Szukanie dziury...

Jak grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość, że trzy kluby Orange Ekstraklasy - Odra Wodzisław, Widzew Łódź i Górnik Łęczna nie powinny w niej występować. Są stowarzyszeniami, a w lidze zawodowej mogą grać tylko spółki akcyjne.
Z pewnością Górnik nie zalicza się do ligowych tuzów po względem sportowym, ale jeśli chodzi o sprawy organizacyjne to wydaje się, że działacze klubowi zrobili wszystko, co było w ich mocy, aby łęcznianie otrzymali licencję na występy w I lidze.

- Wiadomość, że gramy w Orange Ekstraklasie nielegalnie odbieram jako szukanie dziury w całym - mówi Andrzej Szwabe, rzecznik prasowy Górnika Łęczna. - Jest to o tyle dziwne, że byliśmy w gronie ośmiu klubów, które już za pierwszym podejściem otrzymały z PZPN licencje na występy w tej klasie rozgrywek. Było to dokładnie 12 maja. To prawda, że zgodnie z ustawą o sporcie kwalifikowanym powinny w niej występować tylko spółki akcyjne, a my jesteśmy stowarzyszeniem, ale jest też druga strona medalu, mianowicie Ministerstwo Sportu na wniosek narodowej federacji - zgodnie z art. 15 ustawy o sporcie kwalifikowanym - może wydać taką zgodę. Oczywiście może również odmówić. My jako klub wystąpiliśmy do PZPN, aby warunkowo do końca tego roku wyrażono zgodę na prowadzenie przez Górnika I-ligowego zespołu. Związek wystosował odpowiednie pismo do ministerstwa jeszcze w kwietniu. Niestety, pozostało ono bez odpowiedzi. Należy domniemywać, że zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego brak odpowiedzi potraktowany został jako akceptacja wniosku i zapewne dlatego komisja ds. licencji klubowych I-ligi już w maju zdecydowała, że możemy w ekstraklasie grać.

Warto dodać, że w Łęcznej już powstała spółka akcyjna i z dniem 1 stycznia 2007 roku przejmie od stowarzyszenia I-ligowy zespół. - Z drugiej strony to trochę dziwne, bo na przykład Barcelona też jest stowarzyszeniem, a gra w hiszpańskiej ekstraklasie i europejskich pucharach aż miło. Z kolei w Holandii są kluby z czołówki krajowej, które działają na zasadzie fundacji i nikomu to nie przeszkadza - dodaje Andrzej Szwabe.

Co będzie dalej? Wydaje się, że żadnych zmian, ani weryfikacji wyników tych trzech zespołów nie będzie. To ośmieszyłoby nasz futbol nie tylko w kraju, ale i poza granicami. Tym bardziej, że problem wywołano na jedną kolejkę przed końcem rundy jesiennej.