej procenta szansy, bym za wysoko zadarł nosa i kozaczył w ringu.

Przez ostatnie tygodnie trenowałeś w Wiśle. Lekko nie było, a trener Łapin ponoć zabrał Ci kluczyki od samochodu.

Zabrał, zabrał. Telefon też chciał zabrać, ale go ubłagałem i mogłem sobie chociaż podzwonić (śmiech). Jestem takim człowiekiem, któremu w jednym miejscu ciężko usiedzieć. Trener, słusznie zresztą, uznał, że będę się tu trochę nudził i pewnie zaraz pojadę gdzieś do znajomych. Jeszcze dwa, trzy tygodnie treningu w górach i chyba bym zwariował. Jedyny kontakt z rodziną i przyjaciółmi miałem przez telefon.

Walka z Cunninghamem odbędzie się w Warszawie? To dobrze, że walczysz w domu, czy może presja widowni okaże się wadą?

Wada? W żadnym wypadku, walczę w moim mieście, na trybunach moi ludzie, wolno mi wszystko i to mi da takiego powera, że już się cieszę (śmiech). Lepiej niech się Cunningham o to martwi.

O co jeszcze powinien się martwić? Znasz jego słabe punkty?

Znam, ale wiesz lepiej nic nie będę mówił. Jeszcze ktoś mu to powie?

Boisz się go trochę?

No co to za pytanie (śmiech). Napisz, że Diablo niczego i nikogo się nie boi.

Jaką taktykę przyjmiesz na tę walkę, pełny dystans czy będziesz szukał szybkiego nokautu?

Wolę nastawić się na ciężkie 12 rund, co nie znaczy, że jak będę miał go na widelcu, to będę czekał Bóg wie na co. Strzelę go w razie czego, bądź o to spokojny.

Na koniec powiedz, dlaczego warto przyjść na Twoją walkę.

Bo takiego wydarzenia w Polsce jeszcze nie było. Telewizja nie odda tego, co się dzieje na trybunach. Byłem na gali, na której walczyli Tomek Adamek i Maciek Zegan - coś pięknego. Na każde wydarzenie z ringu publika reaguje żywiołowo.

Sobotę będziesz walczył jak Adamek czy jak Zegan?

(Włodarczyk śmieje się i chwilę zastanawia) Będę walczył z zębem, po swojemu, ale wynik wolałbym mieć taki jak Tomek.



Podczas gali poza walką wieczoru wystąpią bokserzy grupy Hammer, m.in.: Dawid Kostecki, Tomasz Bonin, Paweł Kołodziej, Damian Jonak, Rafał Jackiewicz oraz czołowy zawodnik w tej samej wadze, w której walczy Diablo, wysoko klasyfikowany Wadim Tokariew z Rosji. Kto wie, czy największa atrakcją poza walką wieczoru nie będzie jednak Nikołaj Wałujew, olbrzym z Rosji. Mistrz wagi ciężkiej ma przyjechać do Warszawy specjalnie na galę.

Bilety (60-250 zł) do kupienia na stronie www.ebilet.pl i w bileteriach Empiku.