Korona znów dużo lepsza od Górnika

Korona Kielce pokonała Górnika Zabrze 4:2 i ma 27 punktów - tyle co prowadzące w tabeli Orange Ekstraklasy GKS BOT Bełchatów i Legia Warszawa.
Trzy ostatnie pojedynki Korony z Górnikiem kończyły się wynikami 3:0, 4:1 i 5:0, więc - żeby zachować w miarę uporządkowany ciąg - kielczanie musieli w piątek wygrać 6:1. I wcale nie byli od tego daleko, bo zabrzanie, mimo że zapowiadali rewanż za klęskę 0:5 niecały miesiąc temu w Pucharze Polski na własnym stadionie, dużych szans nie mieli.

Już pierwsze minuty pokazały, że to rozpędzona i agresywnie grająca Korona będzie atakować bramkę rywali. W 2. minucie minimalnie chybił jeszcze Maciej Robak, ale w 15. minucie pierwszą bramkę strzelił Maciej Kowalczyk po podaniu Grzegorza Bonina (wykorzystał fatalny błąd Jana Ciosa). Osiem minut później na 2:0 podwyższył z karnego Mariusz Zganiacz. Też po błędzie obrońcy - Błażej Radler najpierw nie trafił w piłkę, a potem przewrócił w polu karnym Roberta Bednarka.

Zapowiadał się grad goli dla gospodarzy, a tymczasem na 1:2 szybko strzelili goście - Arkadiusz Aleksander głową wykorzystał dośrodkowanie Dariusza Stachowiaka z lewej strony. Do końca pierwszej połowy mecz był wyrównany, ale po przerwie znów zaatakowała Korona. W 53. minucie Zganiacz podwyższył na 3:1, wykorzystując rzut karny po faulu Ciosa na Robaku. Gospodarze poszli za - nomen omen - ciosem i w 60. minucie było 4:1, bo zabrzanie pozostawili na piątym metrze Kowalczyka. Napastnik Korony nie doczekał się na podanie z prawej strony, więc odwrócił się w lewo i po zgraniu Hermesa z tamtej strony głową pokonał bramkarza Górnika. Goście walczyli jednak do końca i w 79. minucie straty zmniejszył Łuczywek.