W lidze są nielegalnie, ale grać będą

Odra Wodzisław, Górnik Łęczna i Widzew Łódź nie mają wymaganej ustawą zgody ministra sportu na grę w Orange Ekstraklasie i ich wyniki nie powinny być brane pod uwagę. Zawinił PZPN, ale minister Lipiec i władze ligi wymyślili, jak obejść prawo.
Sprawę ujawniliśmy w poniedziałkowej "Gazecie Sport". Chodzi o to, że ustawa o sporcie kwalifikowanym z lipca 2005 r. dopuszcza do gry w zawodowej lidze - a taką jest OE - tylko sportowe spółki akcyjne. Stowarzyszenia - a takimi są Widzew, Odra i Górnik - muszą mieć specjalną zgodę ministra sportu.

I takiej zgody w dniu startu obecnego sezonu Orange Ekstraklasy nie miały. PZPN co prawda wysłał w ich imieniu wnioski o dopuszczenie do rozgrywek, ale odpowiedzi ministerstwo nie odesłało. Związek uznał, że brak odpowiedzi jest zgodą, i wydał Górnikowi, Widzewowi i Odrze licencję na grę w ekstraklasie.

- To totalna pomyłka PZPN. Zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego brak odpowiedzi można uznać za zgodę tylko wtedy, gdy jest to jasno zapisane w ustawie. A w tej o sporcie kwalifikowanym nie ma o tym mowy - tłumaczy jeden z prawników zajmujących się sportem. - Kluby nie ponoszą tu żadnej winy, tak samo jak Ekstraklasa SA. To PZPN nie miał prawa wydać licencji bez zgody ministra na piśmie. Teraz każdy zespół OE może domagać się wykluczenia Widzewa, Odry oraz Górnika i sprawę na pewno wygra w sądzie.

- O tym, że trzy kluby nie powinny grać w I lidze, dowiedziałem się już dawno w Warszawie podczas towarzyskiego spotkania kilku działaczy - opowiada Robert Pietryszyn, prezes Zagłębia Lubin. - Umówiliśmy się, że nie będziemy domagać się wyrzucenia tych klubów z rozgrywek. Ale zastanawialiśmy się, co zrobią działacze drużyn, które na koniec sezonu zostaną zdegradowane do II ligi.

Wyjście - choć niezgodne z ustawą - znalazły wspólnie Ekstraklasa SA i minister sportu Tomasz Lipiec. Minister wydał klubom antydatowaną zgodę na grę w OE, a Ekstraklasa ostrzegła wszystkie kluby, że ewentualne spory można rozstrzygać tylko w odpowiednich instancjach oraz PZPN. A te na pewno nie zdecydują się na wywrócenie ligi do góry nogami. Skierowanie zaś sprawy do sądu powszechnego - zgodnie z przepisami UEFA i FIFA - spowoduje wykluczenie klubu ze struktur PZPN.

Co na to związek? - Sprawami licencji zajmuje się prezes Kolator - powiedział nam prezes Michał Listkiewicz. - Ustawa o sporcie kwalifikowanym weszła w życie 30 września br. A my wydaliśmy licencje wcześniej - twardo upierał się wiceprezes Eugeniusz Kolator. Zapomniał, że w tym roku dokonano tylko nowelizacji ustawy, która obowiązuje od lata zeszłego roku...